Zapewne nie raz zdarzyło Ci się wejść do wnętrza, które choć na zdjęciach w mediach społecznościowych wyglądało zjawiskowo, na żywo sprawiało wrażenie chłodnego, obcego i pozbawionego duszy. Dzisiejsza elegancja polega na autentyczności, a luksus mierzy się nie marką mebli, lecz poziomem spokoju, jaki odnajdujemy we własnym salonie po intensywnym dniu.

WIDEO

player placeholder

O tym, jak w praktyce zmienia się podejście Polaków do urządzania przestrzeni, czym tak naprawdę jest neuroarchitektura i dlaczego powrót do naturalnych faktur staje się najlepszą inwestycją w nasze samopoczucie, opowiada Agnieszka Beśka, projektantka wnętrz z 14-letnim doświadczeniem i założycielka autorskiej pracowni A Beśka Design.

Domy, które koją: na czym polega neuroarchitektura?

Klienci rzadko zgłaszają się do architekta ze specjalistyczną terminologią na ustach. Nie proszą o konkretne style. Mówią o sprawach prozaicznych: chcą przytulnej sypialni, w której wreszcie głęboko zasną, kącika do pracy, gdzie łatwiej się skupią, czy kanapy, na której po prostu miło spędzą wieczór.

Zobacz także:

Tu właśnie wkracza neuroarchitektura dziedzina naukowa łącząca projektowanie z wiedzą o ludzkim mózgu. Wyjaśnia ona, że to, co w codziennym języku nazywamy „przytulnością” czy „dobrym klimatem”, w rzeczywistości jest wynikiem podświadomej reakcji naszego układu nerwowego na przestrzeń. Wysokość sufitów, rodzaje surowców czy kierunek padania światła decydują o tym, czy w danym pokoju czujemy się dobrze. 

- Dla mnie najważniejszym kierunkiem we współczesnym projektowaniu wnętrz jest zauważenie tego, jak czujemy się we własnej przestrzeni, nie chodzi tylko o wygląd, ale o wygodę i nasze samopoczucie - wyjaśnia Agnieszka Beśka. - Na ten komfort wpływa bardzo wiele rzeczy, których czasem nawet świadomie nie zauważamy: proporcje, rytm, skala mebli, ilość bodźców czy dobrze zaplanowana asymetria. Dobre wnętrze to takie, w którym ten spokój najpierw się czuje, a dopiero później zastanawia, dlaczego właściwie jest nam tam tak dobrze.

Wielki odwrót od szarości i katalogowego wnętrza

Analizując wybory Polek i Polaków z ostatnich lat, łatwo zauważyć, że dotychczasowe schematy uległy całkowitemu wyczerpaniu. Chłodne, sterylne aranżacje oraz bezrefleksyjne kupowanie gotowych kompletów z sieciówek odeszły do lamusa, dziś są odbierane jako nieprzytulne i pozbawione duszy.

- Jeszcze kilka lat temu szare podłogi, chłodne drewno czy grafit były niemal wszędzie. Dziś klienci zdecydowanie częściej szukają ciepła: wybierają naturalniejsze odcienie drewna, brązy, zielenie, złamane biele czy beże. Co ciekawe, powoli kończy się też etap wnętrz całkowicie zanurzonych w beżu. Sam beż absolutnie nie wychodzi z mody, ale chcemy go przełamywać kolorem, drewnem czy kamieniem. Widzę ogromne zmęczenie rozwiązaniami powielanymi automatycznie: lamelami na każdej ścianie, czarnymi dodatkami czy tanimi imitacjami marmuru - zauważa Agnieszka Beśka

Ekspertka zwraca uwagę, że miejsce sztywnych wytycznych z poradników zajmuje dziś swoboda i budowanie dojrzałego nastroju, także przy użyciu odważniejszych barw.

- Rzadziej urządzamy cały dom w jednym, dosłownym stylu: całkowicie loftowym, glamour czy minimalistycznym. Pojawia się większa swoboda w łączeniu mebli nowych ze starszymi, projektów na zamówienie ze sztuką czy rzemiosłem. Znikają też obawy przed ciemniejszymi barwami. Przy dobrze zaplanowanym, ciepłym świetle bocznym ciemne wnętrze wcale nie jest ciężkie ani ponure, staje się niesamowicie przytulne i otulające. Kolor przestaje być tylko dekoracją, a zaczyna budować nastrój.

Architektura widzenia: Jak stworzyć harmonijny rytm?

Częstym błędem przy próbach odświeżenia mieszkania jest dokupywanie kolejnych ozdób. Tymczasem dojrzałe projektowanie opiera się na eliminacji szumu wizualnego. Przestrzeń mieszkalna działa podobnie jak utwór muzyczny - wymaga wyrazistych akcentów, ale i celowych pauz.

- Najważniejszy jest dla mnie nie sam dobór modnych dodatków, ale przemyślana kompozycja całej przestrzeni - tłumaczy projektantka. - Nasze oczy potrzebują naturalnego punktu skupienia: ciekawej lampy, obrazu, kominka czy szlachetnej zabudowy. Taki akcent porządkuje wnętrze. Równie istotne są jednak strefy wizualnego oddechu. Nie każda ściana wymaga dekoracji. Dobrze zaprojektowany dom ma swój rytm, składa się z miejsc wyrazistych oraz takich, które przynoszą spokój. Dzięki temu przestrzeń nie przytłacza nadmiarem bodźców.

Światło sceniczne i powrót do szlachetnych faktur

Ostatnim filarem udanej przestrzeni jest przemyślane oświetlenie oraz jakość materiałów. Zamiast inwestować w masowo produkowane dodatki, projektanci zachęcają do poszukiwania przedmiotów z wyrazistą fakturą i rzemieślniczym rodowodem, które szlachetnieją z upływem czasu.

- Naturalne drewno, kamień, tkaniny o wyraźnym splocie, ceramika czy pojedynczy mebel vintage budują klimat znacznie lepiej niż masa przypadkowych ozdób. Dzisiaj skuteczne odświeżenie wnętrza nie polega na dodawaniu kolejnych rzeczy, ale na trafnym wyborze tego, co naprawdę warto wyeksponować. Dobrze użyty materiał czy detal potrafi być piękny niezależnie od panujących trendów. 

Warto też stworzyć kilka scen świetlnych: kinkiety, lampy stołowe czy podłogowe. Boczne światło potrafi całkowicie odmienić wnętrze i wydobyć fakturę materiałów - wyjaśnia Agnieszka Beśka, jednocześnie dodając, że najbardziej starzeją się te wnętrza, w których moda była ważniejsza niż człowiek, jego codzienne potrzeby i charakter miejsca.

Prawdziwie piękne wnętrze to przecież nie to, które zdobywa setki polubień w mediach społecznościowych, ale to, do którego wracamy z ulgą po najtrudniejszym dniu, czując, że nareszcie jesteśmy u siebie.


O Ekspertce:

Agnieszka Beśka – projektantka wnętrz i założycielka autorskiej pracowni A Beśka Design. Od 14 lat tworzy wnętrza prywatne i komercyjne, skupiając się nie tylko na estetyce, ale przede wszystkim na komforcie, funkcjonalności i tym, jak przestrzeń wpływa na nasze samopoczucie. Bliskie są jej neuroarchitektura, naturalne materiały i indywidualne rozwiązania zamiast gotowych stylistycznych schematów. Lubi też etap realizacji – jeździć na budowy, doglądać prac i widzieć, jak projekt krok po kroku staje się rzeczywistym wnętrzem.


Czytaj także: