29 lipca przypada Międzynarodowy Dzień Szminki. Okazja może i dziwna, choć nie tak, jak Święto Musztardy czy Międzynarodowy Dzień Kopania Rowów. Choć z tego typu okazji łatwo żartować, mają swój sens. 

WIDEO

player placeholder

Zakres tematyczny jest tu szeroki – od Ludobójstwa Romów, przez Dzień Bezpiecznego Internetu aż po wieloryby. Te wszystkie okazje łączy jedno – pozwalają dowiedzieć się o świecie czegoś, czego w innym przypadku raczej byśmy się nie dowiedzieli. Słowem: jeśli coś jest głupie, a działa, najwidoczniej wcale aż takie głupie nie jest. 

Long story short

Wracając jednak do Dnia Szminki. Najbardziej kultową odsłoną jest tu oczywiście szminka czerwona, która przeszła od symbolu statusu (czerwony barwnik był bardzo drogi), przez grzech ciężki w średniowieczu (dzieła Boga aka własnej twarzy poprawiać się nie powinno), aż po element nowożytnej maski dramatycznej – była powszechnie stosowana przez aktorów. Nawet polskie słowo “szminka” pochodzi od niemieckiego schminke (od czasownika oznaczającego nakładanie/nacieranie – słowem tapetę).

Zobacz także:

Wraz z rosnącą dostępnością, jej PR powrócił do średniowiecza. Czerwień nie była już potępiana przez Kościół, była za to używana głównie przez jawnogrzesznice (rezydentki dzielnic czerwonych latarni). Przełom nastąpił w okolicach lat 20., choć pierwszą szminkę w dzisiejszej formie (tuba, w tym przypadku metalowa) wypuścił już w 1870 francuski dom mody Guerlain. Swoją czerwoną szminkę nazwał “Ne m’oubliez pas”, czyli “Nie zapomnij mnie”. I nie zapomniano.

Na początku XX wieku w czerwonych szminkach jak w barwach wojennych protestują amerykańskie sufrażystki, a kilka lat później, bo w 1923 zostaje opatentowany mechanizm obrotowy, za pomocą którego wysuwamy szminkę do dziś. 

Prawdziwy przełom następuje jednak nie bez udziału… Hitlera. Podczas gdy Trzecia Rzesza potępiała malowanie się jako nieprzystające do ideałów, jakie miała reprezentować aryjska kobieta, w Wielkiej Brytanii wstrzymywano produkcję wielu towarów, ale nie szminek. Winston Churchill uważał bowiem, że podnoszą one morale kobiet pracujących wówczas masowo w fabrykach przemysłu zbrojeniowego. Po wojnie czerwona szminka siłą rzeczy straciła swoje nieprzyzwoite konotacje, ale jeszcze przez jakiś czas pozostawała towarem luksusowym. 

Mimo spektakularnej również popkulturowej, kariery, wiele, jeśli nie większość, kobiet uważa, że w czerwonej szmince im nie do twarzy. Próbowały raz czy dwa, ale się zawiodły. Tymczasem czerwień ma to do siebie, że pasuje absolutnie każdej z nas. W dodatku dobrze dobrana odmładza (większa czerwień wargowa jest nawet biologiczną oznaką młodości).

Ciepło-zimno

– Czerwień to kolor, który najmocniej przyciąga uwagę. Kojarzy się z miłością, pożądaniem, a jednocześnie zagrożeniem. Nosząc czerwień, zwracamy na siebie uwagę, co może dodać pewności siebie i sprawić, że wyróżnimy się w tłumie – mówi Anna Przybylska – wizażystka, która od 8 lat zajmuje się również analizą kolorystyczną.

– Podstawową zasadą w doborze koloru szminki, który będzie nam służył, jest to, by nie malować ust na kolory jaśniejsze od naszej czerwieni wargowej, ponieważ wtedy usta “znikają” z twarzy. Do tego, jeśli np. nasza uroda jest ciepła, określana w analizie kolorystycznej jako wiosna lub jesień, i pomalujemy się chłodnymi odcieniami, wyglądamy sino i trupio. Analogicznie cera osoby o zimnej tonacji w towarzystwie ciepłych barw będzie wyglądała na ziemistą i żółtawą. Najważniejsze, to wybierać kolory zgodnie z temperaturą swojej urody. Makijaż ma ją podkreślać, a nie sprawiać, że wyglądamy gorzej – dodaje Przybylska, prowadząca na Instagramie profil analiza_kolorystyczna

Zdaniem kolorystki dobieranie nieodpowiednich do swojego typu urody kosmetyków  wynika często nie tyle z niewiedzy, co z niezastanawiania się nad tym, w czym będzie nam ładnie, całkiem jak gdyby w makijażu kolory nie miały znaczenia, jak w przypadku ubrań. 

– Kobiety często dobierają niekorzystne dla siebie kolory dlatego, że kupują produkt, który spodobał im się na koleżance, albo na modelce w reklamie. Nie zastanawiamy się, czy osoba, na której dany kosmetyk nam się podoba, jest do nas kolorystycznie podobna. Kiedy już znamy swój typ kolorystyczny, łatwiej jest robić zakupy makijażowe. Jeśli nasza uroda jest wyrazista, dobrze będziemy wyglądać w mocniejszych makijażach. Jeśli jesteśmy delikatne, jasne i stonowane, w mocnym makijażu będziemy przemalowane i niepodobne do siebie. Inną sprawą są tzw. kolory sezonu, często w bardzo konkretnym wydaniu, a nie każdej z nas będzie pasowała fuksja czy butelkowa zieleń – dodaje Przybylska. 

Nieco inne spojrzenie, choć podobne wnioski, ma na makijaż Maria Kowalczyk, dziennikarka urodowa z 20-letnim doświadczeniem, znana na Instagramie jako No Stress Beauty. Również ona zgadza się z tym, że jeśli kobieta źle wygląda w czerwonej szmince, to nie dlatego, że “źle jej w czerwonym”, ale przez tonację kosmetyku. 

– W makijażu dużo zasad zostało obalonych ze względu na większą otwartość, modę na różnorodność, traktowanie go jako zabawy czy bunt przeciw sztywno określonym zasadom, jak w latach 80., w których dany kolor był “dozwolony” wyłącznie dla brunetek czy blondynek, a “surowo wzbroniony” dla rudych. Przed wypróbowaniem czerwieni na ustach, w pierwszej kolejności warto zastanowić się nad tym, w jakich kolorach lubimy same siebie najbardziej – intensywnych i nasyconych? A może zgaszonych i łagodnych, niespecjalnie kontrastujących z cerą czy włosami? – mówi Maria, która nie jest zwolenniczką sztywnych zasad i przykazań w dziedzinie urody. Nie zmienia to faktu, że moc odpowiedniego odcienia jest trudna do przeoczenia. 

– Przy doborze twarzowego koloru ważna jest tonacja versus odcień skóry. I lato to moim zdaniem najlepszy moment, żeby przetestować czerwień, bo większość z nas jest przynajmniej odrobinę opalona. Śniadym, oliwkowym karnacjom pięknie będzie niemal w każdej czerwieni od koralowych, poprzez wpadające w pomarańcz, na “strażackich”, nasyconych pigmentem kończąc, jasnym i alabastrowym cerom pięknie jest w żurawinach, wiśniach, czereśniach, które kontrastują z karnacją i podkreślają odcień skóry. Z kolei cerom zaczerwienionym, naczynkowym doskonałe jest w malinowej czerwieni, czyli takiej z kroplą różu. Piegowatym rudzielcom i blondynkom czy szatynkom z brązowymi plamkami na skórze doskonale będzie w czerwieni koralowej, tej ciepłej – dodaje dziennikarka. 

Czerwona szminka zdążyła być symbolem statusu, grzechu, teatralnej maski, kobiecego buntu i morale w czasie wojny. Przeszła naprawdę długą drogę, by wylądować obok paragonów, zużytych chusteczek i gumy do żucia. 

Można nie lubić samej idei – a raczej wrażenia, jakie wywołują czerwone usta. Ale jeśli po prostu kiedyś uznałaś, że „to nie jest dla mnie”, warto sprawdzić, czy przypadkiem nie osądziłaś całego gatunku po jednej źle dobranej sztuce.

Dobrze dobrana czerwona szminka nie udaje naturalności, a jednak wygląda jak oczywisty element twarzy, której przy okazji nadaje wyrazu.


Garść praktycznych porad od Marii Kowalczyk (nostressbeauty): 

– Każdą szminkę można aplikować na 3 sposoby (co najmniej), zyskując 3 różne wersje kolorystyczne. Wklepując szminkę opuszką palca w usta, by zyskać delikatną wersję czerwieni niemal stapiającą się z ustami. Klasyczne malowanie się pomadką znamy wszystkie, ale szminkę można też nakładać pędzelkiem, co daje bardzo precyzyjną kreskę i nieco mniej intensywną barwę.

– Jeśli chcesz optycznie wybielić zębinę, sięgaj po czerwienie z kroplą błękitnego pigmentu (dawniej nazywane russian red), czyli chłodne, instensywnie nasycone, a jeśli masz ciepłą urodę z odrobiną wiśni/burgundu.

– Jeśli zależy ci na czerwieni, ale w miękkim niekontrastującym wydaniu, wybierz pomadkę satynową, bardziej transparentną. Jeśli poszukujesz power makeup – sięgnij po wersje matowe. Warto przy tym pamiętać, że blask w makijażu zawsze więcej wybacza. Mat od razu zdradzi niedociągnięcia. 

– Pro tip na trwałość pomadki: pomaluj usta pierwszą warstwą, a następnie odciśnij usta w chusteczkę. I pomaluj po raz drugi.

– Ekstremalną trwałość zapewni narysowanie najpierw konturu ust kredką w kolorze zbliżonym do pomadki, pokolorowanie tą kredką całej czerwieni wargowej, a następnie dopiero nałożenie na całość pomadki.

Kolorystka Anna Przybylska poleca konkretne szminki dla określonych typów urody:

(Kosmetyki można potraktować jako przykład odcieni, których szukać)

Wiosna: Chilli MAC, Lady Danger MAC, Tell Laura od Charlotte Tilbury

Lato: Dior rouge 999, Russian Red MAC, Guerlain velvet matte lipstick 772

Jesień: Red Hot Susan (Charlotte Tilbury), Chilli MAC, Lisa Eldridge 188 Lili

Zima: Ruby Woo, Russian Red od MAC-a, The Queen Charlotte Tilbury

 


Przeczytaj także: