Agresja u 11-latka

Mam problem z jedenastoletnim synem. Do tej pory nie sprawiał żadnych problemów, ale sytuacja całkiem się zmieniła, gdy po raz drugi wyszłam za mąż. Gdy jeszcze spotykałam się z moim obecnym mężem, nie zauważyłam żadnej niechęci syna do mojego partnera. Wydawało mi się, że świetnie się dogadują, mają super kontakt.

Agresja u 11-latka

Agresja u 11-latka


Mam problem z jedenastoletnim synem. Do tej pory nie sprawiał żadnych problemów, ale sytuacja całkiem się zmieniła, gdy po raz drugi wyszłam za mąż. Gdy jeszcze spotykałam się z moim obecnym mężem, nie zauważyłam żadnej niechęci syna do mojego partnera. Wydawało mi się, że świetnie się dogadują, mają super kontakt. Często spędzali na zabawi wolny czas, rozmawiali na wiele tematów. Wszystko jednak zmieniło się w momencie, gdy wspólnie zamieszkaliśmy. Syn całkowicie zmienił nastawienie do ojczyma i do mnie. Bywa agresywny, kłóci się z nami, trzaska drzwiami. Nic nie można mu wytłumaczyć, cały czas się buntuje, ze wszystkim jest na nie. Zauważyłam również, że pojawiły się problemy w szkole, opuścił się w nauce, a był naprawdę dobrym uczniem. Być może on się czuje zagubiony w tej nowej sytuacji, może jest zazdrosny o mnie i boi się, że ojczym mnie jemu zabierze? Nie wiem już co mam myśleć, próbowałam z nim rozmawiać, ale niestety nie przyniosło to żadnych rezultatów. Próbowałam już gróźb i kar, ale wiem, że to nie jest metoda i przynosi tylko odwrotne skutki. Proszę o pomoc, nie chciałabym ranić syna.

Kasia

Krystyna Wysocka, psychoterapeuta: W życiu Pani i każdej z przywołanych w Pani liście osób zaszły ostatnio duże przemiany. Jesteście wszyscy Państwo w okresie zmian w dotychczasowych relacjach, jak rozumiem burzliwie przebiegających.

Pani syn do niedawna miał miłego znajomego mamy do wspólnego spędzania czasu i zabaw. Ta bezpieczna, komfortowa dla syna sytuacja zmieniła się w momencie, gdy nowy mężczyzna w życiu mamy stał się jej mężem i domownikiem. Nieznana sytuacja zawsze budzi lęki i prawdopodobnie pod przykrywką agresywności syn bardzo emocjonalnie przeżywa nową sytuację. Pani rozumienie przyczyn tych zachowań jest moim zdaniem w dużej mierze trafne. Do pełnego rozeznania się w przyczynach tego, co przeżywa syn warto, by wziąć też pod uwagę jak długo syn i Pani mieszkaliście sami (im dłużej miał Panią tylko dla siebie, tym trudniej mu zrozumieć, że jest Pani nie tylko mamą, a teraz przede wszystkim teraz na nowo żoną). Stawia też sobie zapewne pytanie, czy go Pani kocha, a być może sprawdza Panią w tej kwestii w opisany w liście sposób. Niezmiernie istotne są też relacje syna i jego ojca - czy są w kontakcie, czy Pani wspiera ich podtrzymywanie też teraz. Być może pojawił się w synu konflikt lojalności między uczuciami do taty a akceptacją Pani obecnego męża.

Ważne jest, by do nowych wyzwań w życiu być dobrze przygotowanym przez rozmowę na temat wzajemnych oczekiwań i potrzeb wszystkich stron. Jeśli nawet miała miejsce, może warto do niej powtórnie wrócić. Wspomina Pani o tym,że są zasoby - dobre kontakty między synem, a obecnym mężem miały miejsce. Syn może potrzebuje nieco więcej czasu na akceptację nowej sytuacji, a rozmowy podkreślające, że teraz może być mu trudno, może przeżywać różne trudne uczucia, skrócą drogę do upragnionego zapewne przez wszystkich spokoju. To sposób na to, żeby emocje, potrzeby i oczekiwania związane ze zmianami w Państwa życiu znalazły inną formę niż ta opisana, raniąca wszystkie trzy osoby zaangażowane w budowanie nowej rodziny.

 

Agresja u 11-latka

Krystyna Wysocka, psychoterapeuta Pracowni Integra w Białymstoku, prowadzi terapię par, rodzin oraz zajmuje się psychoterapią indywidualną dorosłych w ujęciu psychodynamicznym. Pracowała jako terapeuta w placówkach zajmujących się pomocą młodzieży zagrożonej prowadząc socjoterapię i zajęcia psychoedukacyjne. Do dziś współpracuje z placówkami zajmującymi się pracą z młodzieżą.
Od 2005 przez sześć lat pracowała w Młodzieżowym Ośrodkiem Konsultacji i Terapii, gdzie zajmowała się terapią osób dorosłych dotkniętych alkoholizmem w rodzinie lub przemocy stosowanej przez najbliższych.


SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)