Pozostaje tylko cieszyć się, że już wkrótce nadejdą Święta i… przygotować odpowiednią strategię dietetyczną! fot. Fotolia

Święta z cukrzycą – potrawy odpowiednie dla cukrzyka

Przygotowując świąteczne potrawy zawsze warto pamiętać, że lepiej je piec i gotować, niż smażyć. Zdrowiej jest także doprawiać dania jogurtem, zamiast tłustą śmietaną i majonezem. Warto też zminimalizować porcje zjadanych słodkości, co nie oznacza, że trzeba się ich zupełnie wyrzec.
/ 27.09.2016 13:25
Pozostaje tylko cieszyć się, że już wkrótce nadejdą Święta i… przygotować odpowiednią strategię dietetyczną! fot. Fotolia

Świąteczny luz pod kontrolą

Jeśli do tych zasad dodamy trochę ruchu na świeżym powietrzu, to czas spędzony przy świątecznym stole wcale nie musi narażać nas na skoki poziomu cukru we krwi i skutkować dodatkowymi kilogramami obciążającymi nasz organizm, ani też wiązać się z ciągłym, stresującym myśleniem o tym, co można zjeść, a czego nie. Święta to przecież czas wyjątkowy, okazja skłaniająca zarówno do przeżyć duchowych, jak i przyjemności czysto cielesnych.

Święta Bożego Narodzenia mile kojarzą się z choinką, prezentami, spotkaniami rodzinnymi i zastawionym smakołykami stołem. Pozostaje tylko cieszyć się, że już wkrótce nadejdą i… przygotować odpowiednią strategię dietetyczną. I nie chodzi tu o mocne postanowienie, że nie tkniemy makowca czy zupełnie zrezygnujemy z pierogów, bo w końcu i diabetykom należy się trochę luzu w ten świąteczny czas.

Podczas przeglądania forów internetowych można zauważyć, że frakcja wyznająca zasadę „w święta mam wakacje – w końcu zawsze mogę wziąć więcej insuliny”, wcale nie jest marginalna. Jak łatwo się domyślić, diabetolodzy i dietetycy nie podzielają jednak takiego nastawienia. Nie oznacza to jednak, że skazują cukrzyków na świąteczny post (nomen omen), podkreślając, że owszem, luz się należy, ale powinien być kontrolowany.

Tradycja w zgodzie z zaleceniami

W przypadku kolacji wigilijnej tradycja okazuje się dla diabetyków dość łaskawa. Wigilia Bożego Narodzenia, czyli dzień poprzedzający święto upamiętniające przyjście na świat Jezusa, od początku wprowadzenia jej do liturgii bożonarodzeniowej (VI wiek) wiązała się z powstrzymaniem od spożywania pokarmów mięsnych. Co ciekawe, w polskiej tradycji, w której wigilia ma wyjątkowe znaczenie, uroczysta wieczerza stała się częścią składową świąt dopiero w wieku XVIII. Z tego okresu pochodzi najstarsza wzmianka źródłowa o tym zwyczaju w polskich rodzinach, a także relacje, jak ten dzień przebiegał i co mogło znajdować się na wigilijnym stole. Duże znaczenie miała tradycja lokalna, co zresztą zauważyć można do dziś, a także poziom zamożności domu (czy był szlachecki, czy chłopski). W zależności od regionu na pierwsze danie serwowano barszcz, zupę grzybową, polewkę migdałową lub rybną albo też żur z ziemniakami. Następnie na stół wjeżdżały pierogi, kluski z grzybami lub makiem oraz ryby – nie tylko karpie i śledzie, ale również szczupaki i liny. Wigilia nie mogła się również obejść bez grochu, kapusty i kasz, a także ryżu i kartofli. Typowo wigilijnym składnikiem dań był mak, który dodawano do klusek, kasz, ciasta, a także do kutii – słynnej małopolskiej potrawy o bogatej symbolice przypominającej o jedności świata żywych i umarłych (jest to również potrawa zaduszkowa).

Świąteczne, ale… zdrowsze!

Z tej tradycji korzystają obecnie panie domu i naprawdę niewiele wysiłku potrzeba, aby sposób przygotowania dań wigilijnych nie odbiegał od diety zalecanej dla diabetyka. Najczęściej wystarczy wybrać tak zwaną lepszą opcję (na przykład upiec danie zamiast usmażyć), choć niektóre z potraw to wprost zalecane przy cukrzycy posiłki. Jedną z nich jest na pewno barszcz czerwony – obowiązkowe w wielu regionach pierwsze danie wigilijne. Talerz barszczu to tylko 70 kcal oraz całe bogactwo makro- i mikroelementów, między innymi wapnia, potasu (niezbędnego do prawidłowego spalania węglowodanów i białek), magnezu, żelaza i kobaltu, witamin (kwas foliowy i beta-karoten), a także substancji o działaniu antynowotworowym. Zagrożeniem kalorycznym mogą być uszka wrzucane do barszczu, ale w tym przypadku niezbędna jest zasada złotego środka, czyli umiarkowanie w jedzeniu, które przyda się w czasie świąt nie tylko diabetykom. Uszka są niebezpieczne z dwóch powodów – białej mąki, z której robione jest ciasto, a także sposobu przygotowania farszu (na przykład smażenie w dużej ilości tłuszczu, choćby i roślinnego). Głównym składnikom nadzienia, czyli grzybom i kiszonej kapuście, trudno odmówić dietetycznych i kulinarnych zalet. W tym duecie lepiej wypada kapusta, która jako nadzienie trafia również do świątecznych pierogów (wskazane jest, by zjadać je bez okrasy) oraz jako samodzielne danie z dodatkiem grochu lub grzybów. Kiszona (kwaszona) kapusta dzięki dużej zawartości witaminy C (16 mg/100 g) ma działanie przeciwbakteryjne i przeciwwirusowe (uodparniające). Jest również źródłem beta-karotenu (prowitamina A), witamin E, K, a także witamin z grupy B, dzięki którym niweluje szkodliwe działanie alkoholu (czyli po prostu jest dobra na kaca). Zawiera również składniki mineralne, takie jak wapń, magnez, żelazo, potas, a także siarkę, która  korzystnie wpływa na wygląd włosów, skóry i paznokci. Olbrzymią zaletą kapusty kiszonej jest niska wartość energetyczna (16 kcal/100 g). Dzięki dużej ilości błonnika, kapusta szybko powoduje uczucie sytości i – co jest nie bez znaczenia – ma ona niski indeks glikemiczny.

