(Nie)dobre zasady teściowej

Może zabrzmi to stereotypowo, ale mam (nie)typowy problem z teściową. Jestem w związku małżeńskim od niespełna roku. Rodzice mojego męża to ludzie „do rany przyłóż”. Teść zawsze serdeczny, bardzo pomocny. W swoim małżeństwie zawsze spełniał rolę „pracującej głowy rodziny” i czasami dawało się to odczuć. Jego rolą było tylko zarabianie pieniędzy, a nie wspieranie żony, np. w pracach codziennych. Teściowa to również dobry człowiek, może czasem za dobry, bo jak sama twierdzi, rozpieściła męża. Teściowie mieszkają ulicę dalej, więc kawka, winko, czy obiad to prawie codzienność. Jeśli nie idziemy tam razem, to mąż jest u nich. Mój problem polega na tym, że mąż zawsze był pod ”pantoflem” mamy i bardzo ciężko jest mi go teraz nauczyć małżeńskiej współpracy. Trudno mu cokolwiek zrobić, np. posprzątać, czy przygotować obiad. Doszło do tego, że nawet prośba „wyciągniesz ze zmywarki” kończyło się krzykiem „a ty, nie za dużo sobie pozwalasz”? Gdy dowiedziała się o tym teściowa, na wszystkie możliwe sposoby próbuje mnie przekonać, że tak było, tak jest i tak będzie, bo mąż ma do tego prawo! A ja się z tym nie zgadzam, ale nie wiem już co robić.... Nie chce być stłamszoną kura domową! Chcę pomocy i ciepła ze strony męża, co mam robić?


 

 

 

Nie(dobre) rady teściowej

(Nie)dobre zasady teściowej

Może zabrzmi to stereotypowo, ale mam (nie)typowy problem z teściową. Jestem w związku małżeńskim od niespełna roku. Rodzice mojego męża to ludzie „do rany przyłóż”. Teść zawsze serdeczny, bardzo pomocny. W swoim małżeństwie zawsze spełniał rolę „pracującej głowy rodziny” i czasami dawało się to odczuć. Jego rolą było tylko zarabianie pieniędzy, a nie wspieranie żony, np. w pracach codziennych. Teściowa to również dobry człowiek, może czasem za dobry, bo jak sama twierdzi, rozpieściła męża. Teściowie mieszkają ulicę dalej, więc kawka, winko, czy obiad to prawie codzienność. Jeśli nie idziemy tam razem, to mąż jest u nich. Mój problem polega na tym, że mąż zawsze był pod ”pantoflem” mamy i bardzo ciężko jest mi go teraz nauczyć małżeńskiej współpracy. Trudno mu cokolwiek zrobić, np. posprzątać, czy przygotować obiad. Doszło do tego, że nawet prośba „wyciągniesz ze zmywarki” kończyło się krzykiem „a ty, nie za dużo sobie pozwalasz”? Gdy dowiedziała się o tym teściowa, na wszystkie możliwe sposoby próbuje mnie przekonać, że tak było, tak jest i tak będzie, bo mąż ma do tego prawo! A ja się z tym nie zgadzam, ale nie wiem już co robić.... Nie chce być stłamszoną kura domową! Chcę pomocy i ciepła ze strony męża, co mam robić?

Joanna

Fot. Dreamstime

Krystyna Wysocka, psychoterapeuta:

Witam! Cóż, tak jak Pani pisze, czas początków małżeństwa to okres niełatwy. To czas ustalania zasad w nowo powstałym stadle i na styku rodzin, z których się małżonkowie wywodzą. Stereotypowo: młode małżeństwo to nie same uniesienia, lecz faktycznie - czas wysiłku, który potem procentuje na lata. Tym bardziej cieszy mnie, że Pani nie odpuszcza „dla spokoju”, który jest krótkotrwały i niesie ryzyko nabrzmiewania frustracji i konfliktów, lecz poszukuje Pani rozwiązań już teraz .

Wygląda na to, że Pani mąż żył do tej pory w domu, gdzie mężczyzna był od zarabiania, miał prawo do odpoczynku w domu i należało je respektować. Proponuję zacząć od rozmowy z mężem, gdzie będzie Pani miała możliwość podkreślić, że Pani chęć domówienia się w sprawach prowadzenia domu, podziału obowiązków, to nie zamach na jego wolność i prawa. Wszak nie zamierza go Pani zarzucić obowiązkami, a raczej widzi go Pani jako partnera. Czasy się zmieniły i nie możemy kopiować wzorców z naszych rodzin, gdyż do nowych standardów życia czasem po prostu nie przystają. Kieruje Panią, jak widzę - chęć zadbania o swój, czyli też Państwa rodziny dobrostan - posiadanie zadowolonej i spełnionej żony jest w dobrze pojętym interesie męża.

Prawdopodobnie niewielkie są szanse na zmiany w rodzinie pochodzenia męża. Pani teściowa ma zbyt dużo do stracenia - nie tylko Pani. Przede wszystkim sobie powtarza - tak musiało być w moim małżeństwie i nie można przecież nic było w tej sprawie zrobić... To też czynnik konserwujący tę niełatwą sytuację, to takie trochę połowiczne opuszczenie rodzinnego gniazda przez męża. Częste wizyty u teściów mogą utrudniać rozeznanie się obojgu Państwu w tym, że jesteście odrębną rodziną i tworzycie własne zasady. Proszę rozmawiać przede wszystkim o tym z mężem: o planach na wspólne bycie, o marzeniach, które ma co do Waszej rodziny i o warunkach, które muszą być spełnione, aby to było możliwe. Czasem taka wycieczka w przyszłość bywa pomocna. Daje możliwość obejrzenia obecnej sytuacji jako ciągu przyczynowo-skutkowego, trochę z takiej pozycji z dystansem. Umożliwia to oderwanie się od dzisiejszych emocji w tej sprawie, a zachęca do spojrzenia odpowiedzialnie wobec siebie nawzajem i swoich potrzeb.

Mam nadzieję, że wspólne porozumienie w tej sprawie pomoże Państwu zmienić dzień dzisiejszy, o którym Pani pisze. Gdyby było to mimo prób podjętych we własnym zakresie trudne - proszę pomyśleć o współpracy z terapeutą - osoba neutralna może pomóc Państwu zrozumieć i zmienić wzorce, które choć znane, nie zawsze są w obecnej sytuacji najlepsze.

 

Problemy w dojrzałym związku

Krystyna Wysocka - psychoterapeuta w zespole Pracowni Integra w Białymstoku - prowadzi terapię par, rodzin oraz zajmuje się psychoterapią indywidualną dorosłych w ujęciu psychodynamicznym. Pracowała jako terapeuta w placówkach zajmujących się pomocą młodzieży zagrożonej prowadząc socjoterapię i zajęcia psychoedukacyjne. Do dziś współpracuje z placówkami zajmującymi się pracą z młodzieżą. Od 2005 przez sześć lat pracowała w Młodzieżowym Ośrodkiem Konsultacji i Terapii, gdzie zajmowała się terapią osób dorosłych dotkniętych alkoholizmem w rodzinie lub przemocy stosowanej przez najbliższych.


SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)