Wiek to jeden z największych stereotypów w historii ludzkości. Gdy człowiek jest za młody, uznajemy, że nic nie wie o życiu i nie ma sensu wchodzić z nim w dyskusję. Z kolei gdy mamy do czynienia z seniorami, zaczynamy traktować ich z wyższością. Wychodzimy z założenia, że to osoby wyłącznie do opiekowania się nimi i spychania na margines społeczeństwa. A w rzeczywistości jedyne, czego seniorzy chcą, to poczucia, że wciąż mogą wszystko. Udowadnia to Julianna Jacewicz, która przyjaźni się z 50 lat starszym od siebie Renato. Ich relacja to przykład, że otwartość na świat i drugiego człowieka nie zna wieku.

WIDEO

player placeholder

Wiek to tylko liczba

Wiele razy słyszeliśmy, że „wiek to tylko liczba”, ale rzadko zastanawiamy się, jak ogromne ma to znaczenie dla osób starszych. Żyjemy w czasach, gdy seniorzy są w coraz lepszej kondycji, podróżują, są otwarci na nowe doznania. I jedną z takich osób jest Renato, 83-letni Sycylijczyk. Julianna poznała go w 2016 roku na Azorach. 

- Opowiadałam o moim gap yearze między magisterką a licencjatem, ponieważ wyjechałam do Ameryki Centralnej w tym samym roku i jeździłam sobie z plecakiem. I Renato wtedy powiedział: „mój gap yar zaczął się w roku dwutysięcznym i trwa do dziś”. I to była totalna iskra – wspomina Julianna. – To był pierwszy emeryt z takim podejściem do życia, którego poznałam. Wcześniej się z tym nie spotkałam, dlatego to było dla mnie wyjątkowe. Do tego Renato był bardzo elokwentny, otwarty, szalony. 

Zobacz także:

Renato jest przykładem człowieka, który nie zastanawia się nad tym, czy w jego wieku jeszcze wypada – tańczyć na stole, podróżować, cieszyć się życiem. Społeczeństwo jednak wciąż przypina seniorom łatkę osób, które powinny już tylko siedzieć w domu i nie mogą mieć swojego zdania. A gdy taki człowiek zbierze się na odwagę, aby zrobić coś szalonego, wytykamy go palcami i patrzymy na niego jak na dziwoląga. 

- Na Sycylii większość starszych ludzi nie jest taka jak Renato i on przez niektórych z nich jest uważany za innego. Oni oczywiście wychodzą, dużo czasu spędzają na zewnątrz, celebrują fajne posiłki, ale nie mają takiej ciekawości świata. Ta otwartość na człowieka i chęć podróży to jest jego temperament i to jest też niesamowite, bo on wychował się w zupełnie innym społeczeństwie, a jednak to obszedł i nie boi się tego, żeby być innym. On mi mówił, że to nie zawsze jest dobrze postrzegane, że on taki jest, aczkolwiek próbuje też trochę motywować znajomych, bo na Zanzibar do mnie zabrał kolegę w tym samym wieku. Ten kolega czasami troszeczkę był przerażony, bo zabraliśmy go np. do klubu i dla niego to już było bardzo dużo. Ale on mu podziękował, że to dla niego było niesamowite. I tu myślę, że dochodzimy do tego, że seniorzy potrzebują, że ktoś w nich uwierzy, bo oni czasem sami w siebie nie wierzą.

Człowiek się starzeje, gdy społeczeństwo uznaje go za „starego”

Tak jak dzieci potrzebują wiary rodziców, tak dorośli – a zwłaszcza seniorzy – wciąż potrzebują wiary w siebie. Wraz z wiekiem coraz bardziej ją tracą, a do tego często ludzi, którzy do tej pory ich wspierali i byli sensem ich życia. I coraz częściej stają się zrezygnowani. Dlatego tak bardzo potrzebują młodszych, którzy zmotywują ich do działania. Ale też nie chodzi o wyręczanie ich, bo wtedy możemy osiągnąć skutki odwrotne do zamierzonych. 

- Sam wiek nie powoduje samotności. Wraz z wiekiem może oczywiście pojawić się więcej okoliczności, które jej sprzyjają: śmierć partnera czy przyjaciół, przejście na emeryturę, pogorszenie zdrowia, mniejsza mobilność. Ale ogromne znaczenie ma również to, jak społeczeństwo zaczyna traktować człowieka, kiedy uznaje go za „starego” – tłumaczy psycholożka Magdalena Kaszczuk. Okazuje się bowiem, że największy ageizm kryje się pod płaszczykiem troski. – Ageizm nie zawsze wygląda jak jawne odrzucenie starszej osoby. Czasem kryje się w zdaniach: „daj, ja to zrobię”, „ty już odpocznij”, „po co ci to w tym wieku?”, „mama tego nie zrozumie”. Każde z tych zdań może oczywiście wynikać z troski. Problem pojawia się wtedy, kiedy przestajemy sprawdzać, czego ta osoba realnie chce i potrzebuje. Jeżeli człowiek wielokrotnie doświadcza komunikatu, że jego zdanie jest mniej ważne, jego możliwości są ograniczone, a jego obecność mniej potrzebna, może stopniowo zacząć się wycofywać. Wtedy ageizm z zewnątrz powoli staje się ageizmem wobec samego siebie.

„A ten staruch co tu robi?”

Stereotypowe podejście do starości jest straszne. Zamiast patrzeć na seniorów jako na ludzi, którzy właśnie teraz mogą przeżywać swoją drugą młodość i motywować ich do tego, wiele osób podcina im skrzydła, oceniając ich przez pryzmat wieku. Julianna wielokrotnie spotkała się z tym, będąc w towarzystwie Renato. 

- Miałam taką sytuację, że barman powiedział, kiedy zamawialiśmy shoty: „a ten staruch, to co on tutaj robi”. Ja mu odpowiedziałam: „wiesz co, stary, to bardziej jesteś ty z twoim sposobem myślenia” – opowiada.

To niejedyna taka sytuacja. Najsmutniejszy był moment, gdy Julianna zabrała Renato na koncert Bruno Marsa do Berlina. Wybrała bilety w strefie Golden Circle, aby mogli być jak najbliżej sceny. 

- Ja zdawałam sobie sprawę z tego, że on nie będzie mógł pobiec do tej barierki. Ale dotychczas, jak byłam na koncertach, to nie było takiego problemu, żebym pobiegła i zajęła jedno miejsce dla koleżanki. Nikt się nie spodziewał tak naprawdę, że będzie problem przepuścić jedną osobę, tym bardziej, że Renato jest drobny, niski, dosyć szczupły, więc on nikomu tego miejsca nie zajmuje. I przepuszczali go do trzeciego, czwartego rzędu i potem grupka bardzo młodych osób nie chciała go przepuścić. Najbardziej przykre było nawet nie ich odmówienie, tylko teksty o Renato. Bo to były teksty typu: „a nas w ogóle to nie obchodzi, że on ma 80 lat, mamy w du*ie to, że on nie może biec”, „on tu w ogóle nie powinien być, to jest w ogóle porąbany pomysł zabierania 83-latka na koncert”. Taka znieczulica. 

Nawet jeżeli ktoś nie dyskredytuje Renato ze względu na wiek, to zdarzają się sytuacje, gdy ludzie patrzą się krzywo na ich relację. Że taka młoda dziewczyna spaceruje u boku starszego pana. Pierwsze, co przychodzi ludziom na myśl w takiej sytuacji, to dwuznaczność ich relacji. A ona tak naprawdę jest oparta na szczerej, bezwarunkowej przyjaźni. Ale żeby stworzyć taką relację międzypokoleniową, potrzeba konkretnych cech charakteru – z obu stron. 

Nauczyciel sztuki życia

- Nazywam Renato moim nauczycielem sztuki życia. To akurat też na pewno wywodzi się z tego, że jest Sycylijczykiem, ale Renato celebruje codzienność i małe rzeczy – podkreśla Julianna. – Obserwowałam go na przykład w Łazienkach, jak byliśmy jesienią, on się położył w liściach i został w tych liściach jak małe dziecko, no coś pięknego. I to jest nawet wzruszające. Naprawdę uważam, że my tę codzienność traktujemy jako coś nadanego. Nie zwracamy uwagi na detale, a Renato zwraca uwagę na ten taki każdy mały detal. On jest ciekawy wszystkiego.

Ta otwartość na świat i drugiego człowieka jest kluczowa. Właśnie nią powinni się charakteryzować seniorzy, którzy chcą zaprzyjaźnić się z młodszymi i czerpać od nich energię oraz motywację do działania. 

- Ja mam czasem wrażenie, że są osoby starsze, które nie posłuchają młodszej osoby, bo uważają, że skoro jest młodsza, to ona nic nie wie. Więc właśnie żeby nie wychodzili z perspektywy mędrca tak całkowicie, bo wiadomo, że każdy zawsze trochę wyjdzie. Natomiast żeby była też taka otwartość na opinię i wiedzę zaczerpniętą od tej młodszej osoby. I również bardzo ważne będzie wyłączenie tego, co myślą o nas inni ludzie. To jest bardzo trudna rzecz, ponieważ większość naszych seniorów jest wychowywana w wierze, że ważne, co pomyślą inni – podkreśla Julianna.

