Nic trwałego

Ta powieść jest niesamowicie intensywna – co rozdział, to kolejna polityczna zmiana.
/ 30.05.2007 13:44
U Mo Yana znajdziemy ponad 600 stron zmysłowych historii miłosno-politycznych. Językowo to rzecz zgrabna, z wieloma zdaniami subtelnie wstrząsającymi.




Mo Yan, gwiazda współczesnej prozy chińskiej, prowadzi czytelnika przez XX stulecie z pomocą rozbłyskujących scen emblematów. Inwazja japońska, rewolucja kulturalna czy ekonomiczne poluzowanie ostatnich dekad stanowią tło dla dziejów rodziny Shangguan – ośmiu sióstr i brata oraz ich matki. Matki, która z powodu bezpłodności swego prawowitego męża każde ze swych dzieci ma z innym mężczyzną.

Powieść jest niesamowicie intensywna – co rozdział, to kolejna polityczna zmiana. Daje to efekt mocno komiczny, bo nie ma nic trwałego, ideologie ukazują swoją chwilowość. Ale ponieważ te wielkie wydarzenia są tylko tłem dla bardzo indywidualnych losów poszczególnych postaci, śmiech zamiera (choć nie do końca) na ustach, a czytelnik kręci głową z niedowierzaniem, poznając okrucieństwo, bezwzględność i pożądliwość, jakimi darzą się Chińczycy, Japończycy, kuomintangowcy, komuniści czy nowobogaccy. Powieść trochę przypomina "Doktora Żywago", a trochę "Sto lat samotności". Językowo rzecz zgrabna, z wieloma zdaniami subtelnie wstrząsającymi jak to: "z zadumy wyrwały ją dopiero szczury, które zaczęły podgryzać jej ciało".

Marcin Baran/ Przekrój

Mo Yan, "Obfite piersi, pełne biodra", przeł. Katarzyna Kulpa,
W.A.B., Warszawa 2007, s. 644, 46 zł
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)