Gabriela Wysocka/polki.pl: Kto straszył Cię przed pierwszą podróżą?

Anna Małysa: Ostrzeżenia oczywiście się pojawiały, tym bardziej że wyjechałam, mając niespełna 18 lat, a zamieszkanie w innym kraju wiąże się z wieloma niepewnościami. Nie było to jednak stricte ostrzeganie przed podróżą, bo kiedy zaczynałam, podróże nie były dla mnie potrzebą. Dziś ktoś mówi, że "po prostu muszę podróżować, że czuję taką pasję". Tymczasem wtedy podróżowanie nie było popularne i.było postrzegane bardziej jako fanaberia niż pasja.

WIDEO…

player placeholder

Dziś podróże solo są modne. Czy media społecznościowe zmieniły to, jak o nich myślimy?

Mam wrażenie, że stały się trendem. Przez to, że tak dużo widzimy tego w social mediach, wydaje nam się, że naprawdę każdy to robi. A tak nie jest. Podróżowanie jest dużo bardziej dostępne, ale też dużo bardziej widoczne. Naprawdę uważam, że nie każdy musi podróżować, ale ludzie powielają to, co zobaczą w mediach społecznościowych. To naturalne następstwo takiego trendu.

Anka Śmietanka
Anna Małysa
Zobacz także:

Pytania „A nie boisz się sama?” słyszysz bardzo często. Jak odpowiadasz na nie dziś i czy nadal Cię irytuje?

Na początku bardzo mnie irytowały, ale staram się widzieć w tych pytaniach troskę. Może niewyrażoną tak, jak bym chciała, ale wciąż troskę. Jeśli ktoś sam nie podróżuje, to w ten sposób przerzuca własny strach na drugą osobę. Zauważyłam, że takie pytania padają, zależnie od tego, dokąd jadę. Najczęściej wtedy, gdy wybieram się na Bliski Wschód, w rejony, które teoretycznie są negatywnie nacechowane i które kojarzą się z niebezpieczeństwem.

Apogeum liczby pytań dostałam, gdy wyjeżdżałam do Egiptu. Pojawił się wtedy dysonans: Egipt jest bardzo popularnym miejscem na all inclusive, ale kiedy mówiłam, że chcę tam jechać sama, spotykałam się z ogromnym zdumieniem. „Jak to sama? Nie boisz się? Przecież tam kobiety mają trudno”. Najbardziej uderza właśnie ten aspekt kobiety podróżującej solo: że na pewno coś jej się stanie. Bardziej jednak irytują mnie głosy w internecie, które mówią: „sama się prosi o kłopoty”.

Czy reagujesz na takie komentarze?

Na prowokacje w stylu „sama się prosi o guza” nie odpowiadam, bo uważam, że nie ma to sensu. Natomiast na pytanie, czy się nie boję, odpowiadam szczerze: są momenty, w których się boję. Strach nie jest dla mnie jednak czymś, co powstrzymuje mnie przed działaniem. Wręcz przeciwnie, mnie strach napędza do działania i motywuje. Myślę, że można go zawsze jakoś ograć. Ja traktuję go jak dawkę dodatkowej adrenaliny.

Czy wyjazdy do miejsc, których najbardziej się obawiałaś, czegoś Cię nauczyły?

Lubię konfrontować to, co pokazują media, z rzeczywistością i z własnymi odczuciami. Wielokrotnie się przekonałam, że miejsca, których najbardziej się obawiałam, okazywały się największą przygodą. To dla mnie lekcja, żeby nie poddawać się stereotypom i żeby ufać swojej intuicji. Jest dla mnie drogowskazem w podróży, bardzo jej ufam i nigdy mnie nie zawiodła.

Oczywiście nie jest tak, że nic złego nigdy nikomu nie zdarzyło się w podróży. Ale złe rzeczy dzieją się ludziom wszędzie. Zawsze podaję taki przykład, że najwięcej wypadków dzieje się w domu, więc naprawdę, siedząc w domu, też może nam się coś wydarzyć.

Czy intuicja przed czymś Cię powstrzymała?

Zdarzały się sytuacje, w których nie wsiadałam do czyjegoś auta, bo miałam złe przeczucie. Na studiach bardzo dużo podróżowałam autostopem. Nie wiem, czy coś by się wydarzyło, ale wolę się nie przekonywać. Dla własnego spokoju ducha wolę zaufać intuicji i poczekać dłużej na okazję albo nie skorzystać z czyjejś pomocy, jeśli czuję, że ktoś może nie mieć wobec mnie dobrych intencji. Odpukać, nic złego mi się nie przydarzyło i mam nadzieję, że tak zostanie. Lubię wierzyć, że to dzięki intuicji, ale czy tak jest? Trudno powiedzieć.

Anka Śmietanka
Anna Małysa

Mówiłaś o Egipcie. Czy w innych miejscach, przed którymi Cię ostrzegano, było równie bezpiecznie?

Z ostrzeżeniami kojarzy mi się cały Bliski Wschód i Półwysep Arabski, na przykład Arabia Saudyjska i Oman. Oman nie ma może aż tak złego PR-u, ale w przypadku Arabii Saudyjskiej opinie były mocne. Jechałam tam akurat nie solo, tylko z przyjaciółką, i kiedy mówiłam, że wybieramy się tam we dwie, słyszałam głosy pełne obaw. Najczęściej mówiły tak osoby, które nie mają pojęcia o tym kraju i tam nie były.

Tymczasem właśnie tam spotkałam się z największą gościnnością, serdecznością i zainteresowaniem, ale bez natręctwa, co bardzo mi się podobało. To kraj, który zrobił na mnie ogromne wrażenie.

A czy zdarzyło Ci się, że Twoje obawy sprzed wyjazdu się jednak potwierdziły?

Odwiedziłam Maroko w okresie pandemii, gdy nie było tam turystów. I niestety, tamtejszy poziom nagabywania i nieposzanowania przestrzeni osobistej, a także z sytuacje, w których gdy dosadnie mówisz „nie”, ktoś zmienia osobowość, były dla mnie nie do przyjęcia. To zostawiło we mnie ślad. Może nie pod względem poczucia bezpieczeństwa solo kobiety, ale pod względem poczucia bycia turystką i bycia chcianą. Zastanawiałam się, czy jestem tam mile widziana i przez to nie czułam komfortowo. Z tego powodu mam awersję do tego kraju. Chciałabym to zmienić, ale świat jest na tyle duży, że mogę wybrać wiele innych miejsc.

Zdaję sobie sprawę, że czasem jedno doświadczenie albo jedna życzliwa osoba potrafi zmienić obraz całego kraju. Ale bywa też odwrotnie. W maju spędziłam miesiąc w Brazylii. Przed podróżą oczywiście każdy mnie straszył, że jest niebezpiecznie, że na pewno mnie okradną, że nie powinnam wychodzić, bo napadną mnie z bronią. Wiem, że takie rzeczy się dzieją. Mnie nie spotkały, zachowałam też środki ostrożności. Za to mojej koleżance, która cały wyjazd mówiła, że Rio to najlepsze miejsce na świecie, ostatniego dnia na ulicy chłopak próbował ukraść telefon. Na szczęście miała go na sznurku, więc się nie udało. Dziś mówi, że już nigdy tam nie wróci. Często o tym myślę: to nie kraj, tylko suma doświadczeń, które nas w nim spotkają, decyduje o bardzo pozytywnej albo skrajnie negatywnej opinii. I jest to bardzo subiektywne.

Skąd Twoim zdaniem bierze się straszenie kobiet podróżujących samotnie?

Bardzo często widzę, że ludzie sugerują się tym, co mówią media, szczególnie w odniesieniu do krajów wyznania muzułmańskiego. Funkcjonuje narracja, że kobieta jadąca do kraju arabskiego prosi się, w cudzysłowie oczywiście, o kłopoty, że szuka guza. Widzę to w komentarzach i słyszę od znajomych. Wydaje mi się, że chodzi głównie o to, że informacje o krajach muzułmańskich, które do nas docierają, są bardzo uproszczone, oparte na strachu i stereotypach. Nie mówię, że złe rzeczy się tam nie dzieją, bo oczywiście się dzieją. Ale jeśli docierają do nas jakiekolwiek informacje o jednym z takich krajów, to dotyczą właśnie tego.

Myślę też, że najwięcej straszą ludzie, którzy nie podróżują. A pytania, które pojawiają się w głowie, mają chyba wszyscy: czy tam jest bezpiecznie, czy się odnajdę, czy sobie poradzę. Są one naturalne i warto je sobie zadawać, ale nie w sposób, który kogoś straszy.

Jak zadbać o bezpieczeństwo przed wyjazdem solo i w jego trakcie?

Zawsze udostępniam lokalizację wielu znajomym i mojej mamie. Dzięki temu czuję się bezpieczniej. Wiem, że mogą sprawdzić, gdzie jestem i nie mam z tym żadnego problemu. Uważam, że w podróży to daje spokój i mnie, i innym, więc warto z tego korzystać.