Otwartość i cierpliwość to z kolei cechy, które Julianna wskazuje jako najważniejsze u młodszych. Bo tylko wykazując się nimi, jesteśmy w stanie stworzyć jakościową relację z seniorem. Żeby powtórzyć, gdy starsza osoba nie dosłyszy i jednocześnie się nie irytować. Żeby odpuścić, gdy senior wykazuje się uporem i chce postawić na swoim. I pozostać wyrozumiałym, ale to ważne w każdej relacji.  

- Przyjaźń międzypokoleniowa może być szczególnie wartościowa właśnie dlatego, że spotykają się w niej dwa różne światy. Starsza osoba może zobaczyć współczesność oczami kogoś młodszego. Młodsza może spotkać człowieka posiadającego perspektywę, której nie da się zdobyć poprzez przeczytanie książki czy obejrzenie filmu – tłumaczy Magdalena Kaszczuk. – Ryzyko pojawia się wtedy, gdy relacja przestaje być partnerska. Starsza osoba staje się „mentorem”, który zawsze wie lepiej, albo młodsza zaczyna traktować ją jak kogoś, kim trzeba się opiekować. Wtedy zamiast przyjaźni powstają role.

Ciekawość człowieka jest kluczowa. I to, aby nie podchodzić do seniora ze współczuciem, tylko z empatią. 

Julianna i Renato w podróży
Fot. archiwum prywatne, Julianna Jacewicz

Czas skończyć ze współczuciem

- Nawiązywanie więzi z seniorami sprawiło, że mam do nich więcej empatii. Zaobserwowałam, że dla nich najgorsza jest ta samotność. I wiem, że nie należy wychodzić do nich z pozycji współczucia, tylko właśnie empatii. Dzięki niej możemy nie traktować ich jako staruszków, którzy nic nie mogą, a właśnie może dać im pomysł na jakieś wyjście ze strefy komfortu. Oczywiście w miarę ich możliwości. Ale coś, co sprawi, że poczują, że żyją – mówi Julianna. 

Ważne, aby nie szukać im zajęcia na siłę. Seniorzy chcą czuć się potrzebni, ale nie za wszelką cenę. Pamiętajmy, że oni też mają prawo do odpoczynku. Czym innym jest zmotywowanie ich do poszukania wyjątkowego hobby, a czym innym np. podrzucanie dzieci, żeby tylko ich czymś zająć. 

- Uważałabym ze słowem „potrzebny”, ponieważ człowiek nie powinien musieć zasługiwać na swoje miejsce poprzez użyteczność. Osoba starsza może potrzebować poczucia, że jej obecność ma znaczenie, ale jednocześnie ma prawo już nikim się nie opiekować, nie gotować wnukom, nie pomagać dzieciom i nie pełnić żadnej konkretnej funkcji. Chcemy, żeby ktoś zadzwonił nie tylko wtedy, kiedy czegoś od nas potrzebuje, ale dlatego, że chce usłyszeć nasz głos – podkreśla psycholożka. 

Przyjaźń międzypokoleniowa – antidotum na ageizm

Julianna i Renato są świetnym przykładem na to, że przyjaźń międzypokoleniowa nie ma barier i jest najlepszym antidotum na ageizm. 

- Przebywanie ze starszymi osobami daje nam totalnie inną perspektywę i docenianie tego, co mamy, ponieważ oni wszyscy przeżywali zimny chów, ciężkie warunki w dzieciństwie, mieli dużo rodzeństwa, mało uwagi było skupionej na jednej osobie. My możemy te wszystkie rzeczy docenić, będąc z nimi i wiele się nauczyć – podkreśla Julianna.

Jako społeczeństwo mamy predyspozycje, aby stworzyć piękne przyjaźnie międzypokoleniowe, co udowadniają Julianna i Renato. Wystarczy przestać patrzeć na starość stereotypowo, a nauczyć się doceniać seniorów jako ludzi, którzy mogą dać nam cenną lekcję życia. Bo wśród nich jest wiele wartościowych osób, które tylko czekają, aż zrobimy pierwszy krok. 

- Z wiekiem dla wielu osób mniej istotna staje się liczba znajomości, a bardziej ich jakość. Ważniejsze mogą stawać się relacje, w których można być sobą, czuć bezpieczeństwo i wzajemność – podsumowuje psycholożka. – Zmieniają się też warunki. Znikają naturalne miejsca budowania relacji: szkoła, studia, praca. Pojawiają się straty, choroby, przeprowadzki. Dlatego nawiązywanie nowych przyjaźni może wymagać większej intencjonalności. Ale emocjonalna potrzeba pozostaje bardzo podobna: chcę mieć człowieka, przy którym mogę poczuć się zauważona.


Czytaj także: