Jak schudnąć?/fot. Fotolia

Feeders - chorobliwa fascynacja otyłością

W świecie, w którym otyłość coraz częściej jest powodem do wstydu i przyczyną licznych kompleksów, rośnie rzesza osób przejawiających chorobliwą fascynację kobietami, które z trudem mieszczą się w rozmiarze 3XL. Zobacz, kim są feedersi.
/ 05.08.2016 09:25
Jak schudnąć?/fot. Fotolia

Wielbiciele 3XL

Ona waży ponad 300 kg. Otyłość sprawia, że nie może się poruszać inaczej niż z pomocą specjalnego żurawia. Dodatkowe kilogramy tłuszczu powodują, że jej narządy przestają powoli funkcjonować. On jest wniebowzięty. Wmusza w swoją ukochaną kolejne porcje jedzenia, traktuje ją jak tuczne zwierzę. Witamy w świecie feedersów.

Dokarmiacz i jego wybranka

Wciąż nie ma jeszcze polskiego określenia na tę formę dewiacji. Angielskie słowo feeders oznacza tyle, co dokarmiacz, wypasacz. Termin ten dość dobrze oddaje sens fenomenu chorobliwego tuczenia.

Bodźcem seksualnym dla dokarmiacza jest ogromna otyłość partnerki. Kobieta, w dużej mierze ubezwłasnowolniona, staje się niewolnicą we własnym ciele. Nie może z czasem nawet normalnie funkcjonować. Warto dodać, że intensywne przybieranie na wadze powoduje, że feeder i jego partnerka po pewnym czasie nie są wstanie uprawiać seksu. Samym admiratorom otyłości zdaje się to jednak wcale nie przeszkadzać.

Profil feedera

Dokarmiacze to przeważnie panowie, bardzo rzadko panie. Zjawisko chorobliwego tuczenia dotyczy także homoseksualistów, wśród których opasły partner nazywany jest chub lub superchub (zależnie od ilości dodatkowych kilogramów). W środowisku feedersów istnieje wiele możliwych podziałów na określenie rodzaju swoich fascynacji czy ról, w jakie wchodzą poszczególne osoby: gainer (przybierająca na wadze), BBW (Big Beautiful Woman – wielka piękna kobieta), foodee (osoba czerpiąca satysfakcje seksualną z jedzenia i fantazjowania na jego temat).

Seksualny opas

Relacja między dokarmiaczem (feeder) a dokarmianą (feedee) przypomina relację hodowcy zwierząt rzeźnych ze swoimi podopiecznymi. Tuczona kobieta jest atrakcyjna o tyle, o ile stale przybiera na wadze, stając się zlepkiem tłuszczu i mięsa – tak najczęściej widzi ją feeder. Choć dokarmiacze z reguły zapewniają o swoich uczuciach, trosce i potrzebie bezustannej opieki nad swoją otyłą wybranką, to trudno uznać tę relacje za miłość. Moment, w którym dokarmiana traci na wadze, oznacza często koniec relacji z dokarmiaczem.

Przerost formy nad treścią

Relacja karmionej z karmiącym pozbawiana jest głębszej treści i opiera się na powierzchowności. Jak każdy fetyszysta, feeder „wyjmuje” z kontekstu tusze, fałdy tłuszczu i rozstępy swojej wybranki. Nie kocha jej charakteru, osobowości, uśmiechu, ale jej tuszę. Feedee jest piękna, o ile jest chorobliwie otyła i na tym jej wszelkie piękno się kończy. Pokrewieństwo z hodowlą zwierząt rzeźnych sięga dalej.

Zobacz też: Dewianci – skąd się bierze przemoc?

Za obopólną zgodą

Część z dokarmiaczy znajduje przyjemność w bezpośrednim wmuszaniu jedzenia w swoje partnerki, włącznie z wlewaniem im tłuszczu wprost do gardła. Co ciekawe, panie żyjące w tej patologicznej zależności często same na to przystają. Dokarmiane kobiety pozbywają się w ten sposób kompleksów, odnajdują swoje przeznaczenie w ramionach admiratora. Ten zaś kocha w nich to, co do tej pory wszyscy inni krytykowali.

Ruch rosnący w siłę

Społeczność dokarmiaczy i ich podopiecznych zdaje się rosnąć lawinowo. Do niedawna zjawisko to było zupełnie nieznanym ewenementem na obrzeżach seksualnych dewiacji. Dziś feedersi grupują się na forach internetowych, grupach dyskusyjnych, portalach randkowych, by doradzać sobie jak skutecznie manipulować partnerkami, dokarmiać je i ubezwłasnowolnić.

Burzę wokół zjawiska chorobliwej fascynacji otyłością wywołał w 2004 roku film Fat girls and Feeders (w Polsce przetłumaczono tytuł jako "Otyłe dziewczyny i ich partnerzy"). Od tego czasu zjawisko znajduje coraz większy oddźwięk, także  w Polsce.

Co w tym złego?

Co jest złego w związku dwojga dojrzałych ludzi, z których jedno jest chorobliwie otyłe? Być może nic i być może część z czytelników tak właśnie to oceni. Musimy jednak pamiętać, że feedee to nie niewiasty o tzw. rubensowskich kształtach czy panie w rozmiarze XL. Obiektem fascynacji feedersa są kobiety mające ponad 100 kg nadwagi, których życie zależy od „opiekującego” się nią mężczyzny. Ta zależność prowadzi do ciężkich patologii u dokarmianych kobiet,  tak natury psychicznej, jak i fizycznej.

Zobacz też: Rola rodziny w powstaniu związków kazirodczych