Książulo niedawno wydał film, w którym pochwalił restaurację Magdy Gessler. Ostatnio wchodzę na Instagram, patrzę, a youtuber buja się za kierownicą, tańcząc w rytm muzyki, a na fotelu pasażera podryguje Magda Gessler. Na początku pomyślałam, że oczom nie wierzę, ale naprawdę zaczęłam się zastanawiać, czy to możliwe na fali ostatniej recenzji. Potem „śmiechłam” sama z siebie i uzmysłowiłam sobie, że dobrze, że tym oczom nie uwierzyłam, bo to AI. A potem pomyślałam, czy to na pewno takie śmieszne. Teraz wiem, że najnowszy viral, który podchwyca coraz więcej gwiazd, bardziej mnie smuci niż śmieszy. 

WIDEO…

player placeholder

Walczymy o prawo do wizerunku, ale przecież to tylko zabawa

Zaczęłam wyszukiwać na Instagramie filmiki wygenerowane przy pomocy sztucznej inteligencji. Pies w rękawicach bokserskich walczy w oktagonie z zawodnikiem MMA. Robert Lewandowski i Wojtek Szczęsny rapują i podrygują przy mikrofonie w koszulkach FC Barcelona – to ich wizerunek z popularnych w sieci filmików, kiedy świętowali zwycięstwo drużyny ze stolicy Katalonii. Magda Gessler na filmikach, na których jest, a jest na wielu, wygląda jak wyjęta z reklamy „Kuchennych Rewolucji”. W ogóle mam poczucie, że w Polsce dość mocno ten trend bazuje na jej wizerunku – sama znalazłam dwa filmiki, na których restauratorka tańczy z Książulem, jeden z popularnym politykiem, jeden z Maffashion. I na pierwszy rzut oka te filmiki naprawdę są zabawne. Ale jeżeli weźmiemy pod uwagę właśnie to wykorzystywanie wizerunku, ubaw po pachy spada poniżej gruntu. 

Gazeta.pl podaje dane przedstawione podczas NASK Transfer Technology Days. Badania zidentyfikowały ponad 16 tysięcy reklam wygenerowanych przy pomocy sztucznej inteligencji i aż 450 osób, których wizerunek został naruszony. Taki deepfake ma na celu zdobycie zaufania odbiorców. Z reguły jest to zmiana obrazu lub głosu tak, aby przypominał autentyczne nagranie. W ten sposób może do nas dotrzeć reklama, w której znana osoba, której ufamy, reklamuje np. markę kiełbas, o czym… sama nie ma pojęcia i nie widzi z tego ani złotówki. Według badań straty Polaków związane z tymi naruszeniami wynoszą około 537 mln złotych. Bawi? Już trochę mniej niż wcześniej…

Zobacz także:

Przeglądamy feed bezmyślnie. Klikamy w to, co nas bawi, nie analizując zbyt długo tego, czy to prawda czy fałsz. Szczególnie bawi to w momencie, gdy nasi idole sami „podłapują” temat i wrzucają taki viral u siebie. Jakie to fajne, postępowe… Tylko każda zabawa ma swoje granice, co dostrzegają także internauci. 

- Ok, jeszcze chwilę się pośmiejemy, ale zaraz dużo zawodów straci pracę.
- Ani to śmieszne ani fajne. AI nikomu już nie imponuje. 
- Super, zużywamy zasoby dla takich filmików – czytamy w komentarzach. 

Twoja zabawa, moja praca 

Nie będę zgrywać świętoszki. Sama jestem osobą, która od czasu do czasu korzysta z zasobów sztucznej inteligencji. Nowinki technologiczne powstały po to, aby ułatwiać nam życie i warto żyć z nimi w symbiozie. Ale też wykorzystywać je z głową. Filmiki wygenerowane przy pomocy sztucznej inteligencji dziś już przestają być zabawne, bo coraz więcej operatorów, fotografów, grafików traci pracę w związku z rozwojem AI. Sztuczna inteligencja stworzyła ci zabawny wierszyk, który opublikujesz w poście? A może wygenerowała ci piosenkę? Powiedz to muzykom, których praca twórcza jest warta coraz mniej… Bo sztuczna inteligencja. 

Niesamowicie cenię sobie pracę twórczą. Kreatywność jest czymś, czym zawsze będziemy górować nad innymi inteligencjami. Niestety, przyzwyczajając się do takiego poziomu żartu, przestajemy zauważać, co naprawdę nas śmieszy. A przyzwyczajając się do sztucznie wygenerowanych treści, przestajemy dostrzegać, co jest prawdą, a co fikcją – nawet jeśli na pierwszy rzut oka widzimy, że to wykreowane. 

Od kiedy zabawne jest to, co jeszcze niedawno było żenujące?

Jestem dinozaurem, który pamięta początki internetu w Polsce. Pamiętam też pierwsze „memy”, zabawne filmiki krążące w sieci, które wysyłaliśmy sobie na Gadu-Gadu. Pamiętam, że tego typu opływające sztucznością filmiki od początku wydawały mi się bardziej żenujące niż śmieszne. Tak pozostało do dziś, a milion takich samych filmików, tylko z innymi gwiazdami w roli głównej, nie tyle żenuje, co jeszcze drażni, bo w kółko przewija mi się jedno i to samo. 

„Nie musisz obserwować” – powiesz zapewne, ale uwierz, że się nie da. I nie chodzi o to, że wrzucają to popularne polskie gwiazdy. Wrzucają to też ludzie, których twórczość na co dzień cenię i dlatego ich obserwuję. I nie znielubię ich przez to, że wrzucili filmik wygenerowany przez AI – tu nie chodzi o personalne ocenianie jednostki. Chodzi o szerszy problem – skalę. 

Ludzka inteligencja wciąż ma przewagę nad sztuczną

Żyjemy w czasach, gdy wciąż uczymy się zarządzania sztuczną inteligencją. Dlatego musimy przypominać o tym, że wykorzystywanie narzędzi AI do pracy to jedno, a wrzucanie kolejnego głupiego zdjęcia czy filmiku przy pomocy sztucznej inteligencji to drugie. Jak donosi portal Interia.pl, jakiś czas temu naukowcy z Uniwersytetu Cambridge wykazali, że powierzchnia ziemi wokół centrów danych obsługujących sztuczną inteligencję może wyraźnie się nagrzewać, powodując wzrost temperatur w tych okolicach – w niektórych przypadkach nawet o 9 stopni w górę. Jeśli zatem nie dla własnego sumienia, to zróbmy to dla dobra Ziemi i społeczeństwa. 

Kiedyś usłyszałam, że można się śmiać ze wszystkiego. Im jestem starsza, tym częściej się przekonuję, że nie wypada się śmiać ze wszystkiego. A temat sztucznej inteligencji jeszcze długo będzie polaryzował społeczeństwo. I ja w swoim domowym zaciszu zapewne przewrócę oczami na kolejny taki filmik. Ale przyjdzie moment, kiedy złapiemy się za głowę, zamiast przewracać oczami, jednocześnie przypominając sobie, jak niewiele zrobiliśmy, aby powstrzymać wykorzystywanie sztucznej inteligencji na tak masową skalę. 


Czytaj także: