Oto jest – nowy, wspaniały spot mający promować Polskę za granicą. A konkretnie: w Niemczech, we Włoszech, w Hiszpanii, Wielkiej Brytanii i w Stanach Zjednoczonych.
WIDEO…
Za jedyne 7 milionów złotych Polska Organizacja Turystyczna zrealizowała trzy 30-sekundowe klipy. 18 sierpnia miała premierę pierwsza część, w której możemy zobaczyć Roberta Lewandowskiego, Anję Rubik, Jesse’ego Eisenberga, a w tle – Warszawę. Kolejne dwa spoty mają reklamować Kraków i Trójmiasto z udziałem Lecha Wałęsy i Maryli Rodowicz.
Projekt, który powstał na zlecenie Ministerstwa Sportu i Turystyki nie jest pierwszą taką realizacją (od sześciu lat tego typu spoty pojawiają się co roku), będzie jednak z pewnością najgłośniejszą – nieczęsto zdarza się bowiem, żeby nazwiska tego formatu reklamowały Polskę.
A raczej – zdarzyło się tylko raz, gdy w zeszłym roku w spocie Polskiej Organizacji Turystycznej pojawił się Jeremy Sochan – gracz NBA polskiego pochodzenia, a także Katarzyna Niewiadoma – zwyciężczyni Tour de France kobiet i brązowa medalistka mistrzostw świata. Trudno jednak porównywać skalę rozpoznawalności przedstawicielki mimo wszystko dość niszowego sportu i młodego sportowca grającego wyłącznie w Stanach z Robertem Lewandowskim czy Lechem Wałęsą.
Obywatel Eisenberg
Jest jeszcze Jesse Eisenberg – amerykański aktor, któremu rozpoznawalność przyniosła rola Marka Zuckerberga w filmie “Social Network”. Choć jego związki z naszym krajem wiele osób mogłoby uznać za dość odległe – dwoje z jego pradziadków pochodzenia żydowskiego urodziło się w Polsce przed wojną – sam Eisenberg jest z Polską mocno związany.
Wielokrotnie odwiedzał nasz kraj, a w 2023 nakręcił tu film “Prawdziwy ból”, w którym zagrał główną rolę. Partnerujący mu Kieran Culkin (brata Macaulaya) dostał Oscara za najlepszą rolę drugoplanową.
Film opowiada historię kuzynów z Nowego Jorku, którzy postanawiają odwiedzić Polskę, by zobaczyć dom, w którym żyli ich dziadkowie. Zdjęcia zrealizowano w Warszawie, Lublinie, a także Krasnymstawie, skąd pochodzi rodzina Eisenberga.
Aktorowi spodobało się w Polsce na tyle, że w 2023 roku wystąpił o polskie obywatelstwo, które dwa lata później odebrał z rąk Andrzeja Dudy. Jego obecność w spocie nie jest więc przypadkowa i z pewnością pozytywnie wpłynie na odbiór w Stanach – znane twarze mają to do siebie, że zatrzymują uwagę.
I właściwie na tym kończy się główny pomysł na zachęcenie obcokrajowców do wizyty w naszym kraju – zatrzymaniu uwagi dzięki znanym twarzom. Narratorem pierwszej części kampanii “Poland – more than you expect” (Polska – więcej niż oczekujesz) jest Fryderyk Chopin, a raczej wcielający się w niego Nikodem Rozbicki, któremu niemal roczny pobyt w szkole Lee Strasberga w Nowym Jorku z pewnością dał dużo, jeśli chodzi o nienaganny akcent.
Serce Chopina
Spot zaczyna się od sekwencji gry na fortepianie w przeszklonym wieżowcu (gra oczywiście monsieur Chopin), potem szybki spacer z placem Zamkowym w tle i mały easter egg (red. ukryty smaczek dla widza) – “Welcome to Warsaw, where my heart is” (Witajcie w Warszawie, gdzie jest moje serce).
Choć określenie z pozoru oznacza, że Warszawa to ukochane miasto Chopina, de facto jego serce pośmiertnie naprawdę trafiło do Warszawy (znajduje się w lewym filarze Bazyliki Świętego Krzyża na Krakowskim Przedmieściu). Następnie mamy migawki tak szybkie, że gdyby klip był wyświetlany na sali kinowej, pewnie towarzyszyłoby mu ostrzeżenie przed migającymi światłami (zdarza się to na seansach w trosce o chorych na epilepsję).
Dalej mamy Jesse’ego Eisenberga wcielającego się w rolę typowego turysty robiącego zdjęcia w Łazienkach Królewskich (gdzie nota bene odbyła się 18 sierpnia oficjalna premiera pierwszej części spotu), a także pozującego na tle Pałacu Kultury.
I to właśnie Pałac stał się jednym z obiektów krytyki. Argument niby logiczny: dlaczego postsowiecki budynek ma reklamować Warszawę? Ano dlatego, że niezależnie od tego, kto go zbudował, jest jednym z symboli odbudowy stolicy i to on stał się centrum – przed II wojną światową za centrum uważano raczej dzisiejszy Plac Piłsudskiego i Plac Powstańców Warszawy. To wokół którego wyrastały (i wciąż wyrastają) kolejne budynki, tworzące panoramę miasta.
Słowem: to już nasz Pałac. Tego samego zdania są zresztą i warszawiacy. Mimo wracającego od czasu do czasu pomysłu zburzenia budynku, sondaże wskazują, że 90. procent mieszkańców nie chciałoby, żeby zniknął.
Pod Pałacem spaceruje zaś Anja Rubik. I tu jest kolejny zgrzyt. Ania jest piękna, świetnie wygląda w obiektywie, ale zrobienie z kobiety, która przez tyle lat promowała Polskę ładnej pani z reklamy (w dodatku jedynej pani w tej tu reklamie) wydaje się – z braku lepszego słowa – nie na miejscu. Nie wspominając już o jej inicjatywie Sexedpl, fundacji skupiającej się na rzetelnej edukacji seksualnej młodzieży.
Na końcu mamy za to gwiazdę wieczoru – Roberta Lewandowskiego siedzącego jak gdyby nigdy nic na ławeczce z Chopinem, z którym gawędzi o piłce. W tle Stadion Narodowy, przechodzący Jesse i hasło: Poland. More than you expected.
Hasło powstało w oparciu o badania Polskiej Organizacji Turystycznej, które pokazują, że obcokrajowcy odwiedzający nasz kraj, oceniają go znacznie lepiej, niż przypuszczali przed przyjazdem.
Komunikacja wizualna
Znane twarze przyciągają zainteresowania, tyle że w tym przypadku zdominowały cały spot, który de facto Warszawy pokazuje niewiele. Mamy pomnik Chopina, Pałac Kultury, ultraszybkie migawki i stadion gdzieś w tle.
Tak to już jakoś jest, że chęć pojechania w dane miejsce wynika przede wszystkim z obrazów, które widzieliśmy. Niewiele osób było na Hawajach, nieco więcej na szkockiej wsi, ale jakoś wszyscy mamy w głowie obrazy (i to bardzo zachęcające) tego, jak te miejsca wyglądają.
Pod tym względem o wiele lepiej przemyślany był zeszłoroczny spot z Jeremy’m Sochanem i Katarzyną Niewiadomą, którzy byli pytani o ulubione miejsca, czy sposób spędzania czasu. Ich odpowiedzi pojawiały się w formie wiadomości na komunikatorze, wyświetlanej na tle dopracowanych wizualnie sekwencji wideo przedstawiający m.in. ośnieżone polskie góry, windsurfing na Helu czy pulsującą życiem Warszawę. Ładne obrazki zapadające w pamięć.
Nowy spot Polskiej Organizacji Turystycznej jest nowoczesny o tyle że nie ma w nim bocianów ani mazurków, ale Chopin jako narrator trąci jednak myszką.
W kolejnych częściach Nikodem Rozbicki ma wcielić się także w Kopernika i polskiego króla (którego, pozostaje tajemnicą). Kampania, która według ministra ma pokazywać Polskę “wymykającą się stereotypom”, opiera się więc na Chopinie, Koperniku, Wałęsie i Lewandowskim. Trudno znaleźć tu coś, co nie należy do zestawu obiegowych skojarzeń o naszym kraju
Polska oferuje więcej, niż spodziewają się po niej cudzoziemcy, dokładnie jak w haśle reklamowym. Tyle że po obejrzeniu spotu pozostaje im uwierzyć nam na słowo.
Czytaj także:
- Miliarder i jego Maryja. Jest wyższa od Chrystusa ze Świebodzina
- Trawnik, tuje i awans społeczny. Dlaczego Polacy mają obsesję na punkcie koszenia trawy
- Ma z mężem rozdzielność majątkową, 850 mln zł na koncie i ani jednej wypowiedzi dla prasy. Oto, co wiadomo o Grażynie Karkosik



























