O ile brytyjska rodzina królewska od lat elektryzuje skandalami i nie schodzi z pierwszych stron gazet na całym świecie, o norweskiej wciąż słyszeliśmy niewiele. W dużej mierze ze względu na to, że jest to monarchia, która uchodziła za najbardziej ludzką. Jej członkowie od lat kreują wizerunek „zwykłych”, co podkreślał przede wszystkim król Harald V, mówiąc, że „wszyscy Norwegowie są przede wszystkim ludźmi, niezależnie od pochodzenia, religii czy orientacji”. Ale najbardziej „ludzka” spośród nich bez wątpienia jest Mette-Marit, której historia przypomina bajkę o Kopciuszku, ale z dodatkiem solidnej dawki pieprzu. 

WIDEO

player placeholder

Nowy król Norwegii poznał królową na festiwalu

Syn Haralda, Haakon, który właśnie został królem Norwegii, wziął sobie do serca słowa ojca. Do dziś opisywany jest przez media jako jeden z „najnormalniejszych” europejskich monarchów. Studiował w USA i Wielkiej Brytanii, służył w marynarce, interesował się sportem, muzyką i surfingiem, aż wreszcie… zakochał się w dziewczynie z ludu. 

Haakon i Mette-Marit poznali się w 1999 roku podczas festiwalu muzycznego Quart Festival w Kristiansand. Nie było aranżowanych spotkań, przyzwoitek, ani wielkiego dworskiego balu na cześć księcia. Kandydatka na przyszłą królową też nie okazała się idealna. 

Zobacz także:

Awans z kelnerki na królową

Kiedy ich związek stał się publiczny, na jaw szybko wyszły ciemne plamy z przeszłości Mette-Marit. Okazało się, że jej niearystokratyczne pochodzenie to nic. Książęca wybranka ma syna z poprzedniego związku – bynajmniej nie małżeńskiego. Oprócz tego była kelnerką dość mocno związaną ze środowiskiem klubowym i znaną z imprezowego stylu życia, a jej były partner miał kryminalną przeszłość związaną z narkotykami. 

Oliwy do ognia dolała decyzja księcia o tym, że zamieszka z ukochaną przed ślubem. To wywołało oczywiście najwięcej kontrowersji w środowiskach kościelnych. Ich zaręczyny 1 grudnia 2000 roku doprowadziły do całej debaty publicznej na temat tego, czy książę na pewno może poślubić kobietę z taką przeszłością. 

Kamieniem milowym w drodze do zdobycia sympatii Norwegów był wywiad dla państwowej stacji telewizyjnej NRK, w którym Mette-Marit odniosła się do swojej burzliwej przeszłości. Sama opowiedziała o imprezach, narkotykach oraz byciu samotną matką. 

- Przeżyłam buntowniczą młodość i zapłaciłam za to wysoką cenę. Kosztowało mnie to wiele wysiłku, aby przepracować ten czas. Dla mnie ważne jest, aby żyć w zgodzie z samą sobą, dlatego nie chcę ukrywać tego, kim byłam – mówiła wówczas w rozmowie z NRK. 

Pokazała ludzką twarz, za co Norwegowie zapałali do niej sympatią. I uwielbiali ją do pewnego momentu.

Miała unowocześnić monarchię, została jej największym problemem

Cała ta historia mogłaby przypominać bajkę Disneya, ale w pewnym momencie skręciła ona w stronę filmu sensacyjnego. Na wizerunku Mette-Marit pojawiła się potężna skaza, która doprowadziła do jednego z największych kryzysów w historii norweskiej monarchii. 

Przez 25 lat uchodzili za parę idealną, a Mette-Marit stała się symbolem nowoczesności norweskiej monarchii. Ludzie po tych wszystkich latach przekonali się do niej i ją pokochali. Przyszły jednak dwa potężne kryzysy, o których głośno było na początku 2026 roku. Najpierw syn Mette-Marit z poprzedniego związku, Marius, został uznany winnym dwóch gwałtów i skazany. Mniej więcej w tym samym czasie ujawniono kontakty Mette-Marit z Jeffreyem Epsteinem. Światło dzienne ujrzały wówczas treści prywatnych maili, które księżna miała wymieniać z przestępcą. I choć Mette-Marit publicznie przeprosiła za swoje kontakty z Epsteinem, wszystko to doprowadziło do potężnego kryzysu norweskiej monarchii, która do dziś nie odbudowała zaufania Norwegów. 

Jaki ojciec, taki syn

Pamiętam, jak świat w 2018 roku żył mezaliansem w brytyjskiej rodzinie królewskiej. Właśnie wtedy książę Harry ośmielił się związać z rozwódką, co jeszcze kilka lat wstecz było nie do pomyślenia na londyńskim dworze. Królowa Elżbieta wyraziła jednak zgodę na ten ślub, idąc w ślady norweskiej monarchii. Bo tam słowo mezalians nie istnieje od 1959 roku, gdy ówczesny książę Harald pokochał dziewczynę z ludu. 

To Harald jako pierwszy walczył o to, aby poślubić kobietę spoza arystokracji. Królowa Sonja, zanim związała się z następcą norweskiego tronu, była krawcową. Harald przez lata walczył o to, aby jego ojciec wyraził zgodę na to małżeństwo. Dlatego, gdy Haakon również oddał swoje serce dziewczynie z ludu, był skłonny od razu zaakceptować wybór syna. 

25 sierpnia 2026 roku minęło dokładnie 25 lat od ślubu księcia Haakona z Mette-Marit. Dokładnie 3 dni później, 28 sierpnia, świat obiegła informacja o śmierci króla Haralda V i wstąpieniu na tron jego następcy. Tym samym Haakon został nowym królem Norwegii, a Mette-Marit królową-małżonką – bez względu na kontrowersje, które towarzyszą parze od początku ich relacji. 

Przed monarchą teraz prawdziwa próba – odzyskanie zaufania Norwegów oraz ratowanie wizerunku instytucji, którą przez całe życie miał odziedziczyć, a jednocześnie wizerunku jego żony. Będzie to szczególnie trudne ze względu na to, że już dziś mówi się o tym, że Mette-Marit odejdzie od roli „królowej aktywnej”, którą sprawowała Sonja, ze względu na stan zdrowia – niedawno przeszła przeszczep płuca. Ale wbrew pozorom to ich małżeństwo może stać się największym atutem, bo bez wątpienia nie było bardziej ludzkiej pary wśród wszystkich par królewskich w Europie. A Haakon wciąż jest uwielbiany przez Norwegów – niezależnie od skaz w życiorysie jego żony. 


Czytaj także: