Matka traktuje mnie jak dziecko

Mama dzwoni do mnie już o 21 z krzykiem i pretensjami, gdzie ja jestem. Nakazuje natychmiastowy powrót do domu. Straszy, że jak nie będę się uczyć, to nie zdam matury, będę nikim i wyląduję na bruku. Potem się obraża. Traktuje mnie jak małe dziecko. Próbuję jej tłumaczyć, że cały tydzień ciężko pracuję, w szkole i po szkole, ale ona na wszystko ma swoje utarte teksty.

Matka traktuje mnie jak dziecko

 

Matka traktuje mnie jak dziecko

Witam. Mam problem z moją mamą. Mam 19 lat, jestem w klasie maturalnej. Uczę się w jednej z najlepszych szkół w mieście, osiągając dobre, wysokie wyniki. Lekcje w szkole oraz dodatkowe zajęcia wypełniają mi cały tydzień (włącznie z sobotą i niedzielą). Nie oglądam tv, nie siedzę godzinami w internecie - nie mam po prostu na to czasu.

Ostatnio zrobiły mi się luźniejsze czwartki - wracam do domu o 17 i mam potrzebę spędzenia czasu ze znajomymi. Nie mówię o jakimś balowaniu czy całonocnym melanżu. Zwykłe spotkanie u koleżanki w mieszkaniu (mieszka sama). Nie widzimy się czasem miesiąc, więc czasem się zdarza, że siedzę u niej do 23/24. No i tu zaczyna się problem. Mama dzwoni do mnie już o 21 z krzykiem i pretensjami, gdzie ja jestem. Nakazuje natychmiastowy powrót do domu. Straszy, że jak nie będę się uczyć, to nie zdam matury, będę nikim i wyląduję na bruku. Potem się obraża. Traktuje mnie jak małe dziecko. Próbuję jej tłumaczyć, że cały tydzień ciężko pracuję, w szkole i po szkole, ale ona na wszystko ma swoje utarte teksty: "Dziecko, porozmawiamy jak dorośniesz", "Co ty możesz wiedzieć o życiu", "Jeszcze się doigrasz i wspomnisz słowa matki, ale wtedy będzie za późno". Strasznie mnie to irytuje!

Ostatnio znalazła w koszu puszkę po piwie. Zaczęła na mnie krzyczeć, że kto mi to w ogóle sprzedał, że to nielegalne i ten ktoś pójdzie za kratki za rozpijanie dzieci. Oczywiście roztoczyła także swoją wizję mnie - jako ostatniego żula, który jak tak dalej pójdzie, to skończy na ulicy.
Nie rozumiem, dlaczego nie czepia się mojego brata. On może późno wracać, siedzieć na kompie do późna w nocy, robić co chce.

Kocham moją mamę, nigdy nie miałyśmy jednak dobrego kontaktu. Nigdy nie mówiłam jej o swoich miłościach, muzyce, którą lubię czy ukochanych aktorach. Ją to nigdy nie interesowało. Wiem, że chce dla mnie jak najlepiej, nie chcę się jednak zgadzać na takie traktowanie. Dopóki mieszkam z rodzicami, jestem od nich całkowicie zależna, chcę mieć jednak wpływ na swoje życie, to co jem, piję, z kim się spotykam i kiedy! Jak mam rozwiązać swój problem?

Ania

Fot. Depositphotos

Jarek Żukowski, psycholog:

Pani Aniu,

Weszła Pani w okres, kiedy w zupełnie naturalny sposób potrzebuje Pani niezależności i swobody - jest Pani już dorosła. Z tego, jak Pani opisuje zaistniałą sytuację, wnioskuję, że zależy Pani na kontakcie z mamą i dobrych relacjach. Problem polega na tym, jak to pogodzić z jej wyobrażeniem o Pani prawach, obowiązkach, czy generalnie jej wyobrażeniem Pani osoby. Mam wrażenie, że w jej oczach jest Pani ciągle małą dziewczynką, która będzie robić to, na co mama się zgodzi lub o co poprosi. Inaczej traktuje Pani brata - jemu wolno więcej, jak Pani pisze. Być może wiąże się to z jej schematami wychowania w domu rodzinnym - dziewczynom nie dawało się swobody, a być może dotyczy to tego szczególnego okresu - roku maturalnego i jej nadmiarowych obaw o przygotowania. Bywa i tak, że rodzic przelewa swoje uczucia troski, opieki i ochrony - blokując wchodzenie w dorosłość dziecka z powodu własnych trudności z przyjęciem realności pustoszejącego gniazda. Dzieci wchodzą w dorosłość, coraz więcej ich nie ma, rozpoczynają swoje życie skoncentrowane poza rodzinę, bo taka jest kolej rzeczy. Rodzic pozostaje w jakimś sensie sam, dobrze jest, gdy ma kontakt ze współmałżonkiem, ale ta relacja nie zawsze układa się po wielu latach związku.

Cóż, nie ma prostych rozwiązań w tej sprawie. Na pewno warto spokojnie mamie tłumaczyć powody swojego postępowania, prawo do tego i potrzeby, z których przecież Pani nie zrezygnuje. Warto mówić o sobie, jak Pani przeżywa te sytuacje, ale nie formułować oskarżeń pod adresem mamy - bo może poczuć się zaatakowana. Proszę się też przygotować na to, że nie załatwi tego jedna rozmowa. Stawianie granic i troska o własną przestrzeń to długotrwały proces. Jeśli nawet kiedyś mama nie interesowała się Panią, dziś może być inaczej, o ile zaprosi ją Pani do swojego świata.

Pozdrawiam serdecznie,
Jarek Żukowski

 

Matka traktuje mnie jak dziecko

Jarek Żukowski, pracownik zespołu Pracowni Integra w Białymstoku - Psychoterapeuta. Prowadzi terapię indywidualną dorosłych oraz par małżeńskich. Pracuje w ujęciu integracyjnym. Posiada doświadczenie w zakresie prowadzenia warsztatów i grup wsparcia dla małżeństw. Współzałożyciel ośrodka Spotkań Małżeńskich w Białymstoku.

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (2)
/6 lat temu
Witam Cię Aniu. Chyba jednak znalazłam dla ciebie rozwiązanie może to będzie troszkę dziwne dla twojej Mamy ale warto spróbować :) Moim zdaniem ,a w zasadzie to sama tak zrobiłam. Poproś mamę o wspólną rozmowę,wiem że to nie łatwe ale posłuż się argumentem, że masz problem ( zazwyczaj tylko to daje dobre rezultaty) usiądźcie i zapytaj ją kim chciała zostać gdy była nastolatką, gdy Ci odpowie zapytaj czy miała złe czasy dojrzewania i zapytaj dlaczego za wszelką cenę chce spełnić swoje marzenia twoim kosztem.Ja na twoim miejscu powiedziała bym coś typu "Mamo ja wiem że ty byś zrobiła dla mnie wszystko i chcesz nadal mieć malutką Anie ale niestety w życiu każdego człowieka przychodzi taki moment kiedy dojrzewa i pragnie się rozwijać jak również realizować, umawiać na randki i zasmakować młodości popełniając różne błędy tym samym uczulając się na przyszłość. Znajomi w nie są tylko po to by się z nimi zabawić ale zawsze wspierają oraz otwierają przed nami większe możliwości.Mając dużo znajomych łatwiej odnajdujemy się nawet w obcym środowisku gdyż znamy wiele gatunków." Mówiąc szczerze może to trochę szczeniackie ale ja postąpiłam podobnie i otworzyły mi się drzwi do tego nastoletniego świata i mama pomogła mi przejść przez wszystkie błędy które popełniłam,a dzięki znajomością nabytym choćby nawet w kawiarni mogę się teraz realizować i praktykować to co kocha. Pozdrawiam Cię Aniu i 3mam kciuki.odezwij się jak Ci poszło :)
/6 lat temu
warto przeczytać książkę pt" Toksyczni rodzice".