Polecamy: Jakie produkty mają niski indeks glikemiczny?

Grzyby na wigilijnym stole

Składnikiem nadającym kapuście typowo świąteczny smak i aromat są suszone grzyby, stanowiące również podstawę wigilijnej zupy grzybowej (w regionach, gdzie się ją jada zamiast barszczu). Walory smakowe, aromatyczne i wizualne to podstawowe zalety grzybów. Kłopot jest z nimi taki, że mimo dość bogatej zawartości składników odżywczych, tylko niewielka ich część jest przyswajana przez organizm w procesie trawienia.

Powodem takiego stanu rzeczy jest błona komórkowa grzybów zawierająca substancję podobną do chityny, która sprawia, że smażenie, gotowanie czy marynowanie nie pomaga w ich lepszym trawieniu. Jedynym sposobem na dobranie się do zawartych w grzybach minerałów (wapń, potas, fosfor i żelazo) i witamin (B1, B2 oraz PP) jest zmielenie suszonych grzybów na proszek. Wniosek z tego, że z wartości odżywczych grzybów korzystają głównie ci, którzy jedzą… grzybowe zupy z torebek.

Oczywiście smak i aromat grzybowego proszku jest nadal bardzo atrakcyjny, warto więc do zupy grzybowej oprócz pięknych okazów prawdziwka dodać przyprawę sporządzoną na bazie zmielonych grzybów. Takie rozwiązanie nie zda egzaminu w przypadku barszczu, w którym muszą pływać (przynajmniej dwa) rozłożyste kapelusze.

Świąteczna ryba

O dietetycznych zaletach ryb można by mówić bardzo długo i na szczęście jest to jeden z głównych składników świątecznego menu.

Warto przypomnieć, że ryby są wyjątkowym, jednym z nielicznych źródeł nienasyconych kwasów tłuszczowych z grupy omega-3, które mają działanie przeciwzapalne, tak istotne w zapobieganiu i zwalczaniu wielu chorób (między innymi układu krążenia, gdyż obniżają poziom złego cholesterolu).

To, ile tych cennych substancji wykorzysta nasz organizm, w dużej mierze zależy od sposobu przygotowania. Metoda przyrządzenia jest również istotna ze względu na kaloryczność dań rybnych.

I tak, z dietetycznego punktu widzenia, należałoby zrezygnować ze smażonego karpia i śledzia w oleju (nawet 400 kcal/100g), a na stole na honorowym miejscu postawić 3–4 razy mniej kalorycznego śledzia w śmietanie, gotowanego karpia w galarecie oraz rybę (gotowaną) po grecku.

Dodatek cytryny do dań rybnych nie tylko podniesie walory smakowe, ale przyczyni się do lepszego wchłaniania żelaza. Warto pamiętać, że najzdrowiej jest jeść karpia bez skóry, gdyż to w niej gromadzą się toksyny. Jeśli natomiast chodzi o śledzie, to sprzedawane w sklepach płaty solone koniecznie trzeba namoczyć w zimnej wodzie lub mleku, aby pozbyć się przynajmniej części chlorku sodu odpowiedzialnego za zatrzymanie wody w organizmie i podwyższającego ciśnienie krwi.

Ciasta i słodkości

Wyjątkową pokusę stanowią świąteczne słodkości, których nie sposób się wyrzec. Diabetyk nie musi się umartwiać, rezygnując z makowca, babki, klusek z makiem czy kutii, ale pod jednym warunkiem: może spróbować wszystkiego po trochu, a potem koniecznie powinien wybrać się na spacer, miejmy nadzieję w śnieżnej scenerii. Ci, którzy po wieczerzy wigilijnej wybierają się na pasterkę, połączą przeżycie religijne z wypełnieniem zaleceń zdrowotnych.

Polecamy: Dania wigilijne dla diabetyków

Autor: Katarzyna Chorąży-Bochner

Artykuł pochodzi z magazynu „Cukrzyca” (4/listopad 2011); tytuł oryginalny „Świąteczny luz pod kontrolą”. Publikacja za zgodą wydawcy.