8 października 2026 roku 76-letnia Kanadyjka otrzymała literackiego Nobla. Akademia Szwedzka wyróżniła jej "odważną i pomysłową twórczość", dzięki której powstały nowe formy literatury współczesnej. W szerszym omówieniu podkreśliła też filologiczną obsesję na punkcie słów, spotykającą się z pragnieniem poety by miały poruszające znaczenie.
WIDEO…
Brzmi poważnie (w końcu to szacowna akademia noblowska), ale Carson daleko od - nomen omen - nobliwej matrony literatury. To pisarka, która potrafi zestawić Helenę Trojańską z Marilyn Monroe, jak w "Norma Jeane Baker of Troy". Dwa tysiące lat z okładem nie przeszkodził jej w dostrzeżeniu powinowactwa postaci, których przekleństwem była uroda.
Urodziła się w 1950 roku, a dorastała w niewielkich miastach stanu Ontario, do których rodzina przeprowadzała się w związku z pracą ojca w kolejnych oddziałach banku. Studiowała filologię klasyczną w Toronto i grekę w szkockim St Andrews (na tej uczelni książę William poznał Kate Middletone), później sama wykładała.
Jej praca doktorska dotycząca Safony stała się podstawą "Słodko-gorzkiego erosa" - książki o pragnieniu, w którym przyjemność jest związana z brakiem i niespełnieniem. Jak napisał "The Paris Review", przez lata trudno było jej znaleźć wydawców, a potem nagle to wydawcy zaczęli szukać jej, była wtedy już po 40.
Gdy przedstawicielka Akademii dodzwoniła się do niej z wiadomością o Noblu, Carson była na Islandii i, jak przekazała później Akademia, "słuchała wiatru".
Jedną z jej najważniejszych książek jest "Autobiografia czerwonego". Carson bierze z greckiego mitu mało znaną laikom postać Geriona i pozwala mu opowiedzieć własną historię. U niej jest wrażliwym chłopakiem o czerwonej skórze i skrzydłach, który zakochuje się w Heraklesie. Ten mitologiczny entourage służy opowieści o dorastaniu, niedopasowaniu i źle ulokowanych uczuciach.
Noblowskie "nowe formy" mają czasem u Carson również całkiem dosłowne znaczenie. "Nox", poświęcone zmarłemu bratu, to książka w pudełku, rozkładana jak harmonijka, z reprodukcjami rodzinnych zdjęć, listów, szkiców i zapisków. Żałobę próbuje opowiedzieć za pomocą tego, co po człowieku zostało. Z kolei "Float" składa się z 22 osobnych zeszytów, które można czytać w dowolnej kolejności. Autorka eksperymentuje więc nawet z tym, co czytelnik trzyma w rękach.
Po polsku można ją przeczytać dopiero od kilku lat. Do tej pory ukazały się "Słodko-gorzki eros", wspomniana wyżej "Autobiografia czerwonego" czy "Piękno męża" (o mężczyźnie, który kłamie i zdradza, ale ze względu na onieśmielającą aparycję wybacza mu się raz po raz).
Co ciekawe, Carson odwiedziła nasz kraj rok temu, odbierając Międzynarodową Nagrodę Literacką im. Zbigniewa Herberta.
Na wejście w świat tej autorki najlepiej nadaje się bodajże "Piękno męża". Choć dopisek "esej poetycki" nie brzmi przystępnie, historia wciąga od pierwszych rozdziałów. Książka zadaje bowiem pytania, nad którymi choć raz zastanawiała się większość kobiet: Co takiego jest w drugiej osobie, że potrafimy przymykać oko? I dlaczego wiedza, że związek nam szkodzi, tak rzadko wystarcza, żeby go zakończyć?
Napis "laureat Nagrody Nobla" na okładce może zachęcać do zakupu, gdy już się na niego zdecydujemy skutecznie opóźniać lekturę. Przeczytamy, oczywiście, tylko kiedyś - gdy będziemy mniej zmęczone i bardziej skupione.
