Rozpoczęcie nowego życia po rozwodzie nigdy nie należy do łatwych rzeczy – niezależnie od tego, czy mamy 30, 40 czy 50 lat. Im jednak więcej wiosen za nami, tym trudniej przeprowadzić taką rewolucję. Istnieje wiele kluczowych elementów wspólnego życia małżonków, które trzeba wtedy rozwiązać. W wielu przypadkach są to na tyle sporne kwestie, że wymagają mediacji. Małgorzata Bohosiewicz-Suchoń, prawniczka, mediatorka rodzinna, interwentka kryzysowa, założycielka Instytutu Wsparcia i Rozwoju Rodziny w Warszawie, podpowiada, z jakimi problemami mierzą się kobiety rozwodzące się po pięćdziesiątce, a także jak pomóc sobie, aby przetrwać i odetchnąć pełną piersią ze świadomością, że już po wszystkim.
WIDEO…
„Traktował mnie jak środek trwały”
Wiele mówi się o kryzysie wieku średniego. O tym, że ludzie w pewnym wieku (nie tylko mężczyźni) zaczynają myśleć o zmianach, aby nabrać wiatru w żagle, poczuć, że żyją, mentalnie znów mieć 20 czy 30 lat. Wówczas stosują różne środki – od zmiany stylu, przez zakup drogich „zabawek” np. samochodu, aż po zdradę. Takie historie często kończą się rozwodem, ale nie musi nawet dojść do „skoku w bok”, aby ludzie zdecydowali, że dość tkwienia w nieszczęśliwym związku. Z czasem takich powodów zbiera się całkiem sporo.
Im dłużej jesteśmy razem, tym częściej trwamy w relacji z przyzwyczajenia. Po latach małżeństwa ludzie często traktują się jak „meble”. Wielu osobom po pięćdziesiątce po prostu nie chce się nic zmieniać i takie życie jest dla nich wygodne – nawet gdy nie są szczęśliwe u boku danego partnera.
- To nie była jedna sytuacja, ale wiele lat życia, w którym moje potrzeby były całkowicie pomijane. Mąż koncentrował się wyłącznie na sobie, swoich oczekiwaniach, emocjach i swoim komforcie. Całe życie rodzinne było podporządkowane jemu i jego pasji – najpierw lotniarstwu, a później szybownictwu – opowiada Pani Anna z Poznania, która po pięćdziesiątce zdecydowała się na rozstanie z mężem. – Traktował mnie jak swój „środek trwały” – element jego życia i majątku, który po prostu ma być i ma być taki jak on chce, żeby był. Któregoś dnia usłyszałam od niego „schudnij”, mimo że nosiłam rozmiar 38 i wyglądałam dobrze. Kiedy ten „środek trwały” postanowił odejść, nie potrafił się z tym pogodzić.
Przekraczanie granic, brak poczucia bezpieczeństwa, nieszanowanie potrzeb – to Pani Anna wskazuje jako główny powód rozpadu jej małżeństwa. I choć decyzja nie była łatwa, nasza bohaterka doskonale wiedziała, że to dla niej jedyna droga, aby odzyskać siebie.
- Nie chciałam już dłużej żyć w relacji, w której moje potrzeby były całkowicie ignorowane. Najtrudniejsza była obawa przed zmianą. Po wielu latach wspólnego życia przyzwyczajamy się do określonej rzeczywistości, nawet jeśli nie jesteśmy w niej szczęśliwe. Pojawia się również lęk przed tym, co będzie dalej – informuje Pani Anna.
Lęk zawsze towarzyszy zmianom. Szczególnie gdy chodzi o tak diametralne „przebudowanie” swojego życia jak rozstanie po wielu latach małżeństwa i wejście na nową drogę w dojrzałym wieku. Gdy wszystko, co do tej pory znałyśmy i czego doświadczałyśmy, jest ściśle powiązane z naszym mężem, od którego teraz musimy się odciąć.
Komentarz mediatorki Małgorzaty Bohosiewicz-Suchoń:
Lęk przed rozwodem po kilkudziesięciu latach wspólnego życia jest całkowicie naturalny. W gabinecie bardzo często słyszę od kobiet po pięćdziesiątce: „Nie wiem, czy dam sobie radę”, „Boję się zostać sama", „Nie pamiętam już, jak wygląda życie bez męża". To nie jest wyłącznie strach przed rozwodem. To obawa przed utratą całego znanego nam świata, codziennych rytuałów, poczucia przewidywalności i często własnej tożsamości budowanej przez lata jako żona, matka czy partnerka.
Przez wiele lat kobiety często koncentrują się na rodzinie, dzieciach, domu czy wspólnej firmie. Ich własne potrzeby schodzą na dalszy plan. Dlatego moment decyzji o rozstaniu bywa jednocześnie momentem konfrontacji z pytaniem: „Kim jestem poza tym małżeństwem".
Moja rada jest jedna – nie podejmuj decyzji pod wpływem strachu, ani pod wpływem chwilowych emocji. Daj sobie czas na uporządkowanie myśli. Oceń na chłodno powody, dlaczego chcesz rozstania i dlaczego tak Ci trudno się na nie zdecydować.
Zanim podejmiesz ostateczną decyzję:
- porozmawiaj z mediatorem lub psychologiem,
- sprawdź swoją sytuację finansową i oceń sytuację swojego męża,
- dowiedz się, jakie masz prawa,
- zastanów się, czego naprawdę potrzebujesz za rok, pięć i dziesięć lat.
Bardzo często okazuje się, że największy lęk pojawia się przed zmianą, a nie po niej. Kiedy kobieta zaczyna odzyskiwać poczucie wpływu na własne życie, stopniowo odzyskuje również pewność siebie i spokój.
Lęk ekonomiczny to najsilniejszy węzeł małżeński
Gdy nadchodzi moment kryzysu w związku, są pewne kwestie, które mogą paraliżować i sprawiać, że kobieta nie zdecyduje się na rozstanie. Absolutnie kluczowy pod tym względem jest aspekt finansowy. Lęk ekonomiczny przed utratą dotychczasowego życia, dachu nad głową, a czasami również firmy czy samochodu może sprawić, że rozwód okaże się zbyt dużą rewolucją. Ze strachu przed nią kobieta wciąż będzie tkwiła w relacji, która ją unieszczęśliwia.
- Wiele kobiet ma z mężem wspólny majątek, wspólne kredyty, wspólny dom lub mieszkanie, wspólnie prowadzoną firmę, w której od lat razem pracują. Perspektywa podziału tego wszystkiego i rozpoczęcia życia od nowa może budzić ogromny lęk. Szczególnie dotyczy to kobiet dojrzałych, po pięćdziesiątym czy pięćdziesiątym piątym roku życia. Ten strach sprawia, że wiele kobiet pozostaje w relacjach, które od dawna nie dają im poczucia szczęścia ani bezpieczeństwa – mówi Pani Anna, która też to przeżyła. W jej przypadku doszło do konfliktu związanego z podziałem majątku, ale też… z biznesem. – Przez lata razem budowaliśmy firmę, która była dosłownie „uszyta na miarę” dla nas. Kochałam tę firmę. Włożyłam w jej rozwój ogrom pracy, serca i zaangażowania. Była nie tylko źródłem utrzymania, ale także częścią mojego życia i efektem wielu lat wspólnej pracy. W wyniku działań męża zostałam pozbawiona dostępu do wspólnego majątku i środków, z których wcześniej korzystaliśmy wspólnie i na które razem pracowaliśmy. Do tej pory nie udało się osiągnąć porozumienia, mąż maksymalnie przedłuża postępowania, dlatego kwestie majątkowe nadal pozostają nierozstrzygnięte. Przez 34 lata budowaliśmy nasz majątek i obydwoje ciężko na niego pracowaliśmy. Uważam, że po tylu wspólnie spędzonych latach, wspólnej pracy i dwójce obecnie już dorosłych dzieci, należałoby oczekiwać wzajemnego szacunku i bardziej partnerskiego podejścia do rozwiązania kwestii podziału majątku w momencie, kiedy jedna z osób nie chce dłużej już w tym związku być.
Szacunek to kluczowe słowo w takiej sytuacji. Gdy dwoje dojrzałych ludzi się rozchodzi, warto powściągnąć emocje dla dobra własnego, ale też osób w ich otoczeniu – np. dorosłych już dzieci. Bez szacunku nie da się dojść do porozumienia w tak kluczowych i niestety spornych kwestiach.
Komentarz mediatorki Małgorzaty Bohosiewicz-Suchoń:
Jako mediatorka obserwuję, że największym przeciwnikiem spokojnego rozwodu nie są pieniądze, lecz emocje związane z pieniędzmi.
Po trzydziestu czy czterdziestu latach wspólnego życia majątek jest czymś znacznie więcej niż domem czy oszczędnościami. Za każdą nieruchomością stoją wspomnienia, ogrom pracy, wyrzeczenia i poczucie, że budowaliśmy to razem. Dlatego rozmowy o podziale majątku często stają się rozmowami o poczuciu sprawiedliwości, uznaniu wkładu drugiej osoby i wzajemnym szacunku.
Moja rada dla osób stojących przed rozwodem jest bardzo konkretna. Nie zaczynaj od walki. Zacznij od przygotowania.
Przed pierwszym spotkaniem z prawnikiem lub mediatorem warto:
- zgromadzić dokumenty dotyczące majątku,
- ustalić listę wspólnych zobowiązań,
- zabezpieczyć dokumentację finansową,
- zastanowić się, które kwestie są dla nas naprawdę najważniejsze, bo pamiętajmy, że „nie o każde wzgórze należy ginąć”.
W mediacji często pytam strony nie tylko: „Co chcecie dostać", ale również: „Jak chcecie zakończyć ten etap swojego życia". Bo można wygrać proces i przegrać kilka kolejnych lat życia na wzajemnej wojnie. Szczególnie gdy w rodzinie są już dorosłe dzieci i wnuki, warto pamiętać, że konflikt rodziców nadal bardzo mocno wpływa na całą rodzinę. Niestety może być też podsycany przez innych.
Rozwód po pięćdziesiątce to bolesna rewolucja
Majątek można rozumieć na wiele sposobów. Gdy definiujemy go dosłownie, mówimy oczywiście o pieniądzach, firmach, domach, mieszkaniach, autach. Ale kiedy zaczynamy się zastanawiać, co tak naprawdę sprawia, że człowiek jest bogaty, dostrzegamy inne aspekty życia.
Gdy jesteśmy po pięćdziesiątce, nasze dzieci często są już dorosłe, ale nadal łączą dwoje ludzi – szczególnie że rodzina się rozrasta, pojawiają się wnuki, a pociechy zawsze będą spoiwem łączącym małżonków. Są też przyjaciele i znajomi – relacje budowane przez lata wspólnej drogi, które możemy utracić wraz z wyrokiem sądu.
- Większość tych znajomych po prostu zniknęła. Pojawili się jednak nowi ludzie – może nawet bardziej wartościowi, bliżsi temu, kim dziś jestem. Kiedy idziesz do przodu, rozwijasz się i wzrastasz, niektóre osoby zostają na wcześniejszym etapie drogi. Dziś patrzę na to jako na naturalny proces zmiany. Niektóre osoby zostają z nami na całe życie, inne pojawiają się tylko na pewnym etapie drogi. Ważne jest, aby mieć odwagę otworzyć się na nowe relacje.
Pani Anna dziś optymistycznie podchodzi do swojej decyzji i tego, jak ułożyła swoją codzienność na nowo. I tym samym jest przykładem kobiety, która po rozwodzie zmieniła życie na lepsze. Zbudowała nowe relacje, odzyskała sprawczość i poczucie własnej wartości. Jednak na początku tej trudnej drogi, jaką jest rozwód, może się to wydawać nie do wykonania.
Komentarz mediatorki Małgorzaty Bohosiewicz-Suchoń:
Jednym z tematów, o których mówi się zdecydowanie za rzadko, jest samotność po rozwodzie. Rozstanie często oznacza nie tylko koniec małżeństwa. Zmienia się również krąg znajomych, relacje rodzinne, sposób spędzania świąt czy wakacji. Niektóre przyjaźnie kończą się dlatego, że otoczenie nie potrafi odnaleźć się w nowej sytuacji. To bardzo bolesny etap, ale jednocześnie niezwykle ważny.
Z mojego doświadczenia wynika, że kobiety, które pozwalają sobie na przeżycie żałoby po zakończonym związku, znacznie szybciej odbudowują swoje życie niż te, które próbują udawać, że nic się nie wydarzyło.
Dlatego zawsze zachęcam:
- nie izoluj się,
- utrzymuj kontakt z bliskimi,
- wróć do aktywności, które kiedyś sprawiały Ci radość,
- zadbaj o zdrowie,
- nie żałuj tzw. straconych przyjaźni – najwidoczniej nimi nie były,
- pozwól sobie poznawać nowych ludzi.
Nowe życie nie zaczyna się wtedy, gdy podpisujemy pozew rozwodowy. Nowe życie zaczyna się wtedy, gdy odzyskujemy wpływ na własne decyzje. Przejęcie sprawczości daje prawdziwą siłę.
Rozwód to pierwszy krok do odbudowania siebie
Pani Ania udowadnia wszystkim kobietom, które jeszcze się wahają, że się da. Nie trzeba obawiać się rewolucji w życiu, warto stawiać na siebie i własne potrzeby. Bo tkwienie w relacji, która unieszczęśliwia oboje małżonków, to strata kolejnych lat życia, które można wykorzystać w zupełnie inny sposób.
- Rozwód bardzo wzmocnił moje poczucie własnej wartości. Zobaczyłam siebie – jako piękną i mądrą kobietę. Dziś wiem, że moja wartość nie zależy od tego, jak ktoś inny mnie postrzega, ani jaką rolę wyznacza mi w swoim życiu. Odkryłam na nowo swoją siłę, niezależność i sprawczość. I wiem, co naprawdę w życiu jest cenne – szacunek, autentyczność, bliskość, partnerstwo, możliwość bycia sobą i życia w zgodzie ze sobą – podsumowuje bohaterka.
Komentarz mediatorki Małgorzaty Bohosiewicz-Suchoń:
Rozwód nie jest porażką. Porażką jest życie w relacji, która odbiera poczucie własnej wartości. Nie namawiam kobiet do rozwodu, namawiam je do tego, aby żyły świadomie.
Jeżeli istnieje możliwość odbudowania relacji opartej na wzajemnym szacunku, warto o nią zawalczyć. Jeżeli jednak przez wiele lat jedna ze stron doświadcza lekceważenia, przemocy psychicznej, kontroli, ciągłego umniejszania czy braku bezpieczeństwa, pozostawanie w takim związku wyłącznie z lęku przed zmianą rzadko prowadzi do szczęśliwego zakończenia.
Po latach pracy z rodzinami mogę powiedzieć jedno. Najczęściej kobiety, które wracają do mnie kilka lat po rozwodzie, nie mówią o tym, czego żałują. Mówią o tym, co odzyskały: spokój, godność, poczucie własnej wartości, niezależność, możliwość życia w zgodzie ze sobą.
To nie oznacza, że rozwód jest łatwy. Oznacza jedynie, że czasami zakończenie jednego etapu życia staje się początkiem znacznie lepszego. Pamiętajmy, zmiana nie jest porażką, jest zawsze szansą na poprawę. Od nas zależy, czy z niej skorzystamy.
5 rad mediatorki dla kobiet rozwodzących się po 50. roku życia
1. Nie podejmuj decyzji pod wpływem emocji. Przygotuj plan
Zanim złożysz pozew lub podejmiesz ostateczną decyzję, poznaj swoją sytuację prawną i finansową. Zgromadź dokumenty, zabezpiecz ważne informacje i skonsultuj się ze specjalistami. Świadome decyzje dają poczucie bezpieczeństwa.
2. Nie przechodź przez rozwód samotnie
Korzystaj z pomocy prawnika, mediatora, psychologa czy osoby bliskiej. Rozwód jest procesem prawnym i emocjonalnym – profesjonalne wsparcie pomaga przejść przez niego spokojniej i uniknąć wielu błędów.
3. Oddziel emocje od decyzji dotyczących majątku
Nie pozwól, aby złość czy poczucie krzywdy decydowały o Twoich działaniach. Szukaj rozwiązań, które zabezpieczą Twoją przyszłość, zamiast pogłębiać konflikt. Dobrze przeprowadzona mediacja często pozwala zachować nie tylko majątek, ale także wzajemny szacunek.
4. Nie zapominaj o sobie
Po latach troski o rodzinę zacznij inwestować również w siebie. Zadbaj o zdrowie, relacje, rozwój zawodowy i pasje. Odbudowa własnej wartości zaczyna się od małych kroków i codziennych decyzji, które pokazują, że Twoje potrzeby również mają znaczenie.
5. Uwierz, że nigdy nie jest za późno na spokojne i szczęśliwe życie
Wiek nie przekreśla marzeń ani możliwości rozpoczęcia nowego etapu. Rozwód nie definiuje człowieka. To jedno z najtrudniejszych doświadczeń życiowych, ale również szansa na odzyskanie spokoju, poczucia własnej wartości i życia w zgodzie ze sobą. Najważniejsze, aby nie podejmować tej drogi z lęku, lecz ze świadomością własnych potrzeb i z przekonaniem, że każdy zasługuje na relację opartą na szacunku, bezpieczeństwie i partnerstwie.
Rozwód po pięćdziesiątce to zawsze będzie rewolucja. Jednak dla wielu dojrzałych ludzi jest też jedyną szansą na odnalezienie siebie po latach tkwienia w nieszczęśliwej relacji. Strach może stać się motywacją, jeśli tylko wszystko dobrze przemyślimy i zaplanujemy. Rady mediatorki Małgorzaty Bohosiewicz-Suchoń mogą być „listą to do”, ściągawką, która pomoże ci poukładać myśli i stawić czoła temu wyzwaniu.
Małgorzata Bohosiewicz-Suchoń: absolwentka Wydziału Prawa Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, Studiów Menedżerskich na Uniwersytecie Warszawskim oraz studiów podyplomowych na Uniwersytecie SWPS w Katowicach w zakresie Pomocy Psychologicznej i Interwencji Systemowych w Rodzinie (interwent kryzysowy), mediator z ponad 27-letnim doświadczeniem w mediacjach: nieletnich, rodzinnych, cywilnych i gospodarczych.Stała Mediatorka przy czterech Sądach Okręgowych w Polsce. Specjalista ds. Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie - Certyfikacja Pierwszego Stopnia. Od 2020 roku Mediatorka Sądu Polubownego przy Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) oraz Mediatorka w postępowaniach dotyczących skarg na brak dostępności z listy Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych (PFRON).
Prezes Zarządu i założycielka Instytutu Wsparcia i Rozwoju Rodziny Sp. z o.o. w Warszawie oraz właścicielka Kancelarii Mediacyjnej „Skuteczne Mediacje”. Współpracowniczka Komitetu Ochrony Praw Dziecka w Warszawie oraz Fundacji ITAKA. Członkini Komisji Rewizyjnej Komitetu Ochrony Praw Dziecka w Warszawie.Od 2021 roku Koordynator Projektu „Standardy Pomocy Dziecku w Sytuacji Rozstania Rodziców” realizowanego przez Komitet Ochrony Praw Dziecka, współtwórczyni i współrealizatorka programu „Akademia Dobrego Rozstania” Komitetu Ochrony Praw Dziecka w Warszawie. Członkini Kapituły I-szej edycji konkursu „Kancelaria Przyjazna Dziecku”.Od 2022 roku aktywna współpracowniczka Centrum Wsparcia i Mediacji Fundacji ITAKA.Od 2023 roku menedżer międzynarodowego projektu „Zapobieganie formom przemocy i nadużyć prowadzących do zaginięcia dzieci lub ich skutków oraz propagowanie prawa dzieci do wolności od przemocy” realizowanego przez Fundację Itaka oraz Federację MCE - Missing Children Europe.Aktywnie zaangażowana w pomoc uchodźcom wojennym z Ukrainy, ze szczególnym uwzględnieniem wsparcia dzieci i młodzieży, w tym w projektach FDDS realizowanych w okresie 03/2022–08/2023 „Program Wsparcia i Pomocy dla Dzieci i ich Opiekunów z Ukrainy.”
Czytaj także:
- Nie ma silnej więzi matki z córką bez kryzysu. "Kryzys jest wyzwaniem i szansą"
- Poradnik kobiety porzuconej, czyli jak zacząć od nowa. Tak przetrwałam pierwszy rok po rozstaniu
- Sądowy certyfikat z bycia tatą. Rozwód Opozdy pokazuje, że czasem ojcostwa trzeba się nauczyć



























