Prognozowanie trendów to po prostu przewidywanie emocji. Zanim projektant usiądzie do szkicownika, analitycy miesiącami badają nasze życie: jak bardzo jesteśmy zmęczeni, ile czasu spędzamy w sieci i za czym tęsknimy.

WIDEO

player placeholder

Jeśli z danych wynika, że za dwa lata będziemy skrajnie przebodźcowani, rynek od razu szuka przeciwwagi. Projektanci dostają jasne zadanie, stworzyć rzecz, która nas uspokoi. Właśnie dlatego na półkach pojawiają się obłe, miękkie kształty i otulające materiały, mają dać nam poczucie bezpieczeństwa, zanim sami zdamy sobie sprawę z tego, jak bardzo go potrzebujemy.

Estetyka jako wizualny kompres

Analitycy badają zmiany na sześciu płaszczyznach: od społeczeństwa, technologii i środowiska, po politykę, przemysł oraz kulturę. Wyłapują pierwsze subtelne zapowiedzi zmian tj. niszowe subkultury na TikToku, zmiany w architekturze czy nawet nastrój w sztuce współczesnej. W połączeniu z twardymi danymi społecznymi tworzą dokładną mapę naszych nadchodzących potrzeb.

Zobacz także:

Jak wyjaśnia Joanna Stychno, Marketing Manager, Trendwatcher oraz ekspertka ds. rozwoju marek:

- To metodyczne badanie przyszłości. Szukamy w danych ukrytych napięć i emocjonalnych potrzeb, gdy z analiz wychodzi narastający lęk czy przebodźcowanie, wiemy, że za dwa lata rynek będzie potrzebował pastelowych tarcz zegarków czy obłych form jako wizualnego kompresu. Nawet powrót do klasycznych, analogowych mechanizmów to prosta odpowiedź na cyfrowe zmęczenie. Estetyka jest lekiem na nasze przyszłe emocje - tłumaczy ekspertka. 

Każdy detal, od zapięcia torebki, przez obicie kanapy, aż po kształt oprawek okularów,  to wynik wnikliwych badań społecznych przełożonych na gotowy przedmiot. To, co w butiku bierzemy za nagły impuls czy zachwyt, w rzeczywistości jest precyzyjnie zaplanowaną odpowiedzią na nasze ciche pragnienia .

Prognozy na 2026 i 2027

Spoglądając w oficjalne prognozy WGSN i agencji trendowych, widać już wyraźnie, jak przełożono nasze emocje na konkretne barwy, materiały i formy:

Potrzeba głębokiego odprężenia (Meadowland Green i Luminous Blue)

W analizach dominują pojęcia serenity (spokój) oraz głęboka tęsknota za zrzuceniem z siebie ciężaru odpowiedzialności. Odpowiedzią projektantów są stonowane, zmysłowe zielenie nawiązujące do powrotu do natury oraz spokój głębokich błękitów, które łączą cyfrową czystość z kojącym rzemiosłem.

Poszukiwanie mikroradości (Glimmers i paleta maślanych żółci)

Jako antidotum na przebodźcowany świat wyliczoną potrzebą stają się tzw. glimmers - mikromomenty kontrolowanego zachwytu. Na półki trafiają radosne akcenty: maślany żółty, soczyste roże, czy rzeźbiarskie formy w biżuterii oraz dodatkach, które mają wywoływać beztroską radość.

Haptyczność i analogowy status

W reakcji na natłok sztucznej inteligencji i ekranów do łask wraca fizyczność. Przewidywanym wyborem stają się trójwymiarowe, wyraziste w dotyku materiały: szorstka ceramika, surowe drewno, szczotkowany metal i misternie plecione tkaniny, które wymuszają kontakt z rzeczywistością.

Efekt domina i rynkowy konsensus

W świecie prognozowania trendów absolutnym gigantem jest agencja WGSN (Worth Global Style Network), z której analiz korzystają światowe domy mody, producenci luksusowych aut i marki kosmetyczne. Pojawia się jednak pytanie: czy analitycy bezbłędnie czytają w naszych myślach, czy po prostu nie dają nam wyboru?

W branży mówi się o zjawisku consensus forecasting - rynkowym konsensusie, który z czasem staje się samospełniającą się przepowiednią. Mechanizm ten wyjaśnia Joanna Stychno:

- Kiedy giganci mody i designu kupują ten sam raport wskazujący konkretny trend, wszyscy zaczynają go produkować. Klientka wchodzi do sklepu, widzi dany motyw wszędzie i po niego sięga, a my mówimy: ,,Mieliśmy rację!’’. Raporty nie narzucają jednak niczego siłą. To precyzyjna praca na danych, która tworzy wspólny drogowskaz pomagający markom odpowiedzieć na autentyczne, ciche pragnienia ludzi.

Agencje tworzą uniwersalny język i wspólną ramę, sprawiają, że projektanci z całego świata odpowiadają na te same społeczne potrzeby w tym samym czasie.

Globalny trend i polskie pęknięcie pokoleniowe

Nawet najbardziej dominujący światowy trend, zanim trafi na nasz rynek, przechodzi przez unikalny filtr kulturowy. Polki sięgające po dobra luksusowe od zawsze przefiltrowywały nowości przez pragmatyzm, jakość wykonania oraz trwałość. Dziś jednak w segmencie premium obserwujemy wyraźną zmianę, w której główną rolę zaczyna grać wiek odbiorcy.

Rysuje się fascynujące pęknięcie pokoleniowe w samym definiowaniu tego, czym właściwie jest współczesny luksus.

- Starszy konsument zdecydowanie odrzuca chociażby niszowy trend derelicte, czyli modę na znoszone rzeczy, dla niego produkt luksusowy musi wyglądać na fabrycznie nowy i nienaganny - zauważa Joanna Stychno. - Z kolei polska Gen Z, wolna od historycznych kompleksów, bez problemu chwyta dekonstrukcję i estetykę messy. To, co u starszych roczników zupełnie nie klika, jak chociażby celowo zniszczone sneakersy , dla młodszych staje się najwyższą formą autentyczności.

Podczas gdy dla dojrzałego konsumenta synonimem prestiżu pozostaje perfekcja i nienaganna elegancja, młodsze pokolenie przesuwa granice luksusu w stronę nieszablonowości i swobodnej ekspresji.

Sztuka świadomego wyboru

Świadomość tego, jak powstają trendy, zmienia naszą perspektywę. Następnym razem, gdy w butiku zachwyci Cię konkretny odcień zieleni, haptyczna tkanina płaszcza czy obły kształt torebki, zatrzymaj się na chwilę. Wybór, którego dokonasz, nie jest przypadkiem, to precyzyjnie zaprojektowana odpowiedź na emocje i potrzeby, które miałaś poczuć dokładnie teraz. W świecie, w którym nasze zachwyty są planowane z dwuletnim wyprzedzeniem, największym luksusem staje się wiedza, dlaczego tak naprawdę sięgasz po to, co piękne.


Czytaj także: