Plotkowanie kojarzy się z zawiścią, manipulacją i wylewaniem jadu na osoby nieobecne. Badania w tym zakresie przedstawiają zupełnie inną perspektywę. Bez plotkowania gatunek Homo sapiens mógłby nie przetrwać. 

WIDEO

player placeholder

Od czochrania futra do rozmów przy espresso

Aby zrozumieć, dlaczego z taką fascynacją pochylamy się nad cudzym życiem, musimy cofnąć się o kilkaset tysięcy lat. Słynny brytyjski antropolog i biolog ewolucyjny, prof. Robin Dunbar z Uniwersytetu Oksfordzkiego, postawił odważną i powszechnie dziś akceptowaną hipotezę: ludzka mowa wyewoluowała właśnie po to, byśmy mogli plotkować.

U naszych ewolucyjnych krewnych tj. szympansów, bonobo czy babuinów, absolutnym fundamentem przetrwania jest fizyczne iskanie. Czochranie futra, usuwanie pasożytów i dotyk nie tylko utrzymują higienę, ale obniżają też poziom kortyzolu (hormonu stresu), wyzwalają endorfiny, budując trwałe sojusze w stadzie. Małpa, która nie jest iskana, staje się społecznym wygnańcem, a samotność w dżungli oznacza rychłą śmierć.

Zobacz także:

W przypadku ludzi ewolucja znalazła inne rozwiązanie: mowa jako słowne iskanie. Zamiast czyścić futro jednej osoby, zaczęliśmy operować słowem i zyskaliśmy przewagę. Słowo pozwala "iskać" kilka osób jednocześnie podczas gotowania przy ogniu, a co najważniejsze, umożliwia przekazywanie wiedzy o osobach, których w danym momencie nie ma przy nas.

Co naprawdę mówią dane?

Kiedy słyszymy słowo „plotka”, oczami wyobraźni widzimy złośliwe intrygi i podcinanie skrzydeł.

W badaniu opublikowanym przez psychologów Megan Robbins i Alexandra Karana, naukowcy postanowili odejść od deklaracji ankietowych (w których ludzie z reguły wstydzą się przyznać do plotkowania) i zastosowali nowoczesne technologie. Wyposażyli kilkuset uczestników w dyskretne rejestratory dźwięku, które nagrywały losowe fragmenty ich rozmów przez cały dzień.

Wyniki pokazały, że przeciętny dorosły człowiek poświęca na rozmowy o nieobecnych około 52 minuty dziennie. Co ciekawe, wbrew utartym stereotypom kobiety i mężczyźni plotkują podobną ilość czasu. Różnica leży jedynie w tematyce, kobiety częściej wymieniają się informacjami o relacjach i emocjach, mężczyźni o statusie, osiągnięciach i sprawach technicznych.

Najważniejsze było jednak odkrycie dotyczące samej treści: aż 75% analizowanych plotek miało charakter całkowicie neutralny. Była to zwykła, prozaiczna wymiana informacji o tym, że ktoś zmienił pracę, szuka nowego mieszkania lub wraca do zdrowia po zabiegu. Złośliwe obmawianie stanowiło zaledwie kilkanaście procent naszej wymiany zdań. Zdecydowana większość naszych rozmów o innych nie wynika z chęci zaszkodzenia komukolwiek, lecz jest wyrazem najbardziej ludzkiej z potrzeb: szczerego, empatycznego zainteresowania drugim człowiekiem.

Neurobiologia bliskości

Plotkowanie zmienia nie tylko naszą wiedzę o świecie, ale wywołuje chemiczną reakcje w naszym mózgu.

Badania opublikowane przez włoski zespół pod kierunkiem dr Natascia Brondino z Uniwersytetu w Pawii wykazały, że podczas wymiany plotek w organizmie kobiet dochodzi do gwałtownego, mierzalnego skoku oksytocyny,  nazywanej hormonem bliskości, zaufania i przywiązania.

Badacze porównali poziom oksytocyny w trzech sytuacjach: podczas plotkowania o znajomych, podczas dzielenia się własnymi trudnymi historiami oraz podczas rozmów o kwestiach neutralnych. Najwyższe stężenie oksytocyny odnotowano właśnie podczas plotkowania. Kiedy dzielisz się z kimś poufną informacją lub trafną obserwacją o innej osobie, wysyłasz do podświadomości rozmówcy jasny sygnał: „Ufam ci na tyle, by dzielić się z tobą moją wiedzą. Jesteś częścią mojego bezpiecznego plemienia”.

Z kolei prace zespołu dr. Matthewa Feinberga z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Berkeley dowiodły, że plotkowanie działa jak naturalny lek przeciwstresowy. Gdy jesteśmy świadkami niemoralnego lub samolubnego zachowania kogoś w naszym otoczeniu, nasze tętno rośnie, a poziom stresu gwałtownie skacze. Jednak w momencie, gdy możemy ostrzec inną osobę przed tym zachowaniem, nasze tętno natychmiast wraca do normy, a napięcie psychiczne opada.

Badania pokazują, że grupy, w których istnieje swobodny obieg informacji o członkach społeczności, błyskawicznie izolują osoby nielojalne. Lęk przed utratą dobrej reputacji bywa potężniejszy niż niejedna oficjalna kara.

W środowisku pracy nieformalny obieg informacji bywa znacznie szybszy i trafniejszy niż oficjalne komunikaty zarządu. Pozwala pracownikom przewidywać zmiany, obniżać lęk przed nieznanym i budować zaufane sojusze wewnątrz zespołów. Ponadto, kiedy omawiamy czyjeś błędne decyzje życiowe lub sukcesy, uczymy się zasad społecznych „na sucho”, nie musimy sami popełniać bolesnych błędów, by wyciągnąć z nich wnioski.

Jak plotkować z klasą?

Oczywiście, jak każde potężne narzędzie społeczne, plotka ma swoje cienie. Istnieje cienka, ale wyrazista granica między budującym, słownym iskaniem a destrukcyjnym, złośliwym obmawianiem.

Różnica nie leży w samym fakcie rozmowy o nieobecnych, ale w intencji, która nam przyświeca. Słowne iskanie wypływa z empatii, troski, ciekawości ludzkiej natury i chęci obniżenia stresu niewiedzy. Z kolei destrukcyjne obmawianie karmi się zawiścią, pogardą i chęcią poniżenia kogoś dla podbudowania własnego ego. Po takiej rozmowie zamiast ulgi czujemy niesmak, niepokój i podświadome przeczucie, że same też możemy za chwilę stać się celem.


Czytaj także: