Wielu kobietom wydaje się, że rozstanie za porozumieniem stron lub bez orzekania o winie zamyka drogę do wsparcia finansowego od byłego męża. To jeden z najczęstszych mitów. W rzeczywistości przepisy chronią byłe żony również wtedy, gdy w wyroku nie ma mowy o winie, zmieniają się po prostu zasady, na jakich sąd przyznaje pieniądze.
WIDEO…
Rozwód bez orzekania o winie a alimenty
Kiedy małżonkowie rozstają się bez wskazywania winnego, sąd sprawdza przede wszystkim jedno: czy kobieta znalazła się w tzw. stanie niedostatku. To pojęcie brzmi strasznie i kojarzy się ze skrajną biedą czy opaską opieki społecznej, ale w prawie oznacza coś zupełnie innego.
– Wbrew powszechnemu przekonaniu kobieta może otrzymać alimenty od byłego męża również wtedy, gdy rozwód nastąpił bez orzekania o winie. Warunkiem jest jednak wykazanie, że znajduje się w niedostatku, czyli nie jest w stanie samodzielnie zaspokoić wszystkich swoich usprawiedliwionych potrzeb życiowych. Nie oznacza to konieczności życia w skrajnej biedzie – tłumaczy adwokat Zuzanna Lewandowska-Toczyłowska.
Prawniczka zwraca uwagę, że brak pieniędzy na podstawowe wydatki dotyczy także kobiet, które pracują, ale po prostu zarabiają za mało.
– Alimenty mogą zostać przyznane także osobie, która osiąga dochody, ale nie wystarczają one na zaspokojenie jej usprawiedliwionych potrzeb. Sąd bierze pod uwagę wiek, stan zdrowia, możliwości podjęcia pracy oraz możliwości zarobkowe byłego męża. Trzeba jednak pamiętać, że w przypadku braku orzekania o winie obowiązek alimentacyjny co do zasady trwa maksymalnie 5 lat od rozwodu, choć w wyjątkowych okolicznościach może zostać przedłużony. W przypadku rozwodu za porozumieniem stron małżonkowie mogą wspólnie ustalić, że kobieta będzie otrzymywała od męża alimenty – wyjaśnia mecenas.
Spójrzmy na hipotetyczną sytuację. Kobieta z małego miasta przez dwadzieścia lat prowadzi dom i wychowuje dzieci. Gdy te dorastają, a małżeństwo się rozpada, podejmuje pracę na pół etatu w osiedlowym sklepie. Z biegiem czasu zdrowie zaczyna szwankować, a z niskiej pensji nie jest w stanie sama opłacić wynajmu, leków i rachunków. Choć rozwód odbywa się bez orzekania o winie, sąd w takim przypadku może przyznać jej alimenty od byłego męża, ponieważ jej własne dochody nie wystarczają na zaspokojenie podstawowych potrzeb życiowych.
Rozwód z winy męża: spadek poziomu życia robi różnicę
Zupełnie inaczej wygląda sytuacja, gdy sąd orzeka rozwód z wyłącznej winy męża. Wtedy kobieta wcale nie musi być w niedostatku, żeby dostać wsparcie. Wystarczy, że po rozstaniu jej sytuacja finansowa po prostu mocno się pogorszy.
– To zależy przede wszystkim od tego, czy rozwód nastąpił bez orzekania o winie, czy z wyłącznej winy męża. Przy rozwodzie bez orzekania o winie sąd nie ma obowiązku zapewnienia byłej żonie takiego samego poziomu życia jak podczas małżeństwa. Inaczej wygląda sytuacja, gdy rozwód nastąpił z wyłącznej winy męża. Wówczas żona może dochodzić alimentów nawet wtedy, gdy nie znajduje się w niedostatku, jeżeli wskutek rozwodu jej sytuacja materialna istotnie się pogorszyła – zaznacza adw. Zuzanna Lewandowska-Toczyłowska.
Sąd porównuje wtedy dwie rzeczy: jak żyłoby się kobiecie, gdyby małżeństwo trwało nadal, a jak żyje się jej teraz.
– Sąd porównuje jej sytuację po rozwodzie z tą, w jakiej znajdowałaby się, gdyby do rozwodu nie doszło, a małżonkowie kontynuowali pożycie. Alimenty mają w odpowiednim zakresie łagodzić to pogorszenie, nie stanowią jednak kary za winę ani nie służą automatycznemu zrównaniu poziomu życia byłych małżonków – dodaje ekspertka.
Prowadzenie domu to też praca
W wielu miejscowościach model rodziny wciąż bywa tradycyjny: mąż zarabia na dom, a żona dba o resztę. Po latach takiego układu powrót na rynek pracy bywa bardzo twardym lądowaniem. Na szczęście sądy coraz rzadziej traktują czas spędzony w domu jako „niepracowanie”.
– Prowadzenie domu i wychowywanie dzieci to przecież forma osobistych starań o rodzinę. Jeżeli kobieta przez wiele lat zajmowała się domem, sąd powinien uwzględnić konsekwencje takiego podziału obowiązków, w tym ograniczone możliwości zarobkowe i trudności z powrotem na rynek pracy – podsumowuje adwokat.
Kobieta przez kilkanaście lat opiekuje się dziećmi i wspiera męża w rozwijaniu lokalnej firmy, bez oficjalnej umowy i własnej wypłaty. Kiedy małżeństwo rozpada się z jego winy, zostaje bez oszczędności i bez udokumentowanego stażu pracy w CV, co w mniejszej miejscowości niemal zamyka drogę do dobrze płatnej posady.
W takiej sytuacji sąd uznaje, że jej trudniejsza pozycja na rynku pracy to bezpośredni efekt wspólnych ustaleń z czasów małżeństwa. Zasądza od byłego męża alimenty, które pozwalają jej np. opłacić kursy zawodowe, zdobyć nowe kwalifikacje i stanąć na własnych nogach.
O ekspertce:
Adw. Zuzanna Lewandowska-Toczyłowska specjalizuje się w prawie rodzinnym, w szczególności w sprawach rozwodowych, alimentacyjnych oraz dotyczących władzy rodzicielskiej i kontaktów z dziećmi. Prowadzi indywidualną kancelarię adwokacką w Warszawie.
Czytaj także:
- Mąż chowa listy od komornika? Długi bliskich to nie Twój problem - dopóki nie popełnisz tego błędu
- Jak kochać bez utraty siebie (i swoich oszczędności) Prawnik o tym jak zabezpieczyć swój majątek w związku
- Oszustwa w sklepach internetowych. Jak bezpiecznie kupować?