Wakacje to beztroski czas, kiedy pozwalamy sobie nie tylko na odpoczynek od pracy oraz codziennych obowiązków, ale często też na odstępstwa związane z rutyną żywieniową, treningową czy pielęgnacyjną. Zamiast zdrowego odżywiania stawiamy na grille, fast foody, gofry i inne wakacyjne przysmaki. Zamiast klasycznej pielęgnacji, szybko nakładamy SPF i lecimy na plażę. A zamiast treningu spacerujemy, zwiedzając lub leżymy na plaży i odpoczywamy. To wszystko jest jak najbardziej w porządku, bo nasz organizm czasami potrzebuje takiego „nicnierobienia”, ale nie ma się co oszukiwać – potem jest czas na powrót do normalności. Ważne, aby powakacyjny jet lag był tylko chwilowy, bo inaczej zamieni się w potężne wyrzuty sumienia.
WIDEO…
Powakacyjny jet lag skóry to nie żart
Jet lag w dosłownym tłumaczeniu kojarzy się z wakacjami za granicą i zmianą strefy czasowej. Dotyczy jednak rozregulowania organizmu, a to może się zadziać także podczas wakacji w tej samej strefie czasowej, a nawet nad Bałtykiem. Szczególnie jeśli mówimy o odstępstwach od naszej codziennej rutyny – żywieniowej i pielęgnacyjnej. Na pierwszy rzut oka będzie to widoczne na naszej skórze, która jest obciążona szczególnie przez silną ekspozycję na słońce.
- Skóra po wakacjach jest bardzo przeciążona. Ochrona komórek przed uszkodzeniami spowodowanymi UV wymaga ogromnego wysiłku antyoksydacyjnego oraz uruchomienia mechanizmów naprawczych, które regenerują uszkodzone komórki, zastępują je nowymi lub też dokonują napraw na poziomie struktur DNA – tłumaczy Anna Antosik, główny szkoleniowiec marki Mediderma z wieloletnim doświadczeniem w dziedzinie pielęgnacji profesjonalnej oraz terapii łączonych i komplementarnych. – Rośnie poziom stresu oksydacyjnego i zapotrzebowanie na przeciwutleniacze. Część z nich na szczęście w okresie wakacji uzupełniamy dietą bogatą w świeże owoce i warzywa, ale warto wesprzeć skórę także z zewnątrz, stosując choćby witaminę C czy kwas ferulowy w codziennej pielęgnacji. Stres oksydacyjny na skórze manifestuje się zmatowieniem, zmęczeniem i nierównym kolorytem, co w połączeniu z utratą nawilżenia sprawia, że skóra traci elastyczność i świeżość.
To wszystko sprawia, że po wakacjach zaburzona jest bariera hydrolipidowa skóry. W okresie wakacyjnym jej bowiem nie oszczędzamy, opalając cerę, stosując filtry, zapewniając jej kąpiele w słonej lub chlorowanej wodzie. Wszystko to nie pozostaje obojętne na jej stan, a my możemy nawet nie być świadome, że coś jest nie tak, ponieważ opalona skóra potrafi być podstępna.
- Skóra opalona lepiej odbija promieniowanie słoneczne, to naturalna cecha barwnika i jego zadanie, stąd ten efekt promienności. Jednak barwnik to reakcja obronna skóry na bodziec, jakim jest promieniowanie – skóra uruchamia tryb alarmowy, a wytworzony pigment ma chronić DNA komórek naskórka – dodaje ekspertka.
Do tych wszystkich wakacyjnych powodów, przez które skóra traci zdrowie i blask, dochodzą kwestie związane z odżywianiem, co również może być widoczne na naszej cerze, a dodatkowo wpływa na cały nasz organizm.
Odpuściłaś? Nie wszystko stracone
- Zdrowia oraz formy nie buduje się przez kilka idealnych tygodni a przez miesiące i lata, zatem tak samo nie traci się ich przez kilka tygodni wakacyjnej dyspensy – mówi dietetyczka kliniczna Milena Nosek, która prowadzi na Instagramie konto @milena.nosek.dietetyk. – Największym zagrożeniem nie są te 2–3 tygodnie wakacji. Jest nim zaś przekonanie: „skoro już odpuściłam, to wszystko stracone”. To właśnie takie podejście może spowodować, że 2 tygodnie zamienią się w kilka miesięcy.
W taką pułapkę bardzo łatwo wpaść – szczególnie gdy jest nam dobrze i miłe chwile łączymy z „folgowaniem sobie” w jedzeniu. Dodatkowo demotywujące mogą okazać się nadmierne kilogramy. To właśnie powakacyjny jet lag, który nie ma nic wspólnego z odłożonym tłuszczem – wręcz przeciwnie, jest czymś zupełnie normalnym.
- Wzrost masy ciała nie oznacza automatycznie, że to tkanka tłuszczowa – podkreśla ekspertka. – Po czasie wyższego spożycia np. fast foodów, słonych potraw, lodów czy słodyczy organizm magazynuje więcej glikogenu i wody. Większa ilość treści pokarmowej również zwiększa masę ciała. Dlatego po powrocie do klasycznego, swojego sposobu odżywiania, część kilogramów może zniknąć stosunkowo szybko.
Aby jednak do tego doszło, potrzebujemy powrotu do rutyny, a nie tkwienia w przekonaniu, że skoro już przybrałam na wadze, to wszystkie efekty poszły na marne.
Twoje ciało potrzebuje rutyny
Powrót do rutyny powinien odbywać się stopniowo. Kluczowe jest najpierw wdrożenie się w klasyczny rytm dnia i powrót do obowiązków, a dopiero później skupianie się na takich kwestiach jak odżywianie i trening. Ważne, aby podejść do tego z głową, racjonalnie – bez katowania się restrykcyjnymi dietami, a tym bardziej detoksami sokowymi, które podpowiada nam internet.
- Po wypoczynku nie trzeba niczego naprawiać ani oczyszczać. Wystarczy wrócić do fundamentu zachowania zdrowia. Najważniejsze: bez postów, głodówek, diet sokowych czy innych komercyjnych „detoksów”. Kilka dni po urlopie najlepiej wrócić do regularnych posiłków, zwiększyć spożycie sezonowych warzyw, owoców i innych produktów obfitych w błonnik, np. kasz, płatków zbożowych, ziaren, nasion, zadbać o białko (jaja, ryby, chude mięsa, fermentowane produkty mleczne, strączki), pić przede wszystkim wodę, wrócić do regularnej aktywności ruchowej lub ją rozpocząć, ustabilizować rytm dobowy i zaopiekować sferę snu. Najważniejsze: nie trzeba jeść jedynie sałatek ani przeprowadzać „głodówek”. Organizm nie potrzebuje kary za to, że podczas urlopu dostał pizzę, ciastka czy lody – podsumowuje dietetyczka.
To samo dotyczy aktywności fizycznej – nie ma sensu się karać i robić „mocnych” ćwiczeń tylko po to, żeby jak najszybciej spalić to, co zjadłyśmy przez ostatnie 2-3 tygodnie. To może bowiem przynieść efekty odwrotne do zamierzonych. Bo jeżeli przeciążymy się przy pierwszym czy drugim treningu po powrocie, błyskawicznie stracimy zarówno siłę, jak i motywacje na kolejne 2-3 tygodnie.
Plan naprawczy twojej skóry
Jak już zadbamy o nasz organizm od środka, warto wrócić do rutyny pielęgnacyjnej, aby na dobre pozbyć się powakacyjnego jet lagu. Tu z kolei kluczowa jest naprawa. Nadwyrężona bariera hydrolipidowa, podrażnienia wywołane słońcem czy słoną lub chlorowaną wodą, przesuszenia – to wszystko wymaga regeneracji. Ekspertka Anna Antosik z Medidermy wskazuje 2 konkretne rzeczy, na których powinnyśmy się skupić po urlopie: stosowanie łagodzących składników jak kremy barierowe, odbudowujące, regenerujące - plus wsparcie antyoksydacyjne, a także oczyszczanie przy pomocy łagodnych peelingów.
- Najczęstsze błędy to zbyt agresywna pielęgnacja skóry, której zdolność regeneracji jest obniżona ze względu na intensywne opalanie, stan zapalny, odwodnienie – to powoduje narastanie podrażnienia, zaczerwienienia, uczucia suchości, ściągnięcia. Kolejnym elementem jest zaprzestanie stosowania ochrony przeciwsłonecznej – przecież już jestem opalona – co powoduje narastanie uszkodzeń i przyspiesza starzenie. Brak strategii to przypadkowa pielęgnacja, zamiast konsekwentnej pielęgnacji nawilżającej, antyoksydacyjnej i wzmacniającej skórę – podkreśla.
Wiele kobiet zapomina o peelingu skóry po wakacjach lub świadomie nie stosuje go z obawy przed wyblaknięciem opalenizny. O ile faktycznie peelingi rozjaśniają cerę, o tyle po jednym zabiegu nie stracimy wszystkich efektów, o które dbałyśmy na urlopie, a nasza buzia będzie się prezentować o wiele ładniej i promienniej.
- Peeling ma za zadanie przyspieszyć wymianę komórek naskórka i zredukować nadmiernie nagromadzone na powierzchni tzw. martwe komórki. Pigment znajdujący się w komórkach budujących naskórek z czasem będzie przemieszczał się naturalnie ku górze i regularnie wraz z naskórkiem będzie się złuszczał – dlatego nasza opalenizna z czasem zniknie. Peeling oczywiście przyspiesza proces wymiany komórek naskórka na nowe, a co za tym idzie, będzie stopniowo rozjaśniał skórę i wyrównywał koloryt. Wiele będzie zależało od substancji, jaka zostanie użyta w peelingu oraz od jego mocy. Możemy wybrać bardzo łagodne powierzchowne peelingi, które delikatnie wygładzą skórę, poprawią nawilżenie i podbiją efekt wizualny – ładnie opalonej skóry – mówi ekspertka.
Specjalistka podkreśla, że potem warto zadbać o nawilżenie skóry. Kluczowe w pielęgnacji po wakacjach są takie składniki jak: kwas hialuronowy czy ferulowy, a także witamina C i E. Wskazuje również retinoidy jako te, które mogą naprawiać efekty uszkodzeń słonecznych – szczególnie że jesień to idealny moment, aby wprowadzić je do rutyny. Jednak tu kluczowe jest stosowanie ich z głową i warto w tym przypadku sięgnąć po poradę eksperta, który pomoże nam opracować pielęgnację retinoidową odpowiednio dobraną do naszej cery.
Czytaj także:
- Ulegamy mitowi „naturalnego lata”. Chemiczka: „«Strasznie brzmiące» filtry są naszymi największymi sprzymierzeńcami”
- Nie all inclusive i drinki z palemką. Dziś kobiety potrzebują duchowych wakacji bez męża i dzieci
- Nie pasuje ci czerwona szminka? Niemożliwe – kwestią jest nieodpowiedni odcień. Oto jak go wybrać



