Tymczasem nobliści potrafią pisać o rodzinnym piekle, pieniądzach, wstydzie czy niepokojąco udanym małżeństwie tak, że trudno odłożyć książkę. Poważny temat nie musi oznaczać mozolnego przedzierania się przez kolejne strony. Poniżej polecam pięć książek, które pozwalają zapomnieć o noblowskim medalu autora i skupić się na losach bohaterów.
Bo napisać wciągającą, a jednocześnie głęboką powieść, jest często trudniej niż rozprawę doktorską - dowodem niech będzie fakt, jak niewielu osobom udaje się to pierwsze i jak stosunkowo wielu drugie. Polecane utwory w kolejności chronologicznej, jeśli chodzi o przyznanie Nobla ich autorom.
Knut Hamsun, "Głód"
Bohater "Głodu" jest młody, ma ambicje literackie, bardzo dużo dumy i coraz mniej pieniędzy. Błąka się po Kristianii, czyli dzisiejszym Oslo, próbuje sprzedać napisany tekst i zachować pozory kogoś, kto nie przymiera głodem. Tymczasem pusty żołądek zaczyna zmieniać również to, co myśli. Poczucie własnej wielkości ustępuje upokorzeniu, euforia rozpaczy, a drobne spotkania na ulicy urastają do ogromnych wydarzeń.
Bohater bywa przy tym irytujący, nierozsądny, a chwilami aż śmieszny. Współczucie dla niego nie oznacza, że nie ma się ochoty nim potrząsnąć.
Wydana pod sam koniec XIX wieku powieść zapowiadała sposób pisania, który rozwinęli później twórcy literackiego modernizmu: czytelnik zostaje wpuszczony w sprzeczne myśli bohatera, zamiast otrzymać proste wyjaśnienie powodów jego zachowania. Hamsun potrafił zrobić z nieudanego dnia i pustej kieszeni opowieść o napięciu thrillera. A przy okazji skutecznie odbiera urok wyobrażeniu artysty, któremu bieda ma rzekomo pomagać w tworzeniu.
John Steinbeck, "Grona gniewu"
Rodzina Joadów traci możliwość utrzymania się na farmie w Oklahomie i rusza do Kalifornii. W Stanach trwa wielki kryzys lat 30., a o Kaliforni mówi się jako o miejscu mlekiem i miodem płynącym - czeka tam podobno praca, urodzaj i szansa na rozpoczęcie życia od nowa.
Na miejscu okazuje się, że może to i prawda, ale mamione wizją dobrobytu ściągnęły tam rodziny z całego kraju. A im więcej ludzi potrzebuje zatrudnienia, tym mniej trzeba im płacić. Joadowie stopniowo odkrywają, że gotowość do ciężkiej pracy niekoniecznie wystarczy, żeby spełnić amerykański sen.
"Grona gniewu" są wciągającą od pierwszych stron sagą wielodzietnej i wielopokoleniowej rodziny, opowieścią drogi i książką o tym, jak łatwo odebrać ludziom godność, gdy stracą pieniądze. Steinbeck pokazuje wielki kryzys z reporterskim niemal zacięciem - jest tu zmęczenie, kłótnie i próby zachowania resztek normalności. Szczególne miejsce zajmuje matka, która usiłuje utrzymać rodzinę razem, choć los nie sprzyja.
Powieść z 1939 roku wywołała polityczną burzę, jako że opowiadała o czasach współczesnych ówczesnym czytelnikom, a rok później zdobyła Pulitzera - najważniejszą amerykańską nagrodę literacką. "Grona gniewu" mają też tę właściwość, że czytelnik czyta z zapartym tchem, kibicując całej rodzinie, z której bohaterami się zrzywa. Po lekturze rada "wystarczy wziąć się do roboty" brzmi gorzej niż kiedykolwiek.
Gabriel García Márquez, "Sto lat samotności"
Zdecydowanie najlepiej znana w Polsce powieść z całego zestawienia, bez problemu znajdziecie ją w lokalnej bibliotece. Siedem pokoleń rodziny, miasteczko Macondo, miłości, obsesje i sporo kłopotów, których można byłoby uniknąć, gdyby kolejne pokolenia uczyły się na błędach poprzednich - które nie były wcale bardzo różne od ich własnych.
Márquez opowiada o magicznych (i to dosłownie) zdarzeniach z takim spokojem, że można odnieść wrażenie, że tak właśnie wygląda życie w Ameryce Południowej. W Macondo cuda, nieszczęścia i codzienne obowiązki należą do tego samego porządku.
Dzięki tej powieści historia Ameryki Łacińskiej - z jej przemocą, nierównościami i powracającymi konfliktami - zyskała niezwykle sugestywną literacką postać. Ale książka działa też w skali znacznie mniejszej: jako opowieść o ludziach, którzy mieszkają blisko siebie, wiążą ze sobą całe życie, a jednak nie potrafią wyjść z własnej samotności. Przy tym wszystkim nie jest to jednak literatura szczególnie przygnębiająca.
Doris Lessing, "Piąte dziecko"
Harriet i David mają wspólną wizję tego, jak ma wyglądać ich wymarzone życie: duży dom, gromadka dzieci, rodzinne święta i szczęście. Przez pewien czas wszystko układa się po ich myśli. Potem na świat przychodzi Ben, ich piąte dziecko. Od urodzenia niepokojąco silny i gwałtowny, budzi lęk rodzeństwa, a niekiedy i samej matki. Dom, który miał być bezpiecznym schronieniem, staje się miejscem, z którego coraz bardziej chce się uciec.
Lessing prowadzi tę krótką powieść jak rodzinny horror. Napięcie bierze się także z pytań, na które odpowiadamy pewnie, dopóki nie dotyczą nas samych. Czy miłość rodzicielska naprawdę jest bezwarunkowa? Co zrobić, kiedy potrzeby jednego dziecka zagrażają pozostałym? I dlaczego to przede wszystkim matka ma znaleźć rozwiązanie, które uratuje wszystkich?
Harriet nie wie, jak zrozumieć odmienność Bena i jak oceniać ludzi, którzy go odrzucają. Siła książki tkwi w rozmontowaniu wygodnego przekonania, że wystarczy być kochającą rodziną, żeby poradzić sobie ze wszystkim. Czyta się szybko, a tajemnicza odmienność Bena okazuje się przedziwnym zrządzeniem losu i niemożliwego.
Annie Ernaux, "Miejsce" (w tomie "Bliscy")
Rodzice chcą, żeby córka zdobyła wykształcenie i miała lepsze życie. Udaje się, tyle że sukces stopniowo oddala ją od świata, z którego wyszła. W opowiadaniu Ernaux wraca do postaci zmarłego ojca, jego przekonań i sposobu mówienia. Przygląda się też własnemu wstydowi: momentom, gdy rodzinne obyczaje zaczynają krępować, a nawet zawstydzać.
Ernaux pisze bez upiększania ojca i bez przedstawiania siebie jako szczególnie dobrej córki. Z drobnych gestów i wspomnień wydobywa historię awansu społecznego, za który czasem płaci się poczuciem obcości we własnym domu.
Nagradzane we Francji "Miejsce" pokazuje, jak wiele można opowiedzieć o społeczeństwie, przedstawiając zaledwie jedną rodzinę. Po polsku znajdziemy je w tomie "Bliscy", obok opowieści o matce i siostrze noblistki. Szczególnie trafi do tych, którym zdarzyło się wrócić do rodzinnego domu i odkryć, że choć wiedzą, gdzie stoją talerze, oddalili się od swoich rodziców.
Czytaj także:
Czytanie na pokaz stało się światowym trendem. O co chodzi w performative reading?