„Z przodu muzeum, z tyłu liceum” – to brzydkie, obrażające kobiety określenie wciąż tkwi w głowach niektórych pań jak mantra. Żyjemy bowiem w społeczeństwie, które niby idzie z duchem czasu, ale jednocześnie robi wszystko, aby zaszufladkować ludzi ze względu na wiek, płeć, pochodzenie, sposób ubierania itp. Kobietom w pewnym wieku nie wypada… Ale właśnie, czego? Z reguły mówimy o tym w kontekście ubioru. Kobieta w pewnym wieku nie powinna nosić krótkich spódnic, dużych dekoltów, chodzić bez stanika, mieć prześwitujących spodni czy (o zgrozo!) pępka na wierzchu. A dalej dojrzałej kobiecie nie wypada jechać na wakacje samej lub z przyjaciółką. Szaleć pod sceną na festiwalu muzycznym. Nosić mocnego makijażu. W ogóle to kobieta W PEWNYM WIEKU powinna żyć jak zakonnica. Bo została wychowana w patriarchacie.
WIDEO…
Już nie garsonki i naszyjniki z pereł
- Nie rodzimy się z przekonaniem, że w pewnym wieku czegoś nam nie wypada. Ono powstaje stopniowo jako efekt doświadczeń i komunikatów, które słyszymy od dzieciństwa. Czasami są to zdania wypowiedziane wprost, jak: „kobiecie nie wypada”, „na to już jesteś za duża”, a czasami obserwujemy zachowania innych kobiet i wyciągamy własne wnioski – tłumaczy psycholożka Kamila Krause. – Z psychologicznego punktu widzenia przekonania są sposobem interpretowania świata. Problem polega na tym, że z czasem przestajemy traktować je jak interpretację, a zaczynamy jak fakt. Kobieta nie myśli wtedy: „mam takie przekonanie”, tylko: „tak po prostu jest”. I właśnie dlatego tak trudno jest je zakwestionować.
Postanowiłam zapytać o to, czy kobietom w pewnym wieku czegoś nie wypada, właśnie kobiety, ale w różnych przedziałach wiekowych. Mam bohaterki po dwudziestce, trzydziestce, czterdziestce, pięćdziesiątce i sześćdziesiątce. I wszystkie są zgodne co do tego, że kobietom przecież wszystko wypada… Ale…
- Chciałabym odpowiedzieć, że kobiecie wypada wszystko w każdym wieku. Niestety, jeśli mam być zupełnie szczera, wciąż łapię się na tym, że oceniam krytycznie pewne zachowania. Nie jestem z tego zadowolona, wiem, że to kwestia wychowania i norm społecznych, które są nam, kobietom narzucane i świadomie z tym walczę. Wciąż jednak z tyłu głowy pojawia się ten wredny głosik, który każe mi krytycznie oceniać – tłumaczy 43-letnia Weronika. – Nawet jak ktoś w dojrzałym wieku czy seniorskim używa życia, nosi wyzywające stroje i prowadzi bujne życie towarzyskie, zdarza mi się pomyśleć oceniająco. Muszę za każdym razem weryfikować, czy to ja tak uważam, czy też wdrukowano mi pewne schematy zachowań, które wcale nie są moje.
A przecież żyjemy w czasach, w których coraz więcej dojrzałych kobiet nie boi się przyznać, że lubi np. krótkie spódnice czy wydekoltowane bluzki zamiast owych typowych garsonek czy pereł. Kiedy panie po 50. czy 60. roku życia nie rezygnują z czerwonych szminek, bo już nie boją się, że ich makijaż zostanie uznany za zbyt wyzywający. Ale z drugiej strony wciąż wszyscy patrzymy na nie z szeroko otwartymi oczami.
- Przez wiele lat społeczna wartość kobiet była silniej wiązana z wyglądem, atrakcyjnością czy rolami społecznymi niż w przypadku mężczyzn. Choć to się zmienia, wiele z tych przekonań nadal funkcjonuje w kulturze. Największy problem pojawia się wtedy, gdy kobieta zaczyna patrzeć na siebie oczami otoczenia. Zamiast zadawać sobie pytanie: „Czego ja chcę?”, zaczyna zastanawiać się: „Jak zostanę oceniona?”. To właśnie wtedy wiek przestaje być liczbą, a staje się kryterium oceny własnej wartości – tłumaczy Kamila Krause.
