Blind boxy jeszcze jakiś czas temu były niszową rozrywką dla kolekcjonerów. Sama pamiętam, jak kilka lat temu oglądałam zagraniczne unboxingi zabawek z POP MART czy MINI SO i mogłam tylko pomarzyć o tym, aby móc wejść do jednego z tych sklepów i kupić sztukę dla siebie. Dzisiaj, po ogromnym boomie na labubu, blind boxy dotarły również do Polski. Szał robią nie tylko nad Wisłą – to jeden z największych globalnych fenomenów współczesnej popkultury.
WIDEO…
2024 i 2025 rok upłynął pod znakiem labubu, czyli nieco strasznych stworków z charakterystycznym uzębionym uśmiechem. Od jakiegoś czasu prawdziwą furorę robią squishy w kształcie pierożków bao, które znikają ze sklepów szybciej niż gorące bułeczki o poranku. Ludzie potrafią czekać na dostawę i wynosić całe naręcza kartonów. Dlaczego? Bo w tych opakowaniach możesz wylosować kolekcjonerski Graal – brokatową limitowaną wersję.
Fenomen blind boxów nie ogranicza się jednak do samych zabawek. W rzeczywistości sprzedają one coś zupełnie innego – emocje. To powód, dla którego kupuje je większość z nas. Wystrzał dopaminy jest tak duży, że w naszym ciele powstaje swoista euforia. Informacja o kolejnej dostawie, polowanie, zdobycz i posiadanie zamkniętego opakowania jest nawet bardziej ekscytujące niż chwila poznania niespodzianki i odsłonięcie wylosowanej zabawki. A czasem to wlaśnie ten moment przynosi największe… rozczarowanie.
Blind boxy nie sprzedają zabawek. Sprzedają ekscytację
Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że główną nagrodą jest zabawka znajdująca się wewnątrz pudełka. Jednak to tylko część całego doświadczenia. W praktyce największa przyjemność zaczyna się dużo wcześniej.
Kupujący przeglądają media społecznościowe, oglądają filmy z unboxingów, porównują serie i próbują zdobyć najbardziej pożądane egzemplarze, które często są unikalnymi wzorami z obniżoną szansą na wyjęcie z pudełka. Pojawia się ekscytacja związana z samym uczestnictwem w trendzie. Szczególną wartość mają serie, które właśnie stały się viralem. Jeszcze niedawno wszyscy polowali na labubu, dziś internet ekscytuje się squishy bao. Za kilka miesięcy pojawi się kolejna moda, ale mechanizm pozostanie ten sam.
Właściciele marek produkujących blind boxy doskonale rozumieją, że nie sprzedają wyłącznie produktu. Sprzedają doświadczenie, które zaczyna się już w momencie zobaczenia nowej kolekcji. Sam zakup jest tylko jednym z etapów całej emocjonalnej podróży.
Ten mechanizm od lat wykorzystują kasyna, loterie czy gry komputerowe oparte na losowych nagrodach. Niepewność sprawia, że mózg pozostaje w stanie ekscytacji znacznie dłużej niż w przypadku gwarantowanej nagrody. Kupujący wyobraża sobie, jak pokaże ją znajomym lub opublikuje filmik z unboxingu w mediach społecznościowych. Największy wyrzut szczęścia następuje właśnie wtedy – nie po zobaczeniu zawartości, ale tuż przed jej odkryciem.
To dlatego wiele osób wspomina, że największą radość sprawiało im nie posiadanie zabawki, lecz samo oczekiwanie na przesyłkę albo chwila, kiedy pudełko było jeszcze zamknięte.
Polowanie na popularną serię jest ważniejsze niż sama zawartość pudełka
W przypadku blind boxów ogromną rolę odgrywa również poczucie uczestniczenia w czymś wyjątkowym. Kiedy konkretna seria staje się modna, jej zdobycie zaczyna przypominać polowanie. W mediach społecznościowych pojawiają się informacje o wyprzedanych kolekcjach, limitowanych edycjach i rzadkich figurkach. Ludzie ustawiają się w kolejkach, śledzą dostawy i wymieniają się wskazówkami dotyczącymi miejsc, w których można jeszcze znaleźć wymarzony zestaw.
To właśnie wtedy emocje osiągają najwyższy poziom. Posiadanie zabawki przestaje być celem samym w sobie. Liczy się świadomość, że udało się zdobyć coś, czego pragną tysiące innych osób. Mechanizm ten przypomina emocje towarzyszące zakupowi limitowanych sneakersów czy zdobywaniu biletów na wyprzedany koncert. Sam przedmiot ma znaczenie, ale jeszcze większą satysfakcję daje poczucie sukcesu.
Dlatego wielu kolekcjonerów wspomina przede wszystkim historię zdobycia konkretnego egzemplarza, a nie samą zabawkę stojącą dziś na półce. Warto też wspomnieć, że blind boxy to nie tylko zabawki. To również kosmetyki, przedmioty papiernicze, gadżety, modowe akesoria i wiele innych. Możliwości jest nieskończenie wiele, więc niezależnie od tego, co lubisz, jest bardzo prawdopodobne, że znajdziesz blind boxa dla siebie.
@zurynska.aleksandra @Everybody London x @OLIV | ig: olivianowicka ✨🪩 #everybody #rossman #blindbox ♬ Luxury, Elegance, Refined - Ted D'souza & Dani Audiomix
Po euforii często przychodzi rozczarowanie
Największy paradoks blind boxowego szaleństwa? Chwila szczęścia jest bardzo krótka.
Po silnym wyrzucie dopaminy następuje gwałtowny spadek emocji. Jeśli w pudełku znajduje się figurka, której nie chcieliśmy, ekscytacja błyskawicznie zamienia się w rozczarowanie.
Jeszcze kilka sekund wcześniej wszystko wydawało się możliwe. Pojawiały się wyobrażenia o zdobyciu najrzadszego lub wymarzonego wzoru. Tymczasem rzeczywistość okazuje się znacznie mniej spektakularna.
Rozczarowanie bywa tym większe, im większe były wcześniejsze oczekiwania. Niektóre osoby trafiają kolejne duplikaty lub te "zwykłe", powszechne wzory, które nie wzbudzają żadnych emocji. Właśnie wtedy pojawia się charakterystyczna pustka.
@realistic__grwm $150 DUMPLING UNBOXING!! #dumplings #unboxing #glitterdumpling #foryoupage ♬ original sound - macys.grwm
Chwila otwarcia zamienia się w spektakl
Nieprzypadkowo filmy z otwierania blind boxów zdobywają miliony wyświetleń. Sam proces został zamieniony w widowisko. Powolne rozcinanie opakowania, szelest folii, pierwsze spojrzenie na zawartość i reakcja właściciela – wszystko to buduje napięcie podobne do tego, które znamy z programów telewizyjnych opartych na niespodziance.
Wiele osób przyznaje, że samo oglądanie unboxingów daje niemal równie dużą przyjemność jak własne zakupy. Emocje stają się zaraźliwe, a widzowie przeżywają ekscytację razem z osobą otwierającą pudełko.
@jookstogo "Cutie Plushie Pendant Series Pt.22"🎀🍥✋🏻 Interesting Fruits V3 Nommi 🍎🍓🍉🍇🍋 Happy New Year! Enjoy my last set for 2024 👀🫶🏻 which one is ur fave? My Nommi V1 and V2 full set unboxing is here on my plush pendant playlist 🫶🏻 . . #asmr #blindbox #kawaii #pink #trinket #plush #plushpendant #keychain #nommi #anikanik #unboxing #trinket ♬ 2024 mashup - minlee 민리
Właśnie dlatego media społecznościowe tak mocno napędzają popularność blind boxów. Każdy kolejny film wzmacnia poczucie, że następna próba może przynieść upragniony sukces.
Dodatkowo dla wielu influencerów jest to darmowa farma lajków, komentarzy i poprawy statystyk dotyczących czasu spędzonego na profilu. Wyłapują mikrotrendy, urządzają swoiste polowania, wynoszą kartony blind boxów, chcąc przyciągnąć uwagę dzieci. W rzeczywistości wykorzystują daną zabawkę jak narzędzie, nie dbając nawet o samo kolekcjonowanie.
Blind boxy rozczarowują, ale i tak je kupujemy
Logicznie rzecz biorąc, rozczarowanie po otwarciu powinno zniechęcać do dalszych zakupów. W praktyce często dzieje się odwrotnie. Mózg zapamiętuje przede wszystkim ekscytację towarzyszącą oczekiwaniu, a nie sam moment zawodu. Dodatkowo algorytm w mediach społecznościowych, który wciąż podsyła nam nowe unboxingi, przypomina o chęci zdobycia wyjątkowego wzoru z upragnionej serii.
“Może następne pudełko będzie tym właściwym”. Ta myśl sprawia, że cykl zaczyna się od nowa.
Wiele osób po pewnym czasie odkrywa, że największe emocje nie były związane z zabawką stojącą na półce. Kiedy wymarzony egzemplarz zostaje już zdobyty, ekscytacja szybko znika. Przedmiot staje się częścią kolekcji i po kilku dniach przestaje wywoływać takie emocje jak wcześniej.
Blind boxy są więc doskonałym przykładem tego, że współczesny konsument coraz częściej kupuje nie rzeczy, ale doświadczenia i emocje. W tym przypadku najcenniejsza okazuje się nadzieja, że właśnie za chwilę wydarzy się coś wyjątkowego.
Największą nagrodą nie jest przedmiot ukryty w środku, ale kilka sekund przed zobaczeniem go – moment, w którym wszystko jest jeszcze możliwe.
Czytaj także:
- Emocje na sprzedaż. Dlaczego Polki oszalały na punkcie zakupowych live’ów?
- Cyfrowy głód. Dlaczego chcemy jeść tylko to, co stało się viralem?
- “Nie wiem, więc zapytam AI”. O tym, jak sztuczna inteligencja stała się najlepszym przyjacielem



























