mężczyzna który ma nieodpowiedzialną kuzynkę fot. Adobe Stock

„Moja durna kuzynka na własne życzenie padła ofiarą handlarzy ludźmi. Do tego wciągnęła w to 4-letnią córkę…”

Natalia stroniła od nauki i pracy. Interesowała ją tylko zabawa za pieniądze kolejnych sponsorów. No i w końcu się doigrała…
/ 12.01.2021 14:12
mężczyzna który ma nieodpowiedzialną kuzynkę fot. Adobe Stock

Zaplanowałem sobie leniwą sobotę… Spanie do południa, jakieś piwo z kolegami. Ale plany sobie, a rzeczywistość sobie. Koło ósmej rano postawił mnie na nogi rozpaczliwy telefon od mojej ciotecznej siostry, Renaty.
– Słuchaj, musisz nam pomóc! Natalia zaginęła! Razem z Ilonką! – usłyszałem.
Natalia to młodsza o dwa lata siostra Renaty, nasza rodzinna czarna owca i ogólnie osoba stale sprawiająca kłopoty. Od lat się zastanawiam, dlaczego Pan Bóg tak nas wszystkich urządził, że dał jej urodę, a całkowicie poskąpił rozumu.

Natalia postanowiła zarabiać... urodą

Natalia bowiem uważała, że skoro jest ładna, to już wystarczy za wszystko i nic więcej nie musi robić. Ani się uczyć, ani pracować. Efektem tej pokręconej filozofii jest na przykład Ilonka. Urocze czteroletnie dziecko, którego tatą jest prawdopodobnie pewien „biznesmen” z Zachodu. Pan przyjechał do Polski na jakąś konferencję, poderwał Natalię w pubie i zabrał ze sobą do hotelu. Tam naopowiadał jej bredni, przez kilka dni hołubił, kupując rozmaite rzeczy, po czym po prostu wrócił do swojego kraju – do żony i dzieci.

Kiedy zniknął, okazało się, że Natalia jest w ciąży, ale nie bardzo może go pozwać o alimenty, bo… nawet nie zna jego nazwiska! A hotel go jej nie wyjawi, gdyż obowiązuje ich tajemnica danych osobowych. Oczywiście, jak trwoga, to od razu może nie tyle do Boga, co do mnie.
– Bo ty, Jacku, pracujesz w policji…
I co z tego? Przecież mogę działać tylko legalnymi sposobami! No cóż, przyznaję, że wtedy nagiąłem trochę prawo i jakoś zdobyłem nazwisko i adres tego faceta. Okazał się Austriakiem z trójką dzieci. A kiedy dowiedział się, że w Polsce ma czwarte, wolał załatwić sprawę po cichu.

W zamian za milczenie kupił Natalii nieduże mieszkanie i wpłacił pewną sumę na konto. Młoda poczuła się wtedy pewnie i stwierdziła, że świat do niej należy… Gdyby nie jej rodzice i Renata, która na szczęście ma poukładane w głowie – to nie wiem, co by się stało z nią i z jej córeczką. Balangi były w tym mieszkaniu na porządku dziennym, Natalia nie tylko potrafiła zniknąć na kilka dni bez wieści, ale też sprowadzała obcych facetów. Z czego żyła? Jak sama lubiła się szczycić – z urody. Szukała sobie rozmaitych sponsorów, a jej najbliżsi drżeli, kiedy znowu to się źle skończy. Bo jakoś nikomu do tej pory nie udało się przemówić Natalii do rozsądku. Ona zawsze wiedziała lepiej niż ktokolwiek z jej rodziny.

Kiedy zadzwoniła Renata, w jej głosie wyczułem panikę i już wiedziałem, że tym razem musi być naprawdę źle. Na co dzień była wyjątkowo opanowana i przyzwyczajona do wyskoków swojej siostry. Oczywiście, dobrze wyczułem, że mam schrzaniony weekend i zamiast siedzieć w domu przed telewizorem albo na piwku z kumplami będę musiał lecieć do pracy i stawiać na nogi pół komendy. Otóż Natalia wymyśliła sobie, że spędzi wakacje z Ilonką na koszt jakiegoś miłego pana. Zamieściła więc na Fejsbuniu swoje zdjęcie „z dziubkiem” i tekstem, że ona i jej córeczka czekają na fajne propozycje. Zagranica mile widziana, hotel z basenem i inne bajery. Generalnie urządziła coś
w rodzaju wymiany towarowej.
– Tylko dlaczego wciągnęła w to dziecko?! – zdenerwowałem się. – Oszalała? Nie wie, ilu pedofilów siedzi w necie?
Ja to wiem aż za dobrze, gdyż w policji zajmuję się właśnie przestępstwami internetowymi. Czyli m.in. ludźmi, którzy polują na naiwne dzieciaki albo na takie głupie baby jak Natalia, i podają się za kogoś zupełnie innego niż w rzeczywistości.

Gdybym miał to jakoś zobrazować, to internet jest morzem pełnym rekinów, które tylko czekają, aby kogoś pożreć. Między nimi przemyka cicho ich pokarm – małe rybki, czyli zwykli użytkownicy.
– No i ja właśnie dlatego do ciebie przyleciałam! – stwierdziła Renata. – Bo komórka Natalii od wczoraj milczy, nie ma z nią żadnego kontaktu… Coś się stało!
– Dlaczego nie przyszłaś do mnie wcześniej?! – wydarłem się na kuzynkę.
Chciałem dodać, że teraz może być już za późno, ale opanowałem się, widząc jej minę. Była przerażona, a ja nie miałem prawa zwalać na nią odpowiedzialności za głupią siostrę. Natalia ma 25 lat!

– Słuchaj… Ja także dowiedziałam się o tym pomyśle Natalii przypadkiem. Myślisz, że ona mi się spowiada? My przecież nie mamy nawet wspólnych przyjaciół! – zaczęła mi się tłumaczyć Renata. – Przedwczoraj weszłam przypadkiem na jej fejsbukowy profil i zobaczyłam to ogłoszenie, które nadal wisi tam „na tablicy”. No to zadzwoniłam do niej, żeby ją ochrzanić, a ona mi na to dumnym tonem, że jest z Ilonką w Grecji! „Właśnie wylądowałyśmy! Pogoda jest fantastyczna, niebo błękitne!” – usłyszałam od tej idiotki… I jeszcze to, co mi powiedziała szeptem, że jej nowy przyjaciel jest wyjątkowo przystojny, a jego rodzice prowadzą na którejś z wysp niewielki hotelik, więc nie jest dla niego problemem ją zaprosić.
– Hotelik, mówisz… – poczułem, jak uginają się pode mną nogi.
– Czy to coś poważnego? – usłyszałem zaniepokojenie w głosie Renaty.
– Jeszcze nie wiem… – opanowałem się błyskawicznie, nie chcąc ją straszyć. – Ale na wszelki wypadek będę potrzebował komputera Natalii, z którego się kontaktowała z tym facetem. Muszę sprawdzić przebieg ich znajomości i różne takie rzeczy – stwierdziłem oględnie.

Tak naprawdę jednak w mojej głowie zapaliła się czerwona lampka i trudno mi było zachować spokój. Podryw „na pensjonat za granicą” jest bowiem jednym z najczęstszych chwytów mafii, która dostarcza nowe dziewczyny do burdeli… Sposób jest prosty i nazywamy go „podrywem na lover boya”. Facet z mafii, tak zwany naganiacz, elokwentny i diabelnie przystojny, wyszukuje sobie dziewczyny, które następnie podrywa. Gdzie ich szuka? A wszędzie! Nie tylko w necie, ale i po dyskotekach, pubach i w innych miejscach, w których kręci się najwięcej ślicznotek. Taki gość zawsze jest „w pracy”, nawet jeśli stoi w kolejce w supermarkecie.

Poderwana dziewczyna sądzi, że została tą jedyną i na całe życie. A kiedy już zadurzy się na dobre, ukochany proponuje jej wspólne wakacje, zaznaczając, że o nic nie musi się martwić; on wszystko załatwi i opłaci. Jedną z bajeczek, którą wtedy opowiada, jest właśnie historyjka o rodzicach prowadzących hotelik. Dziewczyna wyobraża sobie długie spacery po promenadzie i romantyczne noce na plaży, a ląduje w największym możliwym szambie – domu publicznym, gdzie zabiera się jej paszport, pieniądze i telefon, a potem zmusza do kilkudziesięciu stosunków dziennie i szprycuje narkotykami, aby nie sprawiała kłopotów.

Dziewczyny rzadko przebywają długo w jednym burdelu. Są przerzucane do innego, nawet w innym kraju, aby nie znudziły się klientom, bo ci cenią sobie świeżą krew. Dlatego tak trudno namierzyć aktualne miejsce ich pobytu.
Mamione opowiastkami, że jak zwrócą pieniądze, które rzekomo są winne właścicielowi za transport, spanie i jedzenie – czasami wierzą, że mogą się stamtąd wydostać, i są potulne. Jeśli nie, to te najbardziej oporne znikają bez śladu, a ich miejsce zajmują następne, i kolejne… Potok naiwnych, które dały się nabrać na czułe słówka i obietnicę wiecznej miłości. To zawsze działa na kobiety. Niekiedy udaje się rozbić taką szajkę, ale ze swojego policyjnego doświadczenia wiem, że mafia zajmująca się prostytucją jest jak hydra, której wyrastają coraz to nowe głowy w miejsce tych ściętych. Głupia Natalia, pisząc to jej zdaniem zabawne ogłoszenie, sama wystawiła się na strzał, stając się łatwym łupem dla naganiaczy. A co najgorsze, wciągnęła w to jeszcze czteroletnią córeczkę

To o Ilonkę tak naprawdę najbardziej się bałem. Bo co się może stać z taką dziewczynką, której matka jako żywy towar trafi do burdelu? Wszystko! W najlepszym wypadku zostanie sprzedana jako „adopcyjne dziecko” miłej parze.

Ale może także trafić do zwyrodniałego pedofila albo do szemranej kliniki, która potraktuje jej drobne ciałko jako bank części zamiennych dla swoich bogatych klientów…

Przecież na świecie stale ktoś potrzebuje zdrowej nerki i dałby za nią każde pieniądze! Sytuacja przedstawiała się więc naprawdę niewesoło. Oczywiście, istniała także jakaś niewielka szansa, że moja kuzynka faktycznie trafiła do greckiego pensjonatu i teraz bawi się świetnie, budując z dzieckiem zamki z piasku. I nawet nie zauważyła, że wyczerpała się jej bateria w komórce. Jednak… jakoś w to nie wierzyłem.

– Nie mam kluczy do mieszkania Natalii – wyznała tymczasem cicho Renata.
No tak! Jeszcze nie zdążyłem zacząć działać, a już mnożyły się trudności!
– Zamkną mnie kiedyś… – mamrotałem niezadowolony pod nosem, ładując się z kuzynką do mojego samochodu.
Wcześniej, po tym jak wziąłem szybki orzeźwiający prysznic, a Renata robiła mi mocną kawę, skontaktowałem się z kolegą, który jest prawdziwym cudotwórcą, jeśli chodzi o otwieranie zamków.
– Mam legalną firmę! Beknę za to! – przez chwilę protestował dla zasady, ale obiecał stawić się pod drzwiami Natalii.
Dzięki Karolowi drzwi nie stanowiły już dla nas żadnej przeszkody. Renata patrzyła ze zdumieniem, jak w ciągu dosłownie kilku sekund stanęły otworem.
– Kiepskie zamki! – Karol tylko wzruszył ramionami, po czym określił dosyć dosadnie, gdzie mam sobie wsadzić pieniądze, które mu chciałem dać. – Wisisz mi piwo! – rzucił tylko.
W jednej z szuflad kuchennych Renata znalazła drugi komplet kluczy, aby ponownie zamknąć mieszkanie, a ja zająłem się komputerem. Dobrze, że Natalia nie używała laptopa, bo wtedy mogłaby zabrać go ze sobą i byłoby „po ptokach”.

Po złamaniu banalnego hasła wyświetliłem pliki. Nie było trudno odnaleźć na pulpicie folder „Wakacje”, a w nim… oferty. Całe mnóstwo przeróżnych ofert. Naprawdę włos mi się zjeżył na głowie, kiedy wśród kilkunastu panów chętnych zasponsorować wakacje pięknej blondynce z dzieckiem zobaczyłem dwóch znanych mi pedofilów i jednego złodzieja. Był tam też chłopak, którego znałem aż nadto! Przystojny jak marzenie, w typie południowca. Handlarz żywym towarem. Oczywiście, przysłał jej zdjęcie, bo czuł się zupełnie bezkarny. On przecież na terenie Polski przebywał legalnie! Miał tu nawet „normalną” robotę w jednym z biur podróży… To biuro wysyłało też legalnie setki turystów do Grecji czy do Turcji. Niezwykle łatwo było między nimi ukryć tę czy inną „złowioną” dziewczynę.

Od jakiegoś czasu polska policja przyglądała się ich działalności i zbierała dowody. Bo wiedzieć to nie to samo, co mieć niezbite dowody dla sądu. Jeśli będą do podważenia, dranie wyjdą na wolność i zaczną uprawiać swój proceder od nowa.
– Zabieramy to! – zadecydowałem, pakując komputer do pudła, które ze sobą przywiozłem. – Trzeba go dokładniej przejrzeć. Może znajdziemy coś jeszcze.
Z mieszkania Natalii pojechaliśmy na moją komendę, gdzie Renata zgłosiła oficjalnie zaginięcie siostry, a ja skontaktowałem się z zespołem pracującym nad sprawą „Apollo”, bo tak nazwali tę operację dotyczącą biura podróży. Przesłuchałem też oficjalnie kuzynkę na okoliczność sprawy, po czym odesłałem ją do domu, obiecując, że jakbym znalazł coś konkretnego, od razu się z nią skontaktuję.

Nie mogła brać udziału w tym, co będziemy ustalać dalej. Nie były mi potrzebne tutaj jej nerwy. Tym bardziej, że…
– Co, dziewczynę wywieziono trzy dni temu? Toż ona może być już wszędzie! – zauważył jeden policjantów od „Apolla”.
– Wiem, ale musimy ją odnaleźć, w grę wchodzi także dziecko! – przypomniałem.
–Matko Boska! – Darek złapał się za głowę. – Jeśli spieprzysz mi przez to wielomiesięczne śledztwo, to przysięgam…
– Jasne! – spuściłem oczy, bo wiedziałem, co ma na myśli. – Beknę za to…
– No dobra, to bierzmy się do roboty! Co mamy? – po ustaleniu tej niezwykle ważnej kwestii Darek przełączył się na tryb służbowy i zabrał fachowo do pracy.

To był wyjątkowo męczący dzień. Przede wszystkim sprawdziliśmy, na którym lotnisku wylądowały Natalia z Ilonką, i w jakim kierunku potem odjechały. Na szczęście nawet w trawionej kryzysem Grecji nadal są kamery na większych stacjach benzynowych i w miastach.
– Moim zdaniem dziewczyna trafiła na jedną z tych wysp na Morzu Śródziemnym, z której tak niedaleko jest do Turcji. Tam będą ją „obłaskawiali”… – stwierdził Darek. – Znamy przynajmniej trzy takie przybytki, spróbujemy je sprawdzić.
– A dziewczynka? Wiadomo coś o niej? – zapytałem kolegę z drżeniem serca.
– A co ja jestem? Wróżka? – zdenerwował się Darek. – Może już ją komuś sprzedali, a może gdzieś trzymają… Jedno jest pewne – szantażują nią matkę, żeby robiła, co oni chcą, bo inaczej nie zobaczy już nigdy dziecka. To normalne metody. Zostaw nam tę sprawę, a ty rób to, co umiesz najlepiej – szperaj w necie.

Wiedziałem, że nie powinienem przeszkadzać Darkowi w pracy, tym bardziej że obiecał informować mnie o wszystkim. Po trzech dniach dowiedziałem się, że informatorowi Darka udało się spędzić w burdelu godzinę z Natalią. Facet współpracował także z grecką policją. W trakcie tej godziny wszczepił przerażonej dziewczynie chipa i starał się ją uspokoić, tłumacząc, że ze wszystkich sił staramy się ją uwolnić. Chip to miniaturowe urządzenie elektroniczne, które umieszcza się w żyle. Nie jest to bardziej bolesne niż zastrzyk czy pobranie krwi.

Chip może zawierać rozmaite informacje, na przykład nasze dane osobowe. W przyszłości być może zastąpi dokumenty, które teraz musimy nosić przy sobie. Są już na świecie kluby, na przykład w Barcelonie, które wszczepiają go swoim stałym klientom, aby ci mogli wchodzić bez kolejki i nie musieli zabierać ze sobą portfela – wszystkie drinki i inne wydatki w barze zapisywane są na ich elektronicznym rachunku. Niektórym bardzo się taka perspektywa nie podoba, boją się bowiem „stałej inwigilacji”.

Ale właśnie dlatego wszczepiliśmy chipa Natalii. Zawierał GPS, dzięki któremu mogliśmy w każdej chwili określić jej położenie. Owszem, istniała obawa, że ktoś zauważy nakłucie na ciele dziewczyny, mimo że wcześniej szprycowano ją narkotykami, i chip zostanie wykryty. Nawet nie chciałem o tym myśleć, co się wtedy stanie z moją kuzynką, ale to urządzenie było jedyną szansą na to, że ją odnajdziemy, jeśli zostanie gdzieś przewieziona.
Dzięki dalszej współpracy z policją grecką Darek dowiedział się, że Natalia ma być w najbliższym czasie przekazana komuś w Arabii Saudyjskiej.
– Mamy pioruńskie szczęście, bo to będzie transakcja wiązana – mój kolega z policji zacierał ręce. – Matkę i córkę sprzedano w pakiecie jednemu szejkowi!

Chociaż włos zjeżył mi się na głowie na samą myśl o tym, co by czekało Ilonkę w pałacu tamtego szubrawca, to jednak odetchnąłem z ulgą. Przynajmniej wiedzieliśmy już, co się z dziewczynką dzieje. Akcja odbicia obu porwanych przebiegła sprawnie. Zatrzymano je w drodze do portu, gdzie miały zostać wprowadzone na jeden z towarowych statków płynących do Arabii i ukryte w kontenerach. Przy okazji uwolniono także inne dziewczyny, w tym dwie z Polski, które uległy czarowi lover boya i trafiły do piekła.
– Dobrze jest! – uznał Darek, któremu przy okazji tej operacji udało się zebrać dosyć informacji, aby zamknąć fałszywe biuro podróży i zaaresztować kilku jego pracowników zamieszanych w proceder.

Przystojny naganiacz wprawdzie zdążył uciec z Polski, ale niemiecka policja sprawnie wyłuskała go z domu tureckiej rodziny zamieszkałej na przedmieściach Berlina, u której zamierzał się ukrywać. Natalia wróciła do kraju. Nie była już jednak tą samą pewną siebie i uwodzicielską młodą dziewczyną, która na Fejsie prezentowała swoje zdjęcia w negliżu. Roztrzęsiona i przerażona wymagała hospitalizacji. Została zabrana do szpitala, gdzie przez parę dni odtruwano jej organizm. Podobno cały czas porywacze szprycowali ją narkotykami, bo inaczej próbowała uciekać i była niespokojna.

Czas mijał, a ona powoli dochodziła do siebie. Fizycznie, nie psychicznie… Właściwie, choć od tamtych pamiętnych „wakacji” minął już prawie rok, moja młodsza kuzynka nadal chodzi do psychologa. Trafiła do specjalnej grupy wsparcia, gdzie spotkała dziewczyny o podobnych doświadczeniach. Przekonała się, że nie tylko ona wpadła w sieć handlarzy żywym towarem z powodu swej naiwności i lekkomyślności. To ją podniosło na duchu. Teraz uczy się nowych, bezpiecznych zachowań. W internecie i w życiu.

Widzę efekty. Tego lata Natalia nosi już o wiele dłuższe spódnice niż kiedyś. Wyrzuciła kuse bluzeczki i wyzywające szpilki, a nawet podjęła pracę jako recepcjonistka. Do biura ubiera się zawsze przyzwoicie, a poza nim skromnie i na luzie. Jakby się bała, że samym swoim wyglądem może sprowokować przewrotny los. Nie surfuje już w necie tak beztrosko jak przedtem. Uczyłem ją, jak chronić swoją prywatność w sieci, a ona okazała się pojętną uczennicą. Szczególnie dba o Ilonkę – jakby dręczyły ją wyrzuty sumienia za to, co się stało i co mogło się stać.

Drogo ją kosztowała ta lekcja życia. Na szczęście moja kuzynka wyciągnęła z całej tej historii właściwe wnioski.

Więcej prawdziwych historii:
„Skręca mnie na myśl o moim ślubie. Nie kocham przyszłego męża, ale kto inny mnie zechce z 2 nieślubnych dzieci?”
„Przez pragnienie macierzyństwa prawie zniszczyłam swoje małżeństwo. Mąż stał się dla mnie tylko środkiem do celu”
„Mój ojciec to zwykła szuja. Zostawił mnie i mamę, gdy byłem mały. Założył nową rodzinę i… od niej też odszedł”
„Mam 27 lat i dobrze mi się mieszka z mamą. Czemu kobiety nie potrafią tego zrozumieć?!”