Nie jest najlepszą opcją mieć przy sobie dużo gotówki, choć w Brazylii przekonałam się, że warto ją mieć, bo próbowano mnie oszukać przy płatności kartą. Nie wiem, czy jest tu dobre wyjście, oprócz bycia czujnym. Zawsze mam też kopię paszportu i jego zdjęcie w telefonie. Odpukać, nigdy nie zgubiłam ani paszportu, ani dowodu tożsamości, ale dla spokojnej głowy warto je mieć. Czuję się wtedy pewniej.

W danym kraju staram się nawiązywać lokalne znajomości, rozmawiać z ludźmi, którzy są stamtąd albo spędzili tam większość życia. Dzięki temu dowiaduję się, jak zachowują się miejscowi, czy jest bezpiecznie i jakie zasady obowiązują: co wolno, na co można sobie pozwolić, na co nie. Dużo też czytam o danym kraju.

Anka Śmietanka
Anna Małysa

W krajach arabskich zakrywasz włosy chustą. Dlaczego?

W krajach arabskich skromny strój jest wskazany i bardzo na to zwracam uwagę. Dostaję komentarze w stylu: „Dlaczego zakrywasz włosy, skoro nie jesteś muzułmanką?”. Po pierwsze robię to z szacunku dla danego regionu, kraju i kultury. Po drugie dla własnego komfortu. Wiem, że dzięki temu nie przyciągam tylu spojrzeń. Dbam o swój komfort, uważam, że to słuszne i to się sprawdza.

Czy masz jakieś żelazne zasady, których trzymasz się w podróży solo?

Nie mam. Często korzystam z platform takich jak Couchsurfing, staram się poznawać miejscowych, ale mam też bazę znajomych za granicą. Nawet jeśli nie wychodzę sama, to dawno nie zdarzyło mi się czuć na tyle zagrożoną, żeby gdzieś nie wyjść samej. Wydaje mi się, że wszystko zależy od miejsca, do którego jadę, a nie od sztywnych zasad. Uważam, że trzymanie się ich na siłę nie ma sensu. Wybieram zdrowy rozsądek i wtedy jest dobrze.

Mówimy dużo o zaletach podróżowania w pojedynkę. A jakie są jego prawdziwe wady?

Przede wszystkim jest mniej ekonomiczne. Jeśli nie jedziemy do krajów w Azji Południowo-Wschodniej, gdzie można spać w hostelach i płacić za jedno łóżko, to wszystkie koszty ponosimy sami. Nie dzielisz ceny pokoju, więc płacisz dwa razy więcej. To taki najbardziej prozaiczny minus.

Trzeba też być dużo bardziej czujnym. Kiedy dłużej podróżuję sama, bywa, że czuję zmęczenie. Trzeba wszystko sprawdzać, samemu robić research, polegać tylko na sobie. To z jednej strony buduje ogromne poczucie sprawczości, że dasz radę i poradzisz sobie wszędzie. Z drugiej strony na dłuższą metę jest bardzo obciążające.

Jak ograniczać koszty samotnych podróży?

Na studiach bardzo dużo jeździłam autostopem i korzystałam z Couchsurfingu. To platforma, z której często korzystam, którą bardzo lubię i polecam. Dzięki niej, nie dość, że można poznawać lokalnych ludzi, to jeszcze podpatrzeć lokalne życie, które ciężko poznać, gdy jesteś "tylko" samotnym turystą. Trzeba oczywiście zachować ostrożność. Zawsze czytam opinie, sama mam już ich bardzo dużo. W jednym kraju łatwiej o hosta, w innym trudniej, więc nie wszędzie się to sprawdzi. 

Czy w podróży solo nie brakuje Ci kogoś, z kim można podzielić się wrażeniami?

Przyznam szczerze, że nie. Bardzo lubię być sama i dużo z tego czerpię. Dzielę się też swoimi zachwytami w mediach społecznościowych, gdzie mam grono internetowych znajomych, i sprawia mi to dużą przyjemność. Wiem, że wiele osób mówi, że przeżywanie rzeczy samemu nie daje im tyle radości. Ja do nich nie należę. Mnie to sprawia ogromną radość.

Podziel się, proszę, swoimi trikami na pakowanie.

Nigdy nie biorę leków. Słynę z tego, że nie mam żadnej apteczki. Nie zdarzyła mi się dotąd sytuacja, w której potrzebowałabym pilnie jakiegoś leku, którego nie mogłