Żartują, że poza wrotkowaniem łączy je... alkohol i oczywiście koty. Spędzają razem czas nie tylko na torze. Wspierają się w kłopotach, pilnują swoich mieszkań w czasie wakacji, robią zakupy, gdy któryś Kot jest chory.
WIDEO…

Warsaw Hellcats Roller powstała pod koniec 2013 roku z inicjatywy sióstr Smolińskich – Karoliny i Pauliny.


Chociaż w Polsce Roller Derby istnieje już od trzech lat i obecnie jest już osiem polskich drużyn, Piekielne Koty nieustannie spotykają się z mocnym zdziwieniem otoczenia. Wszyscy pytają ich też o piłkę i bramki, których w ich grze nie ma.

Piekielne Koty jeżdżą na wrotkach sportowych. Takich z niskim butem, bez obcasa. Kiedyś sprowadzały je aż ze Stanów. Dzisiaj już mogą zamawiać w partnerskim sklepie rolkarsko-wrotkowym w Polsce. Nie dość że nie trzeba na wrotki czekać, to jeszcze można powybrzydzać.

Duża część z Piekielnych Kotów zaczynała na starych, dobrych wrotkach metalowych zapinanych na skórzane paski. Chociaż były mniej wygodne, mniej zwrotne i znacznie bardziej skrzypiące od obecnych, wspominają je ze rozrzewnieniem.

Trenują dwa razy w tygodniu. Większość z ćwiczy też na siłowni lub w domu. A bardzo często trenuje w kuchni – jedząc.

Jacy jesteśmy, gdy nikt nie patrzy? Te portrety kierowców mówią wiele
Zawodniczki Roller Derby nie muszą jednak przesadnie dbać o dietę. Lubią dobrze zjeść i otwarcie przyznają, że nie stronią od pizzy.

Roller Derby to sport kontaktowy, jakby tego było mało – na wrotkach. Łatwo więc o kontuzje, takie jak skręcenia kostki czy złamania. Bez dobrej rozgrzewki ani rusz.

Po treningach Piekielne Koty preferują luźniejszy styl i trampki, ale są też takie, które wrotki zmieniają na obcasy.


Jesteśmy tam, gdzie dzieją się ciekawe rzeczy. Zobaczcie świat w obiektywie naszych fotoreporterów!



























