Reklama

Jako współczesne kobiety żyjemy w świecie pełnym paradoksów. Z jednej strony mamy więcej możliwości niż jakiekolwiek wcześniejsze pokolenie. Możemy zdobywać wykształcenie, rozwijać karierę, założyć własną firmę, podróżować, samostanowić o sobie i spełniać nasze marzenia i ambicje. Dysponujemy do tego wieloma narzędziami, które znacznie usprawniają osiąganie celów, a które jeszcze kilkadziesiąt lat temu pozostawały poza zasięgiem wielu z nas. Z drugiej strony coraz częściej mówimy o zmęczeniu, przeciążeniu i poczuciu bycia niewystarczającymi.

To zjawisko trudno zrozumieć, jeśli spojrzymy wyłącznie na statystyki dotyczące praw kobiet czy ich obecności w życiu publicznym. Od kilku lat to nie formalne ograniczenia są naszą największą przeszkodą w osiągnięciu zadowolenia z życia. Źródłem frustracji stała się wewnętrzna presja, która narasta wraz z kolejnymi społecznymi oczekiwaniami. Kobiety wciąż czują, że muszą walczyć o swoje miejsce, udowadniać swoją wartość i zasługiwać na uznanie. Aby to zrobić, czują potrzebę bycia idealną na każdym polu, zarówno rodzinnym, jak i zawodowym. W efekcie zamiast doświadczać wolności, coraz częściej uczestniczą w wyścigu, którego zasady są niejasne, a meta nieustannie się oddala.

Walka o prawa, która nigdy się nie skończyła

Choć wiele osób uważa, że najważniejsze bitwy o prawa kobiet zostały już wygrane, rzeczywistość jest znacznie bardziej skomplikowana. Wiele kobiet nadal doświadcza nierównego traktowania, stereotypów czy społecznych ograniczeń. Nic więc dziwnego, że poczucie konieczności walki jest wciąż obecne i przekazywane kolejnym pokoleniom.

Ale ta walka już od jakiegoś czasu wykracza poza kwestie systemowe. Dla wielu kobiet stała się sposobem myślenia o sobie i własnej wartości. Sukces przestał być możliwością, a zaczął być obowiązkiem. Pojawiło się przekonanie, że skoro poprzednie pokolenia walczyły o szanse, współczesne kobiety powinny wykorzystać je maksymalnie. Nie wystarczy więc po prostu żyć zgodnie ze swoimi potrzebami. Trzeba osiągać, rozwijać się, zdobywać kolejne kompetencje i nieustannie potwierdzać swoją niezależność.

Co więcej, nasze sukcesy nie mogą ograniczać się wyłącznie do życia zawodowego. W trakcie robienia kariery musimy koniecznie być idealnymi partnerkami, kochankami, matkami, przyjaciółkami, a także generalnie dobrymi ludźmi, których warto wziąć za wzór. Przy okazji należy dorzucić dbanie o dom, gotowanie i rozwój pasji.

W praktyce oznacza to funkcjonowanie w stanie ciągłej gotowości. Kobiety uczą się, że muszą być silne, odporne i samowystarczalne. Przyznawanie się do słabości bywa odbierane jako krok wstecz, a zmęczenie często traktowane jest jako dowód niewystarczającego zaangażowania. Tymczasem człowiek nie jest stworzony do nieustannej walki. Nawet najbardziej szlachetna idea może stać się ciężarem, jeśli zaczyna definiować całe życie.

Od ograniczeń do nadmiaru oczekiwań

Przez dziesięciolecia kobiety walczyły o możliwość wyboru własnej drogi. Paradoksalnie właśnie nieograniczony wybór stał się dziś dla wielu z nich źródłem ogromnej presji. Dawniej problemem był brak możliwości. Dziś problemem staje się przekonanie, że należy wykorzystać wszystkie możliwości jednocześnie.

Współczesna kobieta słyszy, że może być kimkolwiek zechce. Na pierwszy rzut oka może się to wydawać wyzwalające, ale praktyka pokazuje, że ta wolność oznacza dla nas odczuwanie potrzeby sprostania wielu rolom naraz. I to nie w półśrodkach. Każdy aspekt ma być perfekcyjnie rozegrany, mamy z niego wycisnąć maksimum. Aby to zrobić, musimy poświęcić nasz czas, energię i uwagę. Problem pojawia się wtedy, gdy społeczne oczekiwania sugerują, że prawdziwy sukces oznacza doskonałość we wszystkich z nich.

Tak skonstruowany model życia jest praktycznie niemożliwy do osiągnięcia. Mimo to wiele kobiet codziennie próbuje mu sprostać. Efektem jest nieustanne poczucie niedomknięcia. Nawet jeśli jeden obszar życia funkcjonuje dobrze, zawsze pozostaje kilka innych, które wydają się zaniedbane. Sukces zawodowy może rodzić wyrzuty sumienia związane z rodziną. Dbanie o rodzinę może budzić obawy o rozwój kariery. Czas poświęcony sobie często sprawia, że postrzegamy siebie jako egoistki. Przyznanie się do odczuwania zmęczenia jest porażką jako partnerki, matki i pracowniczki.

W ten sposób kobiety znalazły się w sytuacji, w której wolność wyboru została zastąpiona obowiązkiem osiągania sukcesów na wszystkich frontach jednocześnie.

Kobiety coraz częściej ścigają się same ze sobą

Największymi krytyczkami kobiet są... inne kobiety. To właśnie dlatego wiele z nich, mimo obiektywnych osiągnięć, nie odczuwa satysfakcji. Awans nie daje poczucia spełnienia na długo. Zrealizowany cel szybko zostaje zastąpiony kolejnym. Ukończone studia prowadzą do następnych kursów. Jedno osiągnięcie staje się punktem wyjścia do kolejnego wyzwania. Odpoczynek w tym wszystkim nie jest potrzebą. Zamiast tego staje się stratą czasu.

Perfekcjonizm jest jednym z największych źródeł chronicznego stresu. W przypadku kobiet często przybiera on szczególnie złożoną formę. Dlaczego? Ponieważ nie dotyczy jednego obszaru życia, ale niemal wszystkich jednocześnie. Kobiety chcą być świetne w pracy, obecne w relacjach, zadbane fizycznie, świadome emocjonalnie i nieustannie rozwijające się. Każde odstępstwo od tego ideału uruchamia poczucie winy.

W efekcie przeciwnikiem nie jest już społeczeństwo, pracodawca czy stereotypy. Dzisiaj walczymy same ze sobą o to, aby zrobić więcej i lepiej.

Prawdziwa wolność zaczyna się od zgody na niedoskonałość

W ostatnich miesiącach naprawdę dużo rozmawiam z kobietami lub o kobietach. Niezależnie od poruszanego tematu, gdzieś zawsze przewija się wątek naszego przemęczenia, potrzeby perfekcji i nieumiejętności odpuszczenia sobie. Wygląda na to, że dzisiaj to odzyskanie prawa do czucia się wystarczającą jest naszym największym wyzwaniem. Przez lata sukces był definiowany jako nieustanne przekraczanie granic. Dziś coraz więcej kobiet zaczyna dostrzegać, że taka strategia prowadzi przede wszystkim do wyczerpania. A głośne mówienie o tym jest pierwszym krokiem do zmiany.

Wszak prawdziwa wolność nie polega na tym, że robimy wszystko i to na 100%. To możliwość świadomego wyboru tego, czego naprawdę się chce, bez poczucia winy i konieczności spełniania wszystkich społecznych oczekiwań. Oznacza zgodę na fakt, że nie każda kobieta musi być liderką, przedsiębiorczynią, perfekcyjną matką i ikoną stylu jednocześnie.

To również akceptacja własnych ograniczeń. Odpoczynek nie jest oznaką słabości. Rezygnacja z części ambicji nie oznacza porażki. Niedoskonałość nie przekreśla wartości człowieka. Wręcz przeciwnie – pozwala budować życie bardziej autentyczne i mniej podporządkowane cudzym definicjom sukcesu.

Dopóki będziemy ścigać nierealny ideał, zawsze pozostaniemy na przegranej pozycji. Nie dlatego, że ktoś nas wyprzedził. Dlatego, że uczestniczymy w wyścigu, którego nie da się wygrać. A największym aktem odwagi może okazać się nie przyspieszenie tempa, lecz zejście z bieżni i uznanie, że już dziś jesteśmy wystarczające.


Czytaj także:


Reklama
Reklama
Reklama
Loading...