kortyzol fot. Archiwum prywatne

Męska depresja też istnieje! Książka „Kortyzol" obnaża bolesną prawdę o człowieku, którego porzuciła kobieta

To przepełniona emocjami historia, która trzyma w napięciu od początku, aż do końca. O czym jest „Kortyzol" Przemysława Gulda?
kortyzol fot. Archiwum prywatne

Mężczyzna to samiec alfa, musi być silny, odważny i pewny siebie, nie powinien pokazywać emocji, załamywać się, a już na pewno nie może się nad sobą rozczulać. Taki obraz facetów jest nam wpajany od najmłodszych lat. Małym chłopcom powtarza się w końcu: „Nie płacz. Chłopaki nie płaczą". Konsekwencje? Od mężczyzn spodziewamy się mniejszej wrażliwości i emocjonalności. Gdy więc facet rozstanie się z kobietą, to wyobrażamy sobie ją płaczącą do poduszki i jego - herosa - tryumfującego sukces i radość z wolności. Ale stereotypy różnią się od życia, a opuszczeni mężczyźni przeżywają rozłąkę tak samo mocno, jak kobiety. Wszystko zależy od ich wrażliwości, a także relacji z ukochaną.

Problem rozstania i męskiej depresji został przedstawiony w książce Kortyzol". To opowieść bardzo uniwersalna, dotykająca sfery ludzkiej psychiki. Jeśli nigdy nie przeżyłaś żadnego końca związku, to możesz się zdziwić, ile emocji wywołuje porzucenie. Z drugiej strony, jeśli byłaś kiedyś osobą odrzuconą, to pewnie czytając tę książkę pomyślisz sobie Też tak miałam". 

Opowieść o cierpieniu

Tytułowy Kortyzol" to organiczny związek chemiczny, określany mianem hormonu stresu. Książka Przemysława Guldy to przejmująca historia mężczyzny, który dowiaduje się, że jego partnerka już go nie kocha i definitywnie kończy związek. Informację o rozstaniu otrzymuje w wiadomości na Facebooku. I tu zaczyna się psychologiczna opowieść o mężczyźnie, który pomimo, że ma wiele, to traci wszystko.

Bohater próbuje żyć, chociaż podejmowane przez niego działania nie przynoszą oczekiwanych efektów. Chodzi do pracy, wykłada na uczelni, ale ciągle ma wrażenie, że jest gdzieś obok tych wszystkich czynności. Nie angażuje się w swoje życie, bo dla niego wszystko przestało mieć sens. 

Codziennie musiałem się przecież obudzić, umyć twarz i zęby, spróbować trochę ułożyć włosy, wymyślić strój choć trochę inny niż poprzedniego dnia. Potem trzeba się było zmusić, by otworzyć drzwi mieszkania, przejść przez próg i ruszyć w świat, który przerażał mnie potwornie wszystkim, co się w nim działo, a w czym za nic nie chciałem w tym stanie uczestniczyć. 
- czytamy w książce „Kortyzol" Przemysława Guldy

Mężczyzna precyzyjnie opisuje swoje lęki. Czego się boi? Trudnością staje się kupienie biletu komunikacji miejskiej, wstanie z łóżka, wygłoszenie wykładu, zwykła rozmowa czy spotkanie z dawnymi znajomymi. Ulgą jest za to bezkarne przeglądanie profilu na Facebooku byłej partnerki, czytanie dawnych wiadomości i przeglądanie wspólnych zdjęć.

Czy bohater w końcu odnajdzie sens życia? Czy spotka miłość? Jak będą układały się jego relacje z kobietami? I jak poradzi sobie z DRUGIM rozstaniem? Gwarantujemy, że emocje nie opuszczą cię aż do ostatniej strony! Po przeczytaniu za to pojawi się mnóstwo refleksji.   

 

kortyzol

Fot.: Archiwum prywatne

Odrzucony mężczyzna niczym nie różni się od odrzuconej kobiety. Może mieć tylko gorzej

Kortyzolu" wyłania się smutna wizja zranionego mężczyzny, który w dramatycznej sytuacji nie ma na kogo liczyć. Z problemem zmaga się więc sam. 

Dziewczyny mają łatwiej. (...) Wspierają się, pocieszają, rozmawiają, wspólnie analizują, co się dzieje i układają plany, co robić dalej, podsuwają sobie pomysły. (...) Faceci kompletnie tego nie potrafią. Nie umieją rozmawiać, ani słuchać, nie umieją sobie pomóc, spojrzeć na sytuację nie swoimi oczami, potrafią tylko oceniać wszystko z własnego punktu widzenia. (...) Od facetów mogłem usłyszeć tylko znane filmowe frazesy, puste banały, które mi w niczym nie pomogły: "nie przejmuj się", "wszystko będzie dobrze", "nie ta, to następna". 
- czytamy w książce „Kortyzol" Przemysława Guldy 

Dlaczego powinnaś/powinieneś przeczytać „Kortyzol"?

Przede wszystkim dla wciągającej fabuły i psychologicznych rozterek, które towarzyszą bohaterowi. To opowieść o uczuciach, stracie, emocjach i mężczyznach, którzy nie zawsze są samcami alfa. Oni też mają słabości, mogą się bać, płakać, czy odczuwać ogromną stratę. „Kortyzol" obnaża nowy wizerunek facetów, a także pokazuje, że w obliczu rozstania każdy z nas (niezależnie od płci) ma prawo cierpieć. 

Autorem książki jest Przemysław Gulda - dziennikarz od kultury. Od lat publikuje w Gazecie Wyborczej" i innych mediach. Wydał: powieść, zbiór opowiadań, przewodnik, reportaż historyczny, książkę o zespole. Długo mieszkał w Gdańsku, ale od dawna mieszka w Warszawie. 

Wywiad z Przemysławem Guldem

Monika Szymborska: Rozdzierający płacz, ból, smutek, właściwie rozpacz. Czy takich uczuć naprawdę doświadczają mężczyźni? Czy tylko bohater Twojego Kortyzolu?

 
Przemysław Gulda: Takich uczuć doświadczamy wszyscy, niezależnie od płci, wieku, rasy, orientacji seksualnej, pozycji zawodowej i społecznej. I tak musi być, to naturalna część życia, to zdrowe i nieodzowne, by doświadczać pełni emocji i reagować na to, co się dzieje wokół nas. Wszystko jest w porządku, dopóki umiemy sobie z tym radzić: wiemy, że takie stany się czasem pojawiają, potrafimy przetrwać trudne momenty bez robienia sobie jeszcze większej krzywdy. Rozróżnienie płciowe jest istotne z punktu widzenia tradycyjnej obyczajowości i kultury. W tym kontekście kobiety mają podwójne szczęście: raz, że znacznie lepiej potrafią sobie radzić ze swoimi problemami emocjonalnymi, dwa, istnieje przestrzeń, w której mogą otwarcie przeżywać trudne chwile. Mężczyźni często nie umieją się przyznać przed samymi sobą i przed innymi do takich przeżyć, a tradycyjny model męskości nie przyznaje im do tego prawa. To są „słabości”, które nie przystoją „prawdziwemu facetowi”. 
 
M.SZ. - Powieść czyta się z otwartymi ustami, bo taki obraz mężczyzny jest szokujący. Czy kobiety są gotowe na to, że macho nie istnieje?
 
P.G. -To właśnie kobiety ratowały mnie w najtrudniejszych momentach mojego życia, za co jestem im niewymownie wdzięczny. Wiele, pewnie wręcz znaczna większość kobiet ma ogromne pokłady empatii i zrozumienia. I wielką umiejetność pomagania tym, którzy potrzebują ich wsparcia. Cała rzecz w tym, żeby mężczyźni nie wstydzili się do nich zwrócić o pomoc: „staram się być dla ciebie wsparciem na codzień, ale teraz nie daję rady, mam problem, potrzebuję, żebyś ze mną porozmawiała, przytuliła, potrzymała za rękę”. 
 
 M.SZ -Kortyzol to nazwa rujnującego organizm hormonu stresu. Czytanie Twojej książki tez wywołuje wiele skrajnych emocji, od, niedowierzania po współczucie. Czy to prowokacja wobec czytelników?
 

P.G - Kortyzol to tylko jeden z elementów mieszanki chemicznej, którą mamy w sobie i która mocno wpływa na to, jak się czujemy i jaki mamy nastrój. Kortyzol czasem wychodzi na pierwszy plan i wtedy robi się niemiło, a czasem wręcz groźnie. Ale są też momenty, kiedy nie ma nic do powiedzenia, bo nasz organizm zaczyna intensywnie produkować hormony o znacznie przyjemniejszych efektach: wywołujące dobry nastrój czy wręcz euforię. Gdybym miał próbować podać jedną z najważniejszych idei, z których zrodziła się ta książka, jest to myśl, że życie składa się z różnych momentów i trzeba umieć dobrze przeżyć każdy z nich. Smutek kiedyś się kończy, ale zawsze może wrócić. 
 
M.SZ. - „Kortyzol” może być rodzajem terapii, zastanawiam się, czy kupienie tej książki w świątecznym prezencie nie byłoby nietaktem?
 
P.G - Każdy moment jest dobry na to, żeby dbać o siebie i swoje szczęście. Święta to czas, kiedy mamy więcej wolnego czasu i z reguły - nawet mimo niebezpieczeństwa, że przed pierwszą gwiazdką dojdzie do rodzinnych kłótni i sporów - mamy dobry nastrój. To świetny czas na przyjrzenie się swojemu życiu i swoim emocjom a także na rozmowę na ten temat z kimś, kto nas dobrze zna. Moja książka może być do tego znakomitym pretekstem. Więc tak: kupujmy ją na prezent naszym bliskim i rozmawiajmy z nimi. To świetny sposób na udane święta.

Materiał powstał z udziałem Prószyński Media.