Kiedy uczestnicy walczyli o przetrwanie na ruchomych kołach, chodząc na niebotycznych koturnach po zdradliwym, lśniącym niczym lustro wybiegu, na którym tor chodzenia wyznaczały im jedynie ledy, produkcja oczekiwała dramy, ale dla mnie to żadna lekcja modelingu, lecz upokarzający tor przeszkód. Dlaczego narażanie młodych ludzi na kontuzje wciąż uchodzi w telewizji za standardowy punkt wejścia do branży?

WIDEO…

player placeholder
Niebotyczne koturny u modeli
Top Model TVN

Pamiętam czasy, gdy w programach typu reality show szokowała sesja z robakami albo pozowanie z surowym mięsem. Wybaczaliśmy to twórcom, zwalając winę na to, że telewizja rządzi się swoimi, krzykliwymi prawami. Ale to, co wydarzyło się w najnowszym odcinku "Top Model", udowadnia, że ten format zatrzymał się w czasie i ma poważny problem z wytyczeniem granicy między modową rozrywką a zwykłym, fizycznym upokorzeniem.

Zobacz także:

Tym razem kandydaci na modeli i modelki musieli zmierzyć się z wybiegiem, który przypominał scenografię z "Wipeout – Wymiatacze" wymieszaną z tanim thrillerem. Ruchome koła, zdradliwe lustra i kompletny brak stabilnego punktu zaczepienia. Uczestnicy padali, potykali się, tracili równowagę, a z każdym ich kolejnym wyjściem rósł mój wewnętrzny sprzeciw. I, jak się błyskawicznie okazało po emisji, nie tylko mój. Wystarczyło wejść na Instagram programu, by zobaczyć, że miarka się po prostu przebrała.

Ryzykowny pokaz w Top Model
Top Model TVN

Widzowie nie zostawili na produkcji suchej nitki, w punkt podsumowując to, o czym w branży modowej mówi się po cichu od lat – takie "sprawdziany" nie mają absolutnie nic wspólnego z pracą na prawdziwym wybiegu. "Dlaczego te wybiegi robią takie niebezpieczne? Nie widziałam, żeby czołowi projektanci tak wydziwiali. Wybiegi zawsze są proste, a tu jakieś koła, ruchome platformy" – punktuje jedna z internautek. Inna pisze wprost: "Nienawidzę takich wybiegów jako widz... odwracają uwagę od ubrań i modeli. Zresztą nie zauważyłam, żeby jakiś dobry projektant coś takiego wykorzystywał przy swoich pokazach".

Trudno się z tym nie zgodzić. Jeśli spojrzymy na pokazy Prady, Saint Laurent czy Chanel, owszem, bywa tam spektakularnie. Czasem sypie się sztuczny śnieg, a modelki brodzą w płytkiej wodzie, ale nie są traktowane jak kaskaderki. Mają zaprezentować luksusową kolekcję, unieść wizję projektanta, a nie walczyć o to, by nie skręcić kostki czy karku. "To przypomina bardziej występ cyrkowy" – czytamy w komentarzach, inni dodają gorzko: "To jest cyrk, a nie wybieg. Jak chomiki". Trudno o trafniejsze porównanie, zwłaszcza gdy widzi się zdeterminowanych młodych ludzi próbujących utrzymać pion, ku uciesze kamer. Niektórzy widzowie nie kryli ironii: "Co to ma być? Tor przeszkód? A nie lepiej, żeby im zrobić konkurencję, w której mają się wspinać na hotel Marriott? Słabe wyzwanie i jeśli myśleli, że oglądalność się zwiększy, to zdecydowanie się pomylili".

 

I tu dochodzimy do kluczowego słowa: upokorzenie. Część fanów słusznie stwierdziła, że zadanie z 9. odcinka nie tylko nie pomaga nabyć umiejętności przydatnych do pracy w modelingu, ale stwarza niepotrzebne ryzyko obrażeń, a dla samych modeli jest wręcz uwłaczające. Zmusza ich do fizycznej ekwilibrystyki, w której nie da się zachować godności i gracji. Internauci błyskawicznie obnażyli hipokryzję takich zadań: "Najpierw robią tor przeszkód, a potem zdziwieni krzyczą, że coś się dzieje. Upokarzające" oraz rzucili wyzwanie: "Jurorzy powinni zaprezentować, jak chodzić po takim wybiegu".

Dlaczego świat telewizji uparł się, by traktować fizyczne poniewieranie jako inicjację? "Moim zdaniem takie »wybiegi« powinny być zakazane – są niebezpieczne i zagrażają zdrowiu i życiu uczestników. Naprawdę szok, że takie coś wymyślacie, narażając tych ludzi" – pisze zbulwersowana fanka. Ktoś inny podsumowuje bezlitosną logikę mediów: "Co tam, że połamią sobie ręce i nogi... ważne, żeby słupki oglądalności się zgadzały".

Ryzykowny pokaz w Top Model
Top Model TVN

Dzisiejsza widownia jest niezwykle świadoma i nie daje się już złapać na sztuczne dramaty. "Wy już nie wiecie, co wymyślić, żeby była »ciekawość«, a oglądalność spada" – analizuje bystro jedna z komentujących. "Myślę, że gdybyście się skupili na standardowym formacie i na tym, jak wygląda modeling naprawdę, to mielibyście większe zainteresowanie. Wiadomo, telewizja rządzi się własnymi prawami i dramy muszą być, ale takie wybiegi [...] wam nie sprzyjają".

Ryzykowny pokaz
Top Model TVN

Prawdziwy, współczesny modeling jest wystarczająco trudny, bezlitosny i wymagający psychicznie. Nie trzeba sztucznie podkręcać go torem przeszkód. Zmuszanie uczestników do udziału w widowisku, które zagraża ich bezpieczeństwu tylko po to, by zmontować z ich upadków emocjonujący zwiastun, to zabieg rodem z ubiegłej dekady. Czas zrozumieć, że dojrzali widzowie chcą dziś oglądać narodziny gwiazd, a nie ich upadek – i to w każdym, zwłaszcza dosłownym znaczeniu tego słowa.