Reklama

Nienawidzę sprzątać. Kiedy myślę o tym, że muszę uporządkować przestrzeń wokół, przechodzą mnie ciarki. Staram się robić to raz w tygodniu, żeby nie narobić większego bałaganu, który dosłownie przygniecie mnie do podłogi. Oczywiście wiadomo, że z tym też bywa różnie, bo „nie mam czasu”, „nie mam siły”, „nie mam nastroju”. Ale powiem wam, że gdy nadchodzi wiosna, jakoś bardziej nabieram ochoty na porządki. I myślę, że kwestia tkwi nie w samej chęci sprzątania, co… odświeżenia głowy wraz z budzącą się do życia przyrodą.

Znam wiele osób, które sprzątają, bo to je relaksuje. Gdy ja idę na trening, żeby całkowicie wyłączyć myślenie, one zaczynają odkurzać, układać, zmywać – tylko po to, żeby na chwilę oderwać się od codzienności. Nie bez powodu mówi się, że uporządkowana przestrzeń to też uporządkowana głowa. I właśnie od głowy należy zacząć wiosenne sprzątanie. Bo nic nam po czystej podłodze, jeśli w naszych myślach nadal będzie panował chaos.

Zagracona przestrzeń potęguje stres

Gdy czujemy się przytłoczeni codziennością, trudno skupić się na przyziemnych czynnościach. Warto bowiem pamiętać, że wszystko zaczyna się w głowie. Jeżeli nasze myśli zaprzątają problemy, mogą one utrudniać nam dostrzeganie tego, co jest w otoczeniu – zarówno jeśli chodzi o panujący w nim bałagan, jak i ludzi. Zaczynamy się wyłączać, nie słuchamy tego, co inni do nas mówią, a już na pewno nie zauważamy, że kurz leży na podłodze lub kwiaty w wazonie już dawno zwiędły.

- Jeśli myśli w mojej głowie są uporządkowane, czyli mam poczucie kontroli względem tego, co robię, rozumiem swoje emocje i zachowania oraz mam wpływ na to, co dzieje się w moim najbliższym otoczeniu, co jest kwestią bardzo osobistą i zależy od wielu czynników, to mam energię i wewnętrzną siłę, aby porządkować dalej świat w którym żyję - tłumaczy neuropsycholog, dr Anna Kocwa-Karnaś.

Warto też przypomnieć, że to działa w obie strony. Zagracona przestrzeń też potęguje stres. Czujemy się przebodźcowani, przemęczeni, przytłoczeni ogarniającą nas rzeczywistością. Bałagan wokół z pewnością nie pomaga uciszyć chaosu w głowie, bo jeszcze bardziej go potęguje. Prowadzi do negatywnych myśli, które nieustannie ciągną nas w dół, sprawiając, że czujemy się jeszcze gorzej i mamy jeszcze mniej chęci na dbanie o otoczenie.

- Otoczenie pełne chaosu może przyprawiać o (dosłownie i w przenośni) ból głowy, przecież chaos w otoczeniu, szczególnie chroniczny, to pewien nadmiar bodźców, z którymi trudno sobie poradzić, jak i powód do nieustannego narzekania, kierowania uwagi poza siebie. To wprowadza nas w stan poczucia klęski, brak wpływu na to co się dzieje w naszym życiu, może wywoływać lęk i myśli, że z niczym nie jestem w stanie sobie radzić, że nie daję rady – dodaje dr Kocwa-Karnaś.

Dlatego czysta przestrzeń idzie w parze z czystą głową – nie ma jednego bez drugiego. Jeżeli w naszym życiu panuje chaos, możemy wpaść w błędne koło, z którego trudno będzie się wydostać.

Zadbaj o swój spokój wewnętrzny

Dbając o porządek w głowie, łatwiej nam zmotywować się do działania i sprzątania, a z kolei czyste, uporządkowane wnętrze jest w stanie pomóc nam poukładać nasze myśli i zapewnić nam symbiozę oraz spokój wewnętrzny.

Czyste wnętrze nie musi jednak od razu oznaczać minimalistycznego. Sporo mówi się bowiem ostatnio o tym, że to właśnie taki wystrój koi i ułatwia pozbycie się nadmiaru bodźców, ale do tego warto podejść indywidualnie. Jeden bowiem będzie się czuł dobrze w surowych wnętrzach, dla innego będzie to zbyt smutne, przygnębiające.

Najważniejsze jest zadbanie o przestrzeń, w której będziemy czuć się dobrze. Warto wyeliminować wszystkie elementy, które wprawiają nas w dyskomfort. Dla mnie np. jest to zbyt chłodne światło, dla ciebie może być zbyt ciemna zasłona. Rozpoczęcie od pozbycia się takich „przeszkadzaczy” z otoczenia, może być dobrym startem do większych zmian.

- Uporządkowanie przestrzeni pozaosobistej jest dobrym startem, szczególnie jeśli chcemy odzyskać kontrolę nad tym, co się dzieje w naszym życiu i mieć poczucie wpływu, sprawczości, wręcz natychmiastowej poprawy humoru. Ale nie możemy poprzestać nad kontrolą i porządkowaniem wyłącznie otoczenia, prawda? Bo stajemy się wtedy nadmiernie kontrolujący to co jest poza nami i przywiązujemy się do pozornego poczucia bezpieczeństwa i spokoju, jaki daje nam kontrolowanie otoczenia, a zapominamy o tym, żeby zacząć od siebie i skupić na tym, aby poczucie bezpieczeństwa opierało się na poczuciu siły wewnętrznej i radzenia sobie – tłumaczy neuropsycholog.

Właśnie dlatego porządkowanie głowy jest tu kluczowe. Wiosna i wiosenne porządki mogą być ku temu doskonałą motywacją, choć należy pamiętać, że o psychikę warto dbać przez cały rok – nie tylko po zimie.

Od czego zacząć porządkowanie głowy?

Wszystko zależy od tego, na jakim etapie chaosu jesteśmy. Jeżeli czujemy się przytłoczeni negatywnymi myślami, mamy wrażenie, że wszystko nas przerasta i nie jesteśmy w stanie samodzielnie znaleźć motywacji do działania, wówczas warto poprosić o pomoc specjalistę, który ułatwi nam uporanie się z problemami.

Są jednak momenty, kiedy zwyczajnie nie mamy siły ze względu na przeciążenie – np. pracą, czy codziennym ogarnianiem wszystkiego. Wówczas warto usiąść sam na sam z własnymi myślami, wziąć kilka głębokich wdechów i spróbować przestawić swój mózg na pozytywne myślenie.

- Jak łapiesz się na myśli „nie uda mi się”, to wrzuć „do mózgu”, choćby sto razy powtórzone zdanie „uda mi się”, „dam sobie radę”, a twój mózg znajdzie wkrótce sposób na to, aby podrzucić ci różne sposoby na rozwiązanie problemu. Trochę jest tak, że zdanie „dam sobie radę” jest dla twojego mózgu zadaniem, aby wzbudzić produkcję dopaminy, serotoniny, oksytocyny, endorfin, a umysłu, aby ci w tym stanie zadowolenia podpowiedzieć, jak wykonać dane zadanie. Z kolei wielokrotnie powtarzane sobie zdanie „nie potrafię, nie dam rady” usypia go i przekierowuje uwagę na coś innego, wywołuje stres, wzrasta też poziom kortyzolu, który zaburza nasze działanie – dodaje dr Kocwa-Karnaś.

Jeżeli zatem mówimy o wiosennych porządkach, najlepiej zacząć je od głowy. Gdy bowiem w naszych myślach zapanuje spokój, bez problemu uda nam się ogarnąć też przestrzeń dookoła. Z kolei pozytywne myślenie to regularna praca. To nie przyjdzie samo, ale możemy się tego nauczyć, jeżeli dbamy o swój dobrostan psychiczny. Bo wtedy łatwiej znaleźć motywację do działania i zachować balans. A na tym skorzystamy zarówno my, jak i nasi domownicy.


Dr n. med. i n. o zdr. Anna Kocwa-Karnaś, neuropsycholog kliniczny, wykładowca, adiunkt Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Jest współautorką podręczników do neurologii dla studentów kierunków medycznych, autorem artykułów z obszaru zaburzeń kognitywnych m.in. w migrenie, bólach głowy, padaczce. Redaktor naukowa wydania polskiego "Ewolucji życia, mózgu i świadomości. Historia rozwoju ciała i umysłu" F. Aboitiza, wydawnictwa PZWL.


Czytaj także:


Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!
Reklama
Reklama
Reklama
Loading...