Wyobraź sobie miejsce, gdzie czas płynie inaczej, a starość nie oznacza powolnego znikania ze społeczeństwa. Takim miejscem są „niebieskie strefy” (Blue Zones) – unikalne regiony na świecie, w których ludzie żyją najdłużej, w doskonałym zdrowiu fizycznym i psychicznym. Jednym z najbardziej fascynujących punktów na tej mapie jest Okinawa. Japońska wyspa od lat kusi obietnicą długowieczności, sprawiając, że zachodni świat obsesyjnie poszukuje w niej magicznej pigułki na wieczną młodość. My jednak postanowiliśmy odrzeć Okinawę z marketingowych mitów i przyjrzeć się z bliska, jak tamtejsi mieszkańcy naprawdę dbają o swoje ciała.

WIDEO

player placeholder

Naszą przewodniczką jest Agnieszka Kowalska* – ekspertka w obszarze kobiecego longevity, trenerka odnowy biologicznej oraz specjalistka od japońskiego masażu twarzy anti-aging i tradycyjnej medycyny chińskiej (terapia Bojin). Od ponad dwóch dekad związana z branżą zdrowia i wellness, organizuje kameralne wyjazdy do Japonii, łącząc holistyczne terapie z aromaterapią i wschodnią dietetyką (Yakuzen). 

Mit wycofanego stulatka

Kiedy Agnieszka Kowalska niemal dekadę temu po raz pierwszy dotarła do maleńkiej wioski Ogimi na północy Okinawy, spodziewała się spotkać sędziwych starców, którzy swoją kondycję zawdzięczają tajemnym, pilnie strzeżonym recepturom. Rzeczywistość okazała się znacznie bardziej prozaiczna, a przez to niezwykle piękna.

Zobacz także:

– Najbardziej uderzyło mnie to, że absolutnie nie miałam wrażenia, że patrzę na osoby, które „osiągnęły” sto lat dzięki jakiejś szczególnej recepturze. Widziałam ludzi bardzo wiekowych, a jednocześnie nadal obecnych w swoim codziennym życiu – wspomina.

To pierwsze i najważniejsze zderzenie z kulturą Okinawy: wiek nie wypycha tam człowieka na margines. Starszy człowiek krząta się po domu, uprawia ogród, spotyka z sąsiadami. W zachodniej dyskusji o długowieczności, zdominowanej dziś przez zaawansowaną suplementację i nowinki technologiczne, gubimy to, co na wyspie jest fundamentem. – Organizm nie starzeje się w oderwaniu od środowiska, w którym żyjemy – podkreśla A. Kowalska. Na Okinawie tak modny dziś healthspan, czyli liczba lat przeżytych w pełnej sprawności, nie jest celem samym w sobie. Jest skutkiem ubocznym tego, że niezależnie od metryki, wciąż masz rano po co wstać.

Lekarstwo na talerzu, czyli Nuchi gusui

Jeśli wyobrażasz sobie, że okinawscy stulatkowie całe życie jedli wyłącznie sushi i popijali zupę miso, czeka cię niespodzianka. Ze względu na burzliwą historię wyspy i dziedzictwo dawnego Królestwa Ryūkyū, ich dieta różni się od tej z kontynentalnej Japonii. Przez lata podstawowym źródłem energii wcale nie był tu ryż, lecz imo, czyli słodki ziemniak.

Kluczem do zrozumienia ich podejścia do jedzenia jest pojęcie Nuchi gusui„lekarstwo dla życia”. Jedzenie ma nie tylko sycić, ale przede wszystkim podtrzymywać siły. Na ich stołach króluje lokalna roślinność: cytrus Shikuwāsā pełen witaminy C, gorzki melon Gōya, fioletowy batat Beni imo naładowany antyoksydantami, czy Umi budō – chrupiące, morskie algi, które pękają w ustach jak kawior. Nawet słynna czarna wieprzowina Agu była spożywana rzadko, raczej przy okazji bulionów shabu-shabu.

Jednak zachodni świat ma tendencję do wyciągania z kontekstu pojedynczych składników i robienia z nich marketingowych „superfoods”. – W rzeczywistości sekret prawdopodobnie nie tkwi w jednym produkcie. Znacznie ważniejszy jest cały wzorzec żywienia: dużo różnorodnych, mało przetworzonych produktów roślinnych – wyjaśnia ekspertka.

Równie fascynująca jest zasada hara hachi bu, nakazująca jeść jedynie do 80 procent sytości. Jak wprowadzić to do polskiej kuchni? – Hara hachi bu nie mówi nam, co mamy jeść, tylko kiedy przestać. Wymaga natomiast pewnej zmiany sposobu myślenia o sytości – radzi Agnieszka Kowalska. Wystarczy nałożyć sobie mniejszą porcję, jeść wolniej i wyłączyć telewizor podczas kolacji. Pozwala to odzyskać naturalny kontakt z własnym ciałem, które samo daje znak, kiedy ma już dość.

O skórę dba ochrona i cień

Patrząc na promienne twarze Japonek, chętnie zrzucamy to na karb dobrych genów. Tymczasem subtropikalny klimat Okinawy to dla skóry ogromne wyzwanie – silne promieniowanie UV jest głównym winowajcą przedwczesnego starzenia. Jak Okinawianki sobie z tym radzą? Odpowiedzią jest żelazna konsekwencja.

– Jedną z najbardziej wartościowych rzeczy, które możemy przejąć z japońskiego podejścia do pielęgnacji, jest bardzo konsekwentna fotoprotekcja. Nie mam tutaj na myśli wyłącznie kremu z filtrem podczas wakacji. To również kapelusz, parasol przeciwsłoneczny, pozostawanie w cieniu – wylicza ekspertka.

Jako specjalistka japońskiego masażu twarzy, A. Kowalska dostrzega w tamtejszej rutynie jeszcze jeden kluczowy element. Japońska pielęgnacja nie polega na agresywnym złuszczaniu i szybkim „naprawianiu” uszkodzeń. Stawia na wspieranie bariery hydrolipidowej, nawilżanie i regularną pracę manualną, która stymuluje odpływ limfy i dotlenia tkanki.  
PDF

Ciało traktowane jest tam z podobną wyrozumiałością. Kąpiel służy wyciszeniu po całym dniu, a nie tylko higienie. To płynne, codzienne przejście z trybu działania w tryb odpoczynku. – Zamiast intensywnie „naprawiać” ciało od czasu do czasu, lepiej troszczyć się o nie trochę każdego dnia. Właśnie konsekwencja, a nie egzotyka rytuału, wydaje mi się najbardziej wartościową inspiracją – punktuje.

Ikigai i niewidzialna infrastruktura wsparcia

W Europie zrobiliśmy z ikigai – japońskiej filozofii sensu życia – skomplikowany projekt coachingowy. Z kolei dla mieszkańca Okinawy to pojęcie do bólu proste. To zaparzenie porannej herbaty, pielęgnowanie storczyków, ugotowanie obiadu dla wnuków. – Nie pytałabym: „Jak znaleźć swoje ikigai?”. To znowu zamienia je w kolejne zadanie do wykonania. Zapytałabym raczej: co jest dzisiaj w moim życiu takim małym powodem, dla którego chce mi się wstać rano? – uśmiecha się Kowalska.

Równie ważne są relacje społeczne. Tradycyjne Moai, funkcjonujące często od dzieciństwa, to kręgi wsparcia. Być może ich członkowie nie zapobiegają powstawaniu zmarszczek, ale bezpośrednio obniżają poziom kortyzolu u swoich przyjaciół. Badania jasno dowodzą, że samotność przyspiesza starzenie organizmu. – Okinawa pokazuje inną perspektywę – być może jednym z elementów zdrowego starzenia jest również to, kto siedzi obok nas przy stole i czy mamy z kim dzielić nasze emocje – dodaje ekspertka. Nazywa to pięknie „niewidzialną infrastrukturą zdrowia”.

Zacznij używać ciała

Gdyby przeciętna Polka mogła jutro wprowadzić w swoje życie tylko jedną, darmową zmianę rodem z japońskiej wyspy stulatków, co by to było? Zapomnijmy na chwilę o algach i wyrafinowanych kosmetykach. Odpowiedź ekspertki w obszarze longevity jest zaskakująco prosta.

– Przestańmy traktować ruch wyłącznie jako trening i zacznijmy częściej używać swojego ciała w ciągu dnia – apeluje Agnieszka Kowalska. Na Okinawie wstawanie z niskich mat tatami angażuje biodra i kolana, a praca w ogrodzie zmusza do ciągłego balansu. Ciało po prostu cały czas dostaje sygnał, że wciąż jest potrzebne.

Nie musisz z dnia na dzień stawać się kimś innym, restrykcyjnie liczyć kalorii ani szukać magicznych sposobów na oszukanie genetyki. Wystarczy, że zrezygnujesz z windy, zadbasz o krem z filtrem i znajdziesz swój mały powód, by rano z przyjemnością wstać z łóżka. Długowieczność, jak uczy Okinawa, jest bowiem zbiorem małych, uparcie powtarzanych radości.


*Agnieszka Kowalska: ekspertka w obszarze kobiecego longevity, specjalizująca się w japońskim holisycznym podejściu do profilaktyki, zdrowia i świadomego starzenia się. Od lat związana z Japonią, gdzie zdobywa doświadczenie i zgłębia tradycyjne oraz współczesne praktyki wspierające zdrowie kobiet na kolejnych etapach życia.

W swojej pracy łączy japońską filozofię długowieczności z pracą z ciałem, oddechem, ruchem, aromaterapią i świadomą pielęgnacją. Prowadzi zajęcia  Aroma Hormone Yoga, praktykuje terapię Bojin, zajmuje się japońskimi rytuałami pielęgnacyjnymi oraz filozofią Yakuzen Medical Food, w której codzienne odżywianie jest jednym z elementów profilaktyki i dbania o zdrowie.

Szczególnym obszarem jej zainteresowań jest okres peri-menopauzy i menopauza, na które patrzy z perspektywy Longevity – jako na ważny moment dla zdrowia kobiety w kolejnych dekadach życia. Pokazuje, jak poprzez codzienne wybory dotyczące ruchu, regeneracji, odżywiania i pielęgnacji można świadomie wspierać zdrowie, sprawność i jakość życia wraz z wiekiem.

Popularyzuje japońskie podejście do długowieczności, w którym nie chodzi o zatrzymanie czasu, ale o to, by jak najdłużej żyć w zdrowiu, sprawności i dobrej relacji z własnym ciałem.


Zobacz też:

Hara hachi bu i neba-neba to sekrety zdrowia i urody Japonek w okresie menopauzy. Ekspertka: "Polki mogą wziąć od nich coś bardzo wartościowego"