Nie trzeba nawet wiedzieć, ile kobieta ma lat, by nazwać ją “starą babą”. Wystarczy, że jest starsza od osoby piszącej komentarz. Te dwa słowa zamykają polemikę. Stara baba jest stara, nic nie kuma i najlepiej, żeby siedziała cicho.
WIDEO…
Sama konstrukcja tej obelgi jest zresztą ciekawa. Słownik języka polskiego definiuje babę jako kobietę, “do której mówiący ma lekceważący stosunek”. Wśród typowych połączeń wyrazowych wymienia zaś nie tylko “starą”, ale też “brzydką”, “durną”, “głupią” i “wściekłą”.
Oczywiście można się nie użalać i uznać, że mężczyźni także padają ofiarą ageizmu – niech pierwszy rzuci kamieniem, kto nie słyszał nigdy określenia “stary dziad”. Tyle że kobieca starość została w naszej kulturze wyposażona w dodatkowy mechanizm degradacji, o którym Susan Sontag pisała już ponad pół wieku temu.
W eseju z 1972 roku nazwała to “podwójnym standardem starzenia”. W dużym uproszczeniu: mężczyzna może przestać być chłopcem i zostać mężczyzną, nie tracąc przy tym automatycznie atrakcyjności i społecznej wartości. Starzeje się jak wino. Zadbany 60-latek wciąż może się podobać, zaś 60-latka powinna w tym celu wyglądać na co najmniej 10 lat młodszą. Żyjemy w kulturze, która za wzór kobiety stawia de facto dziewczynę.
I nie jest to wcale relikt czasów, gdy w reklamie kremu przeciwzmarszczkowego występowała 25-letnia modelka.
Dolna granica starości
Badacze z European Social Survey przeanalizowali dane z kilkunastu krajów, by sprawdzić, kiedy zdaniem respondentów zaczyna się starość kobiety i mężczyzny. Różnice w podawanym wieku utrzymywały się zarówno w 2006, jak i w 2018 roku. I nie muszę chyba dodawać, że zdaniem ankietowanych starość kobiety zaczynała się wcześniej. Do tego to mężczyźni byli szczególnie skłonni wyznaczać kobietom granicę starości wcześniej, niż robiły to same kobiety. Starość jest więc kategorią przyznawaną człowiekowi przez otoczenie.
Kobiety odczuwają to zazwyczaj jeszcze przed pierwszym siwym włosem. W pewnym momencie, często tuż po trzydziestce zaczynają padać komplementy z cyklu “nie wyglądasz na swój wiek”. Chodzi rzecz jasna o to, że wyglądają młodziej. Po czterdziestce komplement się zmienia – “dobrze wyglądasz JAK na swój wiek” – całkiem jak gdyby rozmówca dziwił się, że jeszcze nie chodzisz z balkonikiem.
Starzenie u kobiet nie powinno zostawiać po sobie śladów. Szpakowata broda i zmarszki mimiczne u mężczyzn sprawiają, że wydają się otoczeniu ciekawsi. U kobiet… hmm. Jeśli kobieta nie ingeruje w zmieniający się wygląd i nie chodzi na szereg zabiegów – “zapuściła się”. Jeśli ingeruje w wygląd za bardzo – “zrobiła sobie twarz”. Jeśli ubiera się zachowawczo, “postarza się”, jeśli podąża za modą i nie daj boże lubi krótkie spódnice – dzidzia piernik. Słowem: i tak źle i tak niedobrze.
Wiedźma vs babcia
Repertuar “starych bab” w kulturze zawsze był ograniczony – swatki, wiedźmy, a na drugim biegunie łagodne babcie wycofane ze społeczeństwa do wnętrza rodziny. Kobieta w pewnym wieku stawała się niebezpieczna, albo nieszkodliwa.
Wszyscy wiemy, jak wyglądają wiedźmy, które poza odpychającym wyglądam są złośliwe, samotne, a do tego dysponują wiedzą albo mocą, której lepiej się bać. Kobieta, która przestała być młoda i atrakcyjna automatycznie staje się podejrzana.
Stosy dziś już nie płoną, płoną za to sekcje komentarzy. “Stara baba” daje prawo do nieodpowiadania na to, co kobieta powiedziała, ponieważ przesuwa rozmowę z jej argumentu na jej ciało. Nieważne, czy ma rację czy nie. Jest stara. Dyskusję można zakończyć.
Kobieta młoda może zostać uznana za głupią, niedoświadczoną albo naiwną. Z czasem zdobywa jednak doświadczenie, wiedzę i pewność siebie, ale w świecie patriarchalnych schematów nie czyni jej to ciekawszą.
Wymazane z ekranu
Wiele hollywoodzkich aktorek mówiło publicznie, że dla kobiet w ich wieku niemal nie ma dużych ról. Analiza Geena Davis Institute obejmująca filmy i seriale z lat 2010–2020 pokazała, że wśród postaci po pięćdziesiątce kobiety są znacznie słabiej reprezentowane niż mężczyźni. W filmach mężczyźni stanowili aż 80 proc. bohaterów tej grupy wiekowej.
W prawdziwym świecie kobieta po pięćdziesiątce może kierować firmą, zakochiwać się, rozwodzić, uprawiać seks, zmieniać zawód, ale na ekranie może być co najwyżej matką głównego bohatera, wątek poboczny. Męscy bohaterowie się starzeją, dojrzewają, mają bogate życie wewnętrzne. Kobiece bohaterki po prostu znikają.
Co ciekawe, badania pokazują, że z wiekiem kobiety czują się lepiej we własnej skórze, mają więcej luzu, nie przejmują się już kwestiami, które wcześniej spędzały im sen z powiek. I może to właśnie to przesunięcie jest groźne – pewna siebie kobieta nie musi mieć opiekuna i słuchać męskiego zdania.
Tradycyjne media uniewidaczniają kobiety, a media społecznościowe zioną otwartą wrogością i dehumanizują. Telewizja mówi: nie chcemy cię oglądać, a internet dosadnie tłumaczy powód.
Stara baba nie komunikuje wyłącznie wieku. Niesie cały pakiet dodatkowych informacji: jesteś nieatrakcyjna, zgorzkniała, nie nadążasz, nie rozumiesz świata. Być może dlatego same kobiety tak chętnie wyprzedzają cios. “Jestem już starą babą” może dziś powiedzieć trzydziestopięciolatka, która nie chce iść na imprezę, czterdziestolatka komentująca modę i pięćdziesięciolatka, która założyła TikToka. To stara, kobieca strategia spod znaku “sama powiem o sobie coś złego, zanim ktoś inny zdąży użyć tego przeciwko mnie”.
Stara, czyli jaka?
Może i kultura sugeruje nam, starym babom, zejście ze sceny, ale tak się składa, że wciąż na niej stoimy. Z poglądami, potrzebami, pieniędzmi i własnym zdaniem.
W zasadzie dobrze być starą babą – a jeszcze lepiej – czarownicą. Wiedźmy zawsze miały jedną przewagę nad księżniczkami: wiedziały więcej. Może i były starsze i brzydsze, ale przy okazji mniej uległe. Nie latały za książętami, nie potrzebowały magicznych pocałunków, bo same znały zaklęcia i odpowiedzi na pytania, z którymi przychodzili do nich inni.
Jeśli więc ceną za to, że z wiekiem coraz więcej się wie i coraz mniej chce się podobać wszystkim dookoła, jest zostanie “starą babą”, trudno. Są gorsze rzeczy. Na przykład całe życie być księżniczką i czekać, aż ktoś przyjdzie nas uratować.
Czytaj także:



























