Patrick Gale, Notatki z wystawy

Popularne jest przekonanie, że sztuka nie może istnieć bez szaleństwa. Artysta nie może być w pełni „normalny”, bo byłby tak samo zwyczajny jak ludzie, którzy nie posiadają talentu, nie widziałby rzeczy, dzięki którym jego sztuka powstaje. Ale co wtedy, gdy wobec tego małego, zwariowanego świata jednej uzdolnionej osoby jest podporządkowane życie całej rodziny? I gdy to szaleństwo wcale nie pomaga, wręcz przeciwnie – niszczy tę rodzinę od wewnątrz, sprawiając, że staje się ona równie wypaczona jak jej chory artysta?
/ 03.11.2009 07:56
Popularne jest przekonanie, że sztuka nie może istnieć bez szaleństwa. Artysta nie Patrick Gale, Notatki z wystawymoże być w pełni „normalny”, bo byłby tak samo zwyczajny jak ludzie, którzy nie posiadają talentu, nie widziałby rzeczy, dzięki którym jego sztuka powstaje. Ale co wtedy, gdy wobec tego małego, zwariowanego świata jednej uzdolnionej osoby jest podporządkowane życie całej rodziny? I gdy to szaleństwo wcale nie pomaga, wręcz przeciwnie – niszczy tę rodzinę od wewnątrz, sprawiając, że staje się ona równie wypaczona jak jej chory artysta?

Rachel Kelly to utalentowana i ceniona w artystycznym świecie malarka abstrakcyjna. Gdy maluje, jej świadomość odpływa na długie godziny, które spędza w pracowni na strychu rodzinnego domu. Wyrywa ją z tych podróży we własną nieświadomość tylko głos męża Antony’ego, który wzywa ją przez zamontowany interkom do sypialni. Rachel zdaje sobie nagle sprawę, że w pracowni spędziła cały dzień, zwiedziona do niej nagłym impulsem, który kazał jej następnie mieszać farby i pokrywać nimi kolejne płótno.

Niby wszystko jest w porządku, każda rodzina, w której objawia się nieprzeciętny talent, musi zgodzić się, że osoba nim obdarzona żyje we własnym świecie, którym nie rządzą ani zegarek, ani kalendarz, ani żadne prawa, według których funkcjonują inni ludzie. Trzeba być wyrozumiałym i nie przejmować się, gdy taki artysta znika na całe dnie, by pisać lub malować w zaciszu swojego warsztatu i nagle wyłonić się z niego pod koniec dnia po to, by spożyć kolację, która tak naprawdę jest trzema dziennymi posiłkami w jednym. Ale za talentem Rachel Kelly kryje się coś więcej niż czysta przyjemność tworzenia: jest to choroba, psychoza maniakalno-depresyjna, która ma ogromny wpływ na to, jak kobieta się zachowuje, kiedy i jak tworzy, a co najważniejsze – jak jej zachowanie wpływa na stosunki rodzinne pomiędzy nią i dziećmi oraz mężem. A przede wszystkim jak niszczy wszystko, w tym samą siebie.

Ale tego, jak wyglądało życie Rachel i jej bliskich, dowiadujemy się z retrospekcji, bowiem główna bohaterka umiera już na pierwszych kartach powieści. Znaleziona martwa w swej pracowni, w której jadła, wypróżniała się, malowała i po prostu żyła, staje się impulsem dla jej męża i dzieci do podróży w przeszłość, odkrycia pochodzenia samej Rachel, która bardzo skrupulatnie przez całe życie ukrywała swoje korzenie, tego kim była, zanim spotkała Antony’ego i kim stała się po wyjściu za mąż, zamieszkaniu w kornwalijskim Penzacne i urodzeniu czwórki dzieci. A przede wszystkim ta podróż zmusza zarówno męża, jak i dzieci, do ponurej refleksji na temat tego, czy jej śmierć to strata pełna cierpienia i żalu, czy wręcz przeciwnie – to uwolnienie się od osoby, która  przez swą chorobę nieświadomie terroryzowała rodzinę. Na jaw wychodzą skrywane dotąd tajemnice i historie, zarówno przez Rachel, jak i jej męża, a także dzieci, wracają wspomnienia, o których wszyscy chcieliby zapomnieć, pojawia się żal, że utalentowana matka, która dla każdego dziecka w dniu jego urodzin przygotowywała jakieś artystyczne cacko, w dni powszednie była „sucha” i dystansowała się do rodziny, wpadała w szał i nigdy nie okazywała głębszych uczuć niż osobisty zachwyt nad czymś, co było warte późniejszego uwiecznienia na płótnie. Żadnego przytulania przez matkę, gdy któremuś dziecku było przykro. Żadnego współczucia, gdy syn stłukł sobie kolano. Z drugiej zaś strony obecne było ciągłe napięcie i pilnowanie własnej matki, by w kolejnym napadzie samobójczym nie podcięła sobie żył.

Patrick Gale przeprowadza wiwisekcję nietypowej rodziny, w której każdy członek jest jakby skażony nieobliczalnym postępowaniem szalonej Rachel. Po ludzku opowiada, jak żyje się z osobą z chorobą afektywną dwubiegunową, której emocje zmieniają się jak w kalejdoskopie, trwają chwilę lub kilka dni, wywracając życie wszystkich członków rodziny do góry nogami i sprawiając, że taką osobę wszyscy traktują najpierw jako wariata, a dopiero potem jako matkę. Opowiada też o tym, jak choroba matki, jakby główne spoiwo rodziny, znika, a na wierzch wychodzą dotąd tłumione emocje, jakich nikt nie miał czasu pielęgnować przez te wszystkie lata wariactw Rachel. Wszyscy zostali ukształtowani przez chorobę matki i jednocześnie starają się bez niej teraz na nowo żyć, układać po swojemu własne życia, normalnie, bez poczucia winy i zobowiązań.

Tytułowe notatki z wystawy obrazów Rachel Kelly, które rozpoczynają każdy rozdział, są przyczynkiem do kolejnych historii związanych z życiem tej rodziny. I jednocześnie te opisy jej obrazów pokazują, że sama, w głębi duszy, o czym wszyscy wiedzieli, nie będąca złym człowiekiem, Kelly była świadoma tego, co dzieje się wokół niej – że mimo choroby była wnikliwym obserwatorem tego, co działo się w jej życiu, choć sprawiała wrażenie nieobecnej i nierozumiejącej wielu spraw czy uczuć. Jakby sztuka pozwalała jej na dialog z otoczeniem, z którym nie mogła dojść do porozumienia w realnym świecie.

Gale wodzi nas za nos, wrzuca w wypowiedzi niedopowiedzenia, które po jakimś czasie rozwija w osobną historię, ale zanim to nastąpi, opowiada inną, równie tajemniczą, ale jednocześnie zwykłą. Świetna obyczajówka, można by powiedzieć. Nie egzaltowana, nie przesadzona, obiektywnie starająca się ująć przeżycia Rachel, Antony'ego i ich dzieci. A mimo wszystko tętniąca emocjami, które udzielają się samemu czytelnikowi, wciągają, każą się zastanawiać. Jakby w tym szaleństwie uzdolnionej Rachel Kelly naprawdę tkwiła jakaś metoda.
 
Patrick Gale, Notatki z wystawy
Wydawnictwo Nasza Księgarnia
cena: 34,90
2009



Magdalena Mania
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (16)
/14.01.2010 08:51
Zazwyczaj tak jest, ze rodzina nesie garb talentu Artysty. Niestety. To niesprawiedliwe. A moze wlasnie sprawiedliwe? Ktos musi cierpiec za szczescie potomnych podziwiajacych sztuke? Eee, chyba plote bzdury.
/09.01.2010 19:48
Powinno sie wydac w Polsce wiecej pozycji tego Autora. Narazie sa tylko "Notatki..." w jez. polskim. Mnie to wystarczy, zeby czekac z utesknieniem na kolejne, dobrze przetlumaczone ksiazki.
/11.01.2010 10:52
Też już czekam na następne;) tym bardziej, że Gale ma ponoć na koncie już kilkanaście książek. To, że na naszym rynku są dostępne jedynie "Notatki z wystawy" uważam za jakieś fatalne niedopatrzenie...
POKAŻ KOMENTARZE (13)