Jest 15 sierpnia 2026 roku. W Konotopiu pod Toruniem odsłonięto właśnie 55-metrowy pomnik Matki Boskiej Miłosiernej — najwyższą figurę maryjną w Europie, wyższą od Chrystusa Zbawiciela w Rio de Janeiro. Kamery i mikrofony skierowały się w stronę Romana Karkosika, 75-letniego "człowieka w czerni", jak nazwała go "Rzeczpospolita" — miliardera, który od lat konsekwentnie unika rozgłosu, tłumacząc to zasadą, że "rozgłos nie służy interesom". Obok niego, w tym samym artykule, pada jedno zdanie, które łatwo przeoczyć: Grażyna Karkosik nie była tylko żoną biznesmena.
WIDEO…
Kobieta, której nikt nie zapytał o zdanie
Trudno o bardziej wymowny fakt niż ten: nie istnieje żaden zweryfikowany, publicznie dostępny wywiad z Grażyną Karkosik. Żadnej wypowiedzi, cytatu, komentarza. W świecie, w którym żony miliarderów prowadzą fundacje, udzielają wywiadów lifestyle'owym magazynom i budują osobiste marki w mediach społecznościowych, ona przez dekady pozostawała całkowicie niema dla prasy — mimo że jej nazwisko regularnie pojawiało się w rankingach najbogatszych Polaków.
To milczenie nie jest przypadkowe. Grażyna Karkosik działa konsekwentnie — dokładnie taka samo, jak robi to jej mąż, i dokładnie tak samo świadomie.
Nie "z domu Karkosik". Osobno na liście
W 2010 roku magazyn "Forbes" wycenił majątek Grażyny Karkosik na 180 mln zł, plasując ją na 91. miejscu listy najbogatszych Polaków — nie jako dopisek przy mężu, tylko jako osobną pozycję na liście. To szczegół, który łatwo umknie przy pobieżnej lekturze biznesowych zestawień, a który mówi bardzo wiele: redakcja licząca majątki Polaków uznała, że Grażyna Karkosik ma własny, policzalny kapitał, niezależny od fortuny współmałżonka. W rankingu "50 najbogatszych Polek" tygodnika "Wprost" w edycji 2024 Grażyna Karkosik zajęła 12. miejsce z majątkiem szacowanym na 850 mln zł.

Przez kolejne lata nazwisko Karkosików regularnie wracało w rankingu 100 najbogatszych Polaków tygodnika "Wprost" — zawsze jako wspólna pozycja małżeńska, z majątkiem szacowanym w różnych latach między 900 mln a niemal 2,3 mild zł, w ostatnich edycjach oscylującym wokół 1,7-1,95 mld zł, na miejscach w okolicach 44.-46. Kwoty te — jak zresztą zawsze zastrzegają autorzy zestawienia — są szacunkiem redakcyjnym, nie oficjalnym majątkiem podanym przez samych zainteresowanych, co samo w sobie jest znaczące: para, która nigdy nie potwierdziła ani nie zdementowała żadnej z tych wycen. Wahania te — czasem kilkusetmilionowe z roku na rok — pokazują też, jak bardzo majątek zbudowany na akcjach spółek giełdowych bywa wrażliwy na koniunkturę i decyzje samych właścicieli o wycofywaniu firm z parkietu.
Fundamentem tej fortuny jest przede wszystkim grupa Boryszew — koncern, który Roman Karkosik budował od lat 90., przejmując kolejno Impexmetal, Hutmen, Alchemię oraz włoską Grupę Maflow. To wielobranżowe imperium — motoryzacja, przetwórstwo metali, chemia przemysłowa — zatrudniające tysiące osób na kilku kontynentach.
Rozdzielność majątkowa, czyli osobne od początku
Jest jeszcze jeden fakt, obok którego trudno przejść obojętnie: Roman i Grażyna Karkosikowie mają rozdzielność majątkową. W polskim społeczeństwie, w którym wspólnota majątkowa wciąż jest domyślnym, rzadko kwestionowanym rozwiązaniem prawnym w małżeństwie, decyzja o formalnym rozdzieleniu finansów jest wyborem świadomym i rzadkim — zwłaszcza w pokoleniu, które budowało swoje fortuny jeszcze w czasach PRL-u i transformacji ustrojowej, kiedy tego typu rozwiązania nie były ani powszechne, ani oczywiste.
To właśnie ten fakt najsilniej podważa najprostszą, najbardziej stereotypową narrację o "żonie miliardera". Rozdzielność majątkowa oznacza, że pieniądze, które Grażyna Karkosik zgromadziła — w tym udziały w spółkach giełdowych — są prawnie jej własnością, a nie częścią wspólnego majątku małżeńskiego.
Miliarderka, a nie żona miliardera. Akcjonariuszka, nie tylko żona akcjonariusza
Konkretnym, policzalnym dowodem na tę niezależność są jej udziały w spółce Alchemia — niegdyś niewielkiej firmy z Brzegu, zajmującej się obróbką skór świńskich, która z czasem stała się jednym z polskich liderów produkcji rur, notowanym na Giełdzie Papierów Wartościowych i wycenianym w szczytowym momencie na ponad 800 mln zł. Grażyna Karkosik kontrolowała w tej spółce blisko 14 procent udziałów — pakiet, który uczynił ją realną, znaczącą akcjonariuszką z własnym głosem w strukturze właścicielskiej spółki.
Alchemia zniknęła ostatecznie z warszawskiego parkietu po decyzji Romana Karkosika o wycofaniu jego spółek z giełdy — decyzji, którą sam skomentował w rozmowie z "Wprost" w charakterystyczny dla siebie, oszczędny sposób: "Giełda bywa urocza, uwodzicielska, a czasem nudna i chimeryczna. Wiele jej wybaczałem, ale i ona mnie. Niestety, nadszedł czas, gdy minusy zaczęły przesłaniać pozytywne strony". I tu głosu G. Karkosik brak.
Wiara, która połączyła dwoje milczących ludzi
Jedynym publicznie znanym kontekstem, w jakim wspomina się o osobistych motywacjach Grażyny Karkosik, jest jej głęboka religijność — wskazywana jako jeden z fundamentów decyzji o sfinansowaniu pomnika Matki Boskiej w Konotopiu. To, poza suchymi liczbami z rankingów, jedyny rys charakteru, jaki przebija się przez medialne milczenie tej kobiety: wiara na tyle silna, by przełożyć się na inwestycję wycenianą — zależnie od źródła — na 80 do 100 mln zł.
Można by się pokusić o wypełnienie tej ciszy domysłami. O wyobrażenie sobie, co Grażyna Karkosik "na pewno" myśli, czuje, planuje. To jednak byłaby nieuczciwość wobec kobiety, która — być może świadomie, być może z przekonania, że "rozgłos nie służy interesom", tak jak twierdzi jej mąż — nigdy nie zdecydowała się na taką rozmowę.
Zamiast tego zostają fakty, twarde jak beton i stal, z których zbudowano pomnik w Konotopiu: 180 mln zł własnego majątku w 2010 roku. Blisko 14 procent udziałów w giełdowej spółce. Osobne miejsce w rankingu najbogatszych Polaków. Formalna rozdzielność majątkowa z mężem.
W czasach, w których bogactwo najczęściej idzie w parze z ekspozycją — kontami w mediach społecznościowych, okładkami magazynów, starannie wyreżyserowanymi wywiadami "o sukcesie" — Grażyna Karkosik pozostaje anomalią. Kobietą, która zbudowała pozycję finansową na tyle realną, by regularnie trafiać do rankingów obok najbogatszych ludzi w kraju, nie potrzebując do tego ani jednego mikrofonu.
Zobacz także:
Miliarder i jego Maryja. Jest wyższa od Chrystusa ze Świebodzina



























