Tym razem w moje ręce trafił Xiaomi Smart Air Fryer 4.5L. Pewnie niektórych zaskoczę, ale do tej pory nie miałam w domu air fryera. Wydawało mi się, że to sprzęt dla osób, które nie lubią albo nie potrafią gotować. Ja nie należę do żadnej z tych grup, więc uważałam, że w moim wypadku to zbędny wydatek.
Jak się okazało, byłam w błędzie. Bardzo szybko zrozumiałam, dlaczego air fryery mają tylu fanów i dlaczego co chwilę przewijają się w mediach społecznościowych.

Między weekendowym gotowaniem a codziennym pośpiechem
Samo gotowanie nigdy nie było dla mnie problemem. Lubię testować nowe przepisy, eksperymentować ze smakami i od czasu do czasu przygotować coś bardziej wymagającego. Oczywiście bywają tygodnie, kiedy gotuję więcej, i takie, kiedy zwyczajnie nie mam na to ochoty. W weekend potrafię spędzić w kuchni nawet kilka godzin i naprawdę sprawia mi to przyjemność. W ciągu tygodnia rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Po pracy chcę zjeść coś dobrego, ale niekoniecznie stać godzinę w kuchni.
Kolejny temat to posiłki do pracy. Nie wiem, jak to jest, ale nie potrafię wypracować sobie systemu przygotowywania posiłków w tygodniu. Regularnie oglądam w internecie filmiki z meal prepem i za każdym razem myślę: „Od przyszłego tygodnia też tak będę robić”. Problem w tym, że kolejny tydzień mija, a ja znowu improwizuję. Dlatego uznałam, że to idealny moment, żeby sprawdzić, czy air fryer rzeczywiście może ułatwić codzienne gotowanie.
Pomysłów na testy nie musiałam szukać daleko. Instagram i TikTok od dawna są dla mnie niewyczerpanym źródłem kulinarnych inspiracji. Sprawdzanie internetowych hitów stało się moim małym hobby.
Od prostych przepisów do kulinarnych hitów z TikToka
Pierwsze dni były raczej spokojne, pieczone warzywa i udka z kurczaka. Chciałam najpierw „wyczuć” urządzenie.

Prawdziwe zaskoczenie przyszło jednak chwilę później.
Od lat przygotowuję kawałki piersi indyka w panierce z płatków kukurydzianych. Przepis jest banalny. Mięso doprawiam słodką papryką, granulowanym czosnkiem, solą i pieprzem, dodaję jajko, a następnie obtaczam w lekko pokruszonych płatkach kukurydzianych. Do tej pory piekłam je w piekarniku albo smażyłam na patelni. Tym razem trafiły do Xiaomi Smart Air Fryer 4.5L.
I muszę przyznać, że nigdy wcześniej nie wyszły tak dobre. Z zewnątrz były idealnie chrupiące, a w środku wyjątkowo soczyste. To właśnie tutaj najbardziej doceniłam system cyrkulacji gorącego powietrza, który sprawia, że potrawy pieką się równomiernie z każdej strony. I to wszystko bez konieczności obracania mięsa w czasie pieczenia.
Klasyki zdały egzamin, więc przyszedł czas na internetowe hity.
Na pierwszy ogień poszły viralowe omlety i frittaty, które od razu wpisały się do mojego śniadaniowego repertuaru. Do niewielkiego naczynia żaroodpornego wbijam 3 jajka, dorzucam ulubione warzywa (u mnie najczęściej pieczarki, cukinię, paprykę i szpinak), całość doprawiam, posypuję odrobiną sera i wkładam do urządzenia. Ustawiam 180°C na około 15 minut i idę szykować się do pracy. Kiedy wracam do kuchni, śniadanie jest gotowe. Bez mieszania, pilnowania i sprawdzania co chwilę, czy nic się nie przypala.

Gdybym miała wybrać jedno śniadanie, które mogłabym jeść bez końca, byłby to dutch baby. Problem w tym, że przygotowanie tej potrawy w piekarniku zawsze wydawało mi się trochę kłopotliwe, więc decydowałam się na to naprawdę rzadko. Któregoś dnia trafiłam na TikToku na wersję przygotowywaną w air fryerze i wiedziałam, że muszę ją wypróbować.
Przygotowanie śniadania przy pomocy Xiaomi Smart Air Fryer 4.5L zajmuje dosłownie 5 minut. Mieszam jajka, mleko, mąkę i odrobinę proszku do pieczenia, przelewam masę do naczynia i wkładam do urządzenia. Reszta dzieje się sama. Ja w tym czasie parzę kawę, a po 12 minutach mam gotowe śniadanie. Pieczony naleśnik podaję z serkiem waniliowym i sezonowymi owocami, ostatnio z jagodami kamczackimi. Smakuje idealnie i wymaga zdecydowanie mniej zachodu niż klasyczna wersja.
Te funkcja zaskoczyły mnie najbardziej
Jestem chyba największą fanką mrożenia. Truskawki, żeby zimą były do koktajlu, porcje mięsa z opisem gramatury, koperek w opakowaniu po maśle, gotowe porcje rosołowe, ciasto drożdżowe, chleb, wszystko u mnie znajdziecie.
Jest tylko jeden problem. Rozmrażanie tych produktów wymaga planowania. Jeśli wieczorem zapomnę wyjąć mięso albo pieczywo, następnego dnia muszę błyskawicznie wymyślić plan B.

Design, który pasuje do każdej kuchni i czyszczenie, które zajmuje chwilę
Przed testami byłam przekonana, że air fryer to urządzenie, które zdominuje kuchenny blat. Wyobrażałam sobie duży, szeroki sprzęt, który trzeba będzie przestawiać za każdym razem, kiedy będę chciała go użyć. Na szczęście rzeczywistość okazała się zupełnie inna.
Xiaomi Smart Air Fryer jest wyższy niż się spodziewałam, ale jednocześnie na tyle smukły, że nie zajmuje dużo miejsca na blacie. Mimo kompaktowych wymiarów ma komorę o pojemności 4,5 litra. Dzięki temu nie muszę piec wszystkiego na raty, co przy większych posiłkach naprawdę robi różnicę.
Spodobało mi się też rozwiązanie, o którym wcześniej nawet nie pomyślałam. Kiedy chcę sprawdzić, jak wygląda potrawa, po prostu wysuwam kosz. Urządzenie automatycznie zatrzymuje pracę, a po ponownym wsunięciu kosza wraca do pieczenia z zachowaniem wcześniejszych ustawień. To drobiazg, ale sprawia, że korzystanie z niego jest po prostu wygodne.
Na koniec zostawiłam coś, czego chyba nikt nie lubi, czyli sprzątanie.

Czy Xiaomi Smart Air Fryer 4.5L zostaje ze mną?
Zdecydowanie tak. I trochę śmieję się sama z siebie, bo jeszcze kilka tygodni temu nie rozumiałam fenomenu air fryerów. Nawet trochę śmiałam się z osób, które mówiły, że nie wyobrażają sobie życia bez nich. Dziś już wiem, skąd takie zamieszanie.
Nie zdawałam sobie z tego sprawy, ale okazuje się, że air fryery mają własny „ekosystem”. Od dedykowanych przypraw, przez silikonowe foremki, aż po specjalne papiery do pieczenia. Ten ostatni gadżet zdążył już trafić do mojej kuchni, bo po kilku próbach docinania zwykłego papieru do kształtu kosza stwierdziłam, że szkoda na to czasu i cierpliwości.
Gdybym wiedziała, że Xiaomi Smart Air Fryer 4.5L tak bardzo ułatwi mi codzienne gotowanie, pewnie zdecydowałabym się na niego znacznie wcześniej. Teraz nadrabiam zaległości i regularnie testuję nowe przepisy. Dzisiaj będę robiła drożdżówki z truskawkami i pieczone tofu. Jestem ciekawa, czym jeszcze uda mi się zaskoczyć samą siebie.
Materiał promocyjny marki Xiaomi