„Umiar” to nowe hasło bezpieczeństwa
Mam prawie 33 lata i nigdy nie sądziłam, że kobietom może czegoś nie wypadać. Wiem, że moja mama wielokrotnie mówiła o tym podczas mojego wychowania. Ale ja sama nigdy nie czułam granic, że w tym wieku można np. ubierać się w jeansy, a od pewnego już nie. Że można wrzucić szalone zdjęcia na Instagram, ale jest jakaś magiczna granica, po której „nie można się wygłupiać”. Że makijaż nie powinien być zbyt kontrowersyjny. Albo że dojrzała kobieta nie może pojechać na wyjazd z koleżanką czy bawić się pod sceną na festiwalu muzycznym. I dalej staram się tym kierować, choć zauważam, że z biegiem lat sama stawiam sobie pewne granice, przez które mogę wypaść niepoważnie. Chociaż młode dziewczyny, z którymi porozmawiałam, trochę podniosły mnie na duchu.
- Kobietom wszystko wypada. Ubrania nie mają wieku. Ja mogłabym się ubrać jak ubiera się moja mama, a moja mama mogłaby się ubrać jak ja. I to jest cool. Każdy ma prawo do tego, żeby w każdym wieku czerpać rozrywkę tak, jak chce, rozwijać swoje pasje, czerpać radość z życia – tłumaczy 21-letnia Alicja. A jej rówieśniczka Emila dodaje, że jeżeli już miałoby się oczekiwać od dorosłych poważniejszego zachowania, to nie tylko od kobiet, ale też od mężczyzn. – Czasami pewne zachowania już nie są mile widziane w pewnym wieku, ale to tyczy się kobiet, jak i mężczyzn – podkreśla.
Mimo tego, gdy ostatnio wrzuciłam zdjęcie w kostiumie kąpielowym na swój profil na Instagramie, miałam z tyłu głowy: „co ludzie pomyślą”. „Stara baba, a paraduje w bikini”… No, tak w mojej głowie 33 lata to już starość. Ale w rzeczywistości nie pomyślałabym tak o mojej 11 lat starszej siostrze czy jeszcze starszej kuzynce. Bo dla mnie to wciąż młode babki, które mogą wszystko. Ale to właśnie od nich z kolei po raz pierwszy usłyszałam o umiarze.
- Kobietom w pewnym wieku nie wypada nosić wyzywających ubrań. Nie wypada zachowywać się niekulturalnie. Uważam też za niedojrzałe obrażanie się i zachowywanie jak nastolatki. Trzeba umieć się zachować – tłumaczy 44-letnia Dorota. Podobne zdanie ma 54-letnia Monika. – Jeśli chodzi o modę, tu zależy od wyglądu. Dopuszczam u kobiet po pięćdziesiątce mini i dekolty, ale musi być ładna skóra i sylwetka – coraz częściej „starsze panie” mają naprawdę piękne, wygimnastykowane ciała. Wypada też tańczyć w klubach. Może nie wypada szaleć z makijażem i ubiorem, ale to raczej kwestia dobrego smaku niż zasady.
I tu dochodzimy do sedna problemu. Bo z jednej strony zdajemy sobie sprawę, że już nam wszystko wolno i krzyczymy „girl power", ale z drugiej – wciąż warunkujemy naszą wolność wyglądem. Zgadzamy się na krótką spódnicę u 50-latki, ale tylko pod warunkiem, że ma ciało 30-latki. Umiar i dobry smak stały się nowymi, eleganckimi słowami na stare, patriarchalne zasady. To już nie mężczyźni mówią nam, co nam wolno. My same założyłyśmy sobie na szyję smycz z napisem „klasa i kultura". Widać to szczególnie u kobiet wychowanych na patriarchacie. Gdy zapytałam o to samo mamę mojego męża oraz partnerkę mojego taty, obie jednogłośnie wskazały umiar jako coś, czym kobiety w pewnym wieku powinny się kierować. Stał się on dla nich hasłem bezpieczeństwa, które sprawi, że nie zostaną ocenione przez innych.
- Najczęściej nie są to spektakularne sytuacje, ale drobne komunikaty powtarzane przez lata. Komentarze typu: „na taki strój już nie wypada”, „w tym wieku powinnaś być bardziej poważna”, „na zmianę kariery jest już za późno”. Takie zdania mogą wydawać się niewinne, ale jeśli słyszymy je regularnie, zaczynają wpływać na sposób, w jaki myślimy o sobie. Z czasem kobieta sama zaczyna się ograniczać, nawet jeśli nikt już niczego od niej nie wymaga – tłumaczy psycholożka. – Najbardziej szkodliwe są te, które odbierają kobietom prawo do rozwoju. Przekonanie, że po określonym wieku powinny już tylko „utrzymać to, co mają”, zamiast próbować nowych rzeczy. Rozmawiając z kobietami, często obserwuję, że nie rezygnują z marzeń dlatego, że ich nie mają. Rezygnują dlatego, że są przekonane, iż nie mają do nich prawa. To ogromna różnica.
Kobiety są przekonane, że nie mają prawa do życia własnym życiem i wyglądania tak, jak tego naprawdę chcą, bo czują się oceniane. A z reguły oceniają nie mężczyźni, tylko inne kobiety.
„Jest jedna rzecz, której kobietom nie wypada”
Jeżeli mielibyśmy dłużej zastanawiać się nad tym, czego kobiecie nie wypada, to nie tańczenia w klubie, skakania pod sceną, wyjeżdżania z kim chce na wakacje, a już na pewno nie jakiegoś makijażu czy ubioru. Niech sobie nosi, co chce – to jej życie i wygląd. Ale niech każda z nas ma takie podejście i skupia się na własnym życiu, a nie życiu innych. Niesamowicie spodobała mi się pod tym względem odpowiedzieć młodej dziewczyny – 21-letniej Kai, która mogłaby być lekcją dla wielu z nas – szczególnie tych starszych.
- Jest jedna rzecz, której nie wypada robić w każdym wieku. Wstydem jest umniejszanie innym kobietom tylko po to, żeby poczuć się lepiej ze sobą. Nieważne, czy masz 20, 40 czy 60 lat – nie powinnyśmy budować swojej wartości kosztem innych. Poza tym uważam, że wszystko inne wypada – żyjemy tylko raz i szkoda przejmować się opinią innych, skoro pod koniec i tak nie będzie miała żadnego znaczenia – mówi Kaja.
Nie oszukujmy się, możemy zakładać, że nie będziemy przejmować się opinią innych, ale to właśnie ona z reguły zaniża poczucie własnej wartości, co jest udowodnione przez psychologów.
- Chodzi o potrzebę przynależności i akceptacji, która jest jedną z podstawowych ludzkich potrzeb. Jeżeli przez lata uczymy się, że akceptacja zależy od spełniania określonych oczekiwań, zaczynamy dostosowywać do nich własne decyzje. Często nawet nie zauważamy momentu, w którym przestajemy pytać siebie, czego naprawdę chcemy – podsumowuje Kamila Krause.
Podejście młodych dokładnie pokazuje, że patriarchat jest powodem, dla którego kobiety nie potrafią w stu procentach być sobą. Kobiety po dwudziestce były wychowywane już w innych realiach, więc mają zupełnie inne podejście do tego, co wypada innym. Ale trzydziesto-, czterdziesto- i pięćdziesięciolatki wciąż czują potrzebę tłumaczenia się ze swojego wyglądu, jeżeli tylko odbiega on od jakichkolwiek norm społecznych. A w tym wszystkim zapominamy, że jedyna granica, której nie powinniśmy przekraczać, to uczucia drugiego człowieka. Dopóki pod tym względem jesteśmy w porządku ze światem, nasze sumienie może być spokojne. Nawet jeśli założymy krótką spódnicę i pomalujemy usta czerwoną szminką. Wówczas świat nawet będzie piękniejszy.
Kamila Krause – psycholog, mentorka odwagi i twórczyni profilu @kamila.z.dystansem. W swojej pracy łączy wiedzę psychologiczną z pracą nad przekonaniami, pomagając kobietom odzyskać sprawczość, pewność siebie i odwagę do podejmowania decyzji zgodnych z tym, kim naprawdę są.
Czytaj także:
- Jak ona mogła?! Anna Lewandowska znów w ogniu krytyki. Bo Matka Polka musi wspierać innych kosztem siebie
- Nie pasuje ci czerwona szminka? Niemożliwe – kwestią jest nieodpowiedni odcień. Oto jak go wybrać
- 29-letnia Julia von Stein żałuje liftingu i mierzy się z hejtem. Ale takich młodych osób jest więcej



























