Mieszkacie razem, planujecie wakacje, dzielicie koszty i marzenia, ale pismo z urzędu czy bankowa rubryka sprowadzają Was na ziemię, formalnie nie łączy Was nic. Choć budowanie wspólnego domu w związku nieformalnym daje upragnione poczucie wolności, w cieniu codziennego szczęścia kryje się finansowy powidok: cicha praca na rzecz majątku, który w świetle prawa do Was nie należy.
WIDEO…
Od remontów nieswoich mieszkań po spłaty cudzych kredytów i brak podstawowych praw w kryzysowych momentach. Razem z ekspertką z zakresu prawa cywilnego i rodzinnego sprawdzamy, jak mądrze postawić granice, ułożyć domowy budżet i zabezpieczyć swoją przyszłość, zanim na horyzoncie pojawi się jakikolwiek cień rozstania.
Pułapka wspólnego portfela i nieswojego domu
Największym zagrożeniem dla finansowej stabilności kobiety w związku nieformalnym bywa cicha praca na rzecz czyjegoś majątku. To scenariusz tak powszechny, że niemal niezauważalny. On kupuje mieszkanie na własne nazwisko, bo miał zdolność kredytową albo wkład od rodziców. Ona wchodzi w tę przestrzeń z całą swoją energią, talentem i pieniędzmi. Urządza salon, płaci za kafelki, kupuje meble, wybiera sprzęt AGD, a z własnych oszczędności finansuje wspólne podróże czy codzienne zakupy, „żeby odciążyć go w ratach”.
W głowie tworzy się iluzja wspólnoty, tymczasem brutalna rzeczywistość prawna wygląda zupełnie inaczej.
- W związku nieformalnym nie powstaje wspólność majątkowa taka jak w małżeństwie. Jeżeli więc kobieta finansuje remont mieszkania partnera, dokłada się do jego zakupu czy spłaca kredyt dotyczący nieruchomości należącej wyłącznie do niego, nie staje się przez to jej współwłaścicielką - wyjaśnia adwokat Marcelina Wilczyńska, wspólniczka w kancelarii WB LAW, specjalizująca się w prawie rodzinnym i ochronie majątku.
Mecenas Wilczyńska podkreśla, że większe nakłady warto zabezpieczyć z góry, zamiast liczyć na pomyślne rozliczenie w przyszłości. Najskuteczniejszą drogą jest formalne ustalenie współwłasności nieruchomości albo zawarcie umowy określającej wysokość nakładów i zasady ich późniejszego zwrotu. Równie kluczowe, choć często bagatelizowane, jest prozaiczne dokumentowanie wydatków - imienna faktura, przelew z wyraźnym tytułem czy rachunek mogą po latach okazać się jedynym dowodem na to, gdzie odpłynęły nasze oszczędności.
Niezależność nie oznacza przecież braku zaufania. Jeśli współfinansujesz przestrzeń, która formalnie do ciebie nie należy, twoje finanse muszą mieć jasny charakter: przemyślanej inwestycji, spłacanej pożyczki lub czytelnie udokumentowanego wkładu.
Magia trzeciego konta
Dojrzałe podejście do relacji to takie, w którym dwoje dorosłych ludzi szanuje swoją odrębność. Nie ma nic mniej romantycznego niż ciągłe licytowanie się o to, kto zapłacił za ostatnie zakupy, ani nic bardziej niebezpiecznego niż całkowite zatarcie granic własnego majątku.
Dojrzały model finansowy w związku nieformalnym opiera się na trzech filarach: twoje finanse, jego finanse i wasze finanse.
Konto wspólne służy wyłącznie do obsługi codzienności, rachunków, wyjazdów, wspólnych kolacji. Doładowujecie je w wyznaczonej, sprawiedliwej proporcji. Jednak to, co zostaje na twoim prywatnym koncie, jest twoją przestrzenią wolności, bezpieczeństwa i decyzyjności. Osobista poduszka finansowa, do której dostęp masz wyłącznie ty, nie jest szykowaniem się do ewakuacji. Jest twoją osobistą polisą na godność, sprawia, że jesteś w związku dlatego, że chcesz w nim być, a nie dlatego, że nie masz dokąd pójść.
Ostatnia rozmowa
Jest wreszcie kwestia najtrudniejsza, o której wolimy nie myśleć - co stanie się, gdy wydarzy się najgorsze? Życie bez formalizacji oznacza brak jakichkolwiek ustawowych zabezpieczeń na wypadek choroby czy śmierci. Służba zdrowia traktuje partnera jak osobę postronną, a bez spisanych wcześniej upoważnień medycznych w krytycznym momencie nikt nie udzieli ci informacji o stanie zdrowia bliskiej osoby.
Podobnie wygląda kwestia dziedziczenia.
- Partner w związku nieformalnym nie dziedziczy z ustawy. Zabezpieczenie na wypadek śmierci wymaga więc dodatkowych działań, przede wszystkim testamentu, a w odpowiednich sytuacjach także zapisu windykacyjnego czy ubezpieczenia na życie ze wskazaniem partnera jako uposażonego - przypomina adw. Marcelina Wilczyńska.
Mimo trwających prac legislacyjnych polskie prawo nadal nie wprowadziło szczególnego reżimu majątkowego dla związków nieformalnych. Dlatego - jak zaznacza ekspertka - najważniejsza zasada jest prosta: o bezpieczeństwo finansowe najlepiej zadbać wtedy, kiedy nikt jeszcze nie myśli o rozstaniu, bo dobre zasady ustala się na spokojnie, a nie w środku konfliktu.
Testament, pełnomocnictwa medyczne czy polisa na życie z precyzyjnie wskazanym uposażonym to nie wywoływanie wilka z lasu. To wyraz najwyższej troski i odpowiedzialności za osobę, z którą dzieli się codzienność.
Nowa definicja miłości
Dbanie o własne finanse, czystość umów i bezpieczeństwo prawne to najbardziej dojrzały dowód miłości - zarówno do partnera, jak i do samej siebie. Prawdziwie partnerski związek to nie taki, w którym zatracamy się bez reszty, lecz taki, w którym dwie wolne, zabezpieczone i niezależne osoby każdego dnia wybierają bycie razem. Bez szantażu, bez lęku i bez finansowej zależności.
O ekspertce:
adw. Marcelina Wilczyńska – wspólniczka kancelarii WB LAW Wilczyńska Bruderek Adwokaci Radcowie Prawni. Specjalizuje się w prawie cywilnym i rodzinnym, ze szczególnym uwzględnieniem ochrony majątku, rozliczeń między partnerami oraz konstruowania umów zabezpieczających interesy klientów.