Za nami kolejny konkurs Miss Polski, który po raz kolejny wywołał dyskusję, że nie żyjemy już w latach 90., a wciąż oceniamy kobiety przez pryzmat wyglądu. Oczywiście możemy debatować nad tym, czy tego typu konkursy są etyczne – szczególnie że jest ich coraz więcej. Poza wyborami miss i misstera jest szereg innych jak np. konkursy sylwetkowe dla kobiet i mężczyzn czy konkursy dla kobiet plus size. W każdym z tych konkursów biorą jednak udział ludzie z krwi i kości, a przez to problem jest znacznie bardziej poważny. Społeczeństwo traktuje te osoby z góry – jakby wygląd nie mógł iść w parze z inteligencją. Postanowiłam porozmawiać z Kasandrą Zawal, Miss Polski 2024. Zaglądając za kulisy konkursu, widzimy, że to, co najciekawsze, dzieje się poza kamerami.
WIDEO…
Wzięłam udział w konkursie, bo…
Kasandra została Miss Polski 2024. To sprawiło, że stała się rozpoznawalna i pełniła rolę ambasadorki Polski na całym świecie. Dzięki swojej wygranej sama też znajduje się w komisji castingowej tego konkursu, więc doskonale wie, na co przede wszystkim zwracają uwagę jurorzy.
- Konkursy takie jak Miss Polski czy Miss Polonia naprawdę zmieniają życie dziewczyn – nie tylko zwyciężczyń. Nie chodzi w nich o wskazanie „najpiękniejszej kobiety w Polsce”. To byłoby niemożliwe, bo piękno jest czymś bardzo subiektywnym. Podczas gali finałowej wybierana jest ambasadorka organizacji – osoba, która przez rok reprezentuje Polskę i wartości, z którymi utożsamia się konkurs – mówi Kasandra.
Ta chęć zmiany życia staje się dla kobiet najważniejszą motywacją, gdy decydują się wziąć udział w konkursie. Bo żaden Instagram czy TikTok nie da im takiej rozpoznawalności jak występ w ogólnopolskiej telewizji. Choć piękno zdecydowanie ma tu znaczenie, same uczestniczki podkreślają, że jego definicja dziś jest zupełnie inna niż tylko to, co widzimy na zewnątrz.
- Moim marzeniem zawsze była praca przed kamerą. Wiedziałam, że finał Miss Polski to ogromna produkcja telewizyjna, więc pomyślałam, że będzie to świetna okazja, żeby zobaczyć od środka, jak wygląda realizacja tak dużego wydarzenia. Od początku kierowała mną przede wszystkim ciekawość i marzenie, które nosiłam w sobie od dziecka – żeby kiedyś stanąć na scenie z mikrofonem i pracować przed kamerą. Świat się zmienia, więc konkursy też muszą się zmieniać. I mam poczucie, że te najbardziej prestiżowe naprawdę to robią. Samo „piękno” ma dziś znacznie szersze znaczenie i nie dotyczy już wyłącznie wyglądu. Dla wielu kobiet udział w konkursie jest przede wszystkim szansą na rozwój. To możliwość zdobycia doświadczenia medialnego, poznania inspirujących ludzi, rozwijania własnych projektów społecznych czy budowania marki osobistej. Dużą rolę odgrywają również szkolenia organizowane przez biuro Miss Polski. Mam wrażenie, że dziś coraz mniej chodzi o samą koronę, a coraz bardziej o to, co można dzięki niej później zrobić – tłumaczy Kasandra.
To zatem nie zmieniło się aż tak bardzo od lat 90., kiedy miały miejsce pierwsze wybory Miss Polski. Wtedy też chodziło o chęć wypromowania siebie i pokazania światu. Ale dziś te dziewczyny reprezentują sobą znacznie więcej niż tylko piękna buzia.
Dziennikarka, prawniczka, a może policjantka?
W konkursie Miss Polski od wielu lat biorą udział kobiety, które mają już ugruntowaną pozycję zawodową. Kasandra pracowała w mediach, gdy zdecydowała się wystartować w kompetycji. W tym roku na liście najpiękniejszych kobiet znalazły się m.in.: prawniczka, studentka medycyny, policjantka i księgowa. To pokazuje, że te dziewczyny mają coś więcej do powiedzenia niż tylko „chciałabym pokoju na świecie”.
- Sam proces castingowy składa się z kilku etapów, a przygotowania do wielkiego finału trwają około pół roku. Są rozmowy z komisją – zaskoczyło mnie, jak bardzo szczegółowe – prezentacje, nagrania przed kamerą i ocena sposobu komunikacji. Później dochodzą zgrupowania, kolejne zadania, współprace z partnerami, sesje zdjęciowe oraz udział w szkoleniach. To zdecydowanie coś więcej niż tylko wysłanie zgłoszenia. Szczerze? To, co dzieje się za kulisami, jest często dużo ciekawsze niż kilkadziesiąt minut, które widzowie oglądają podczas finału – mówi Kasandra.
W jaki sposób zatem przebiega cała procedura? Najpierw jest wniosek o udział w konkursie, który oczywiście opiera się w dużej mierze na wyglądzie. Wciąż są konkretne wytyczne, które należy spełnić podczas zgłoszenia: kandydatki muszą wpisać swoje wymiary i przesłać swoje zdjęcia. Dodatkowo podczas castingu oceniane są też takie elementy jak: charyzma, osobowość i społeczna aktywność uczestniczek.
- Nie miałam poczucia, że podczas castingów czy zgrupowań jestem oceniana wyłącznie przez pryzmat wyglądu. O wiele więcej czasu poświęcano rozmowom o tym, jak radzimy sobie z mediami, czym zajmujemy się na co dzień, jak funkcjonujemy w grupie, jak reprezentujemy organizację i do czego chciałybyśmy wykorzystać koronę. To było dla mnie bardzo pozytywne zaskoczenie. Dzisiaj liczy się przede wszystkim osobowość, umiejętność komunikacji i autentyczność – tłumaczy Kasandra.
Miss podkreśla też, że w przypadku organizatorów konkursu reprezentatywność i elokwencja zwyciężczyni również są niezwykle istotne. Ta kobieta reprezentuje bowiem później organizację oraz kraj na arenie międzynarodowej. A jednocześnie musi funkcjonować w swoim dotychczasowym świecie. I wtedy pojawiają się schody.
„Czułam, że muszę udowadniać swój profesjonalizm”
Korona najpiękniejszej to dla każdej z tych dziewczyn wyjątkowe wyróżnienie. To moment dumy, radości, ale też ogromna odpowiedzialność. Gdy światła na scenie gasną, a bohaterka musi zmierzyć się z wyzwaniami z perspektywy „koronowanej głowy”, często spotyka się z niesprawiedliwym traktowaniem. Bo społeczeństwo wciąż postrzega piękne kobiety jako głupsze.
- Niekomfortowe momenty pojawiły się nieco później, kiedy w kilku sytuacjach zawodowych czułam, że muszę udowadniać swój profesjonalizm i kompetencje. Mam czasem wrażenie, że najpierw widzi się koronę, a dopiero później człowieka. I czasem rzeczywiście trzeba trochę bardziej zapracować na zaufanie czy udowodnić swoje umiejętności – podkreśla Kasandra.
O tym, jak bardzo społeczeństwo uprzedmiotawia te kobiety, świadczą też komentarze, którymi Kasandra dzieliła się na swoich kontach w mediach społecznościowych. Wiele z nich nie nadaje się nawet do cytowania. Ludzie uzurpują sobie prawo do komentowania ich wyglądu, nie zastanawiając się nad tym, co tak naprawdę mają do powiedzenia. Oceniają je przez pryzmat tego, co widzą w finale, choć czas antenowy jest ograniczony. W dobie mediów społecznościowych istnieje jednak możliwość lepszego poznania kandydatek, bo są one wcześniej dokładnie przedstawiane w sieci. Wystarczy chcieć się z nimi zapoznać.
- Czas antenowy jest ograniczony, a ja bardzo liczyłam na to, że będę mogła powiedzieć coś do mikrofonu, co było zarezerwowane dla dziewczyn z TOP 5. Chciałam pokazać coś więcej niż tylko piękne kreacje i makijaże. Moje pierwsze słowa? „Nareszcie mogę coś powiedzieć”. Bliscy do dziś wspominają ten moment ze śmiechem – kto mnie zna, ten wie, że jestem gadułą – wspomina Kasandra.
Możemy zatem debatować nad tym, czy w XXI wieku w społeczeństwie wciąż jest miejsce na tego typu konkursy, a także tym czy ich przebieg nie powinien wyglądać inaczej. Najważniejsze jest jednak to, abyśmy sami nie oceniali tych dziewczyn przez pryzmat ich wyglądu, bo wtedy właśnie uprzedmiotowiamy je najbardziej. Bo to tak, jakbyśmy oceniali książkę po okładce, a kompetencje innych ludzi po tym, jaki mają rozmiar spodni.
Czytaj także:
- Myślisz, że „kobiecie w pewnym wieku nie wypada"? To zmień myślenie, bo tkwisz w średniowieczu
- Słowiańska Wenus kontra lincz. Polka wygrała brytyjskie "Love Island"
- Facet bez koszulki, kobieta z siatami. W upały wyraźniej widać podwójne standardy



























