Przełom października i listopada to początek corocznej fety, którą nazywamy kampaniami świątecznymi. Marki prześcigają się w pomysłach na to, jak przyciągnąć klientów, zapewniając im piękne obrazki przywodzące na myśl świąteczną atmosferę. W ubiegłych latach coraz więcej kampanii wykorzystywało do tego sztuczną inteligencję. Niedźwiadki wygenerowane przez AI, rodzina przy stole w wersji cyfrowej czy miliony lampek stworzonych przy pomocy pixeli – takie zabiegi miały sprawić, że poczujemy się komfortowo, jednak przynosiły efekty odwrotne do zamierzonych. Gdy już myśleliśmy, że w tym roku znów otrzymamy przerysowane obrazki bożonarodzeniowe, Prada sprawiła nam niespodziankę. Opublikowała swoją świąteczną kampanię jako jedna z pierwszych i… już wyszła na prowadzenie. 

WIDEO…

player placeholder

Ta reklama powstała przy pomocy ludzkiej inteligencji

Cześć chat, wygeneruj mi bajkę w stylu lat 60. o zimowym klimacie z elementami nowej kolekcji Prady. Mogło być tak łatwo, tanio i przyjemnie. I znów dostalibyśmy kolejny świąteczny klip jak milion podobnych, który wszyscy zobaczyliby raz lub nawet nie, a potem szybko o nim zapomnieli. Miuccia Prada i Raf Simons postanowili jednak nas zaskoczyć, zabierając nas w baśniowy świat stworzony przy pomocy ręcznie malowanych animacji. 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Prada (@prada)

Za stworzenie świątecznej kampanii Prady 2026 „Drawing Prada: Animated by Hand” odpowiada legendarny animator John Pomeroy. Mężczyzna samodzielnie narysował każdą klatkę, w której następnie przy pomocy animacji umieścił gwiazdy, które są twarzami marki: Sadie Sink, Mayę Hawke, Chen Haoyu, Luthera Forda i Kelvina Harrisona Jr. Obrazki, w których znaleźli się aktorzy, nie są tylko tłem. Tworzą całą historię, która opowiada o ludzkich pragnieniach. Np. ryś wyłaniający się ze śnieżnej zaspy z utęsknieniem patrzy za torebką marki, a uśmiechnięte od ucha do ucha myszki z dumą niosą but z nowej kolekcji Prady. 

Zobacz także:

- Animacja wnosi do historii to, czego nie potrafią kampanie aktorskie – mówi Pomeroy w rozmowie z magazynem „Elle”. –  To zupełnie inny wszechświat. Istnieje bardzo wyraźny i celowy powód tworzenia animacji rysowanych ręcznie – chodzi o to, by dostrzec wartość w ludzkim dotyku. I ta ręcznie rysowana i rzemieślnicza twórczość wciąż jest żywa w dzisiejszym świecie.

Świąteczna kampania Prady zdecydowanie udowadnia tę żywotność. I jest strzałem w dziesiątkę, co pokazują komentarze w mediach społecznościowych. Sama pokochałam tę kampanię od pierwszego wejrzenia i dostałam wiele komentarzy od znajomych, którzy także są nią zachwyceni. 

- Moje wewnętrzne dziecko się uśmiecha.
- Nie miałam pojęcia, że tak bardzo tego potrzebuję.
- W końcu coś bez sztucznej inteligencji – piszą internauci pod postem z kampanią na instagramowym profilu Prady. 

Dzisiejsi konsumenci są głodni treści twórczy, stworzonych przez człowieka i ludzką inteligencję. I właśnie to jest główną przewagą tej kampanii. Ale nie tylko. Bo zupełnie inny element sprawia, że te obrazki wprawiają nas w świąteczny nastrój.

Bo magia świąt to nie choinka i prezenty 

Pamiętasz, jak byłaś mała, leżałaś pod ciepłym kocem, pokój był oświetlony lampkami choinkowymi, mama przyniosła ci ciepłe kakao, a ty wpatrywałaś się w ekran telewizora, na którym wyświetlana była bajka Disneya? Te obrazki sprawiają, że ciepłej robi nam się na sercu. Boże Narodzenie to czas, kiedy wyjątkowo tęsknimy za rodzinną atmosferą, domowymi pieleszami i prawdziwymi zimami jak z lat 90. A Prada wychodzi nam naprzeciw. 

Różne marki od zawsze próbują odwołać się do naszych uczuć, przywodząc na myśl piękne wspomnienia. Sentyment to pod względem marketingowym najlepsze uczucie. Ale Prada nie gra tanim sentrymentem, tylko wprawia nas w go na tyle umiejętnie, że faktycznie, oglądając jej najnowszą kampanię, czujemy się komfortowo i bezpiecznie, a to w dzisiejszych niespokojnych czasach jest nam bardzo potrzebne. Tegoroczne Boże Narodzenie dopiero za dwa miesiące, ale już teraz chętnie owiniemy się kocem, zapalimy choinkowe lampki i poczujemy się jak dzieci, oglądając bajki i filmy świąteczne. 

Warto podkreślić że nie mamy tu typowych świątecznych akcentów, które wprost sugerują nam, że nadchodzi Boże Narodzenie, a i tak zimowa sceneria i ręczne animacje robią robotę. Niemniej główną rolę wciąż gra tu moda. A ona komponuje się z tymi obrazkami rewelacyjnie. 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Prada (@prada)

Tęsknota za tym, co było

Świąteczna kolekcja Prady ma klimat retro. Czółenka na słupku, listonoszki, wyraziste nakrycia głowy – to wszystko pięknie wygląda na tle animacji rodem z lat 60. Nie ma zatem mowy o tym, że Prada na siłę stworzyła te animacje i gryzą się one z tym, co kluczowe w kampanii, czyli produktem. Tu wszystko komponuje się idealnie, co tylko działa na plus marki. A jak świat baśni, to też morał. 

Ta historia pokazuje nam, że świąteczna magia zaczyna się od wyobraźni i tego, jak czujemy się po obejrzeniu tej kampanii. Bo w rzeczywistości nie potrzebujemy pięknych i długich reklam jak z katalogu świątecznego. Wystarczy odrobina kreatywności, talent i umiejętne przedstawienie produktu. I właśnie za to ludzie pokochali tę kampanię. Jestem przekonana, że pozostanie ona w czołówce tegorocznych reklam świątecznych. I jednocześnie otworzy modę na kampanie generowane ręczenie, a nie przez sztuczną inteligencję. Trzymam za to mocno kciuki. 


Czytaj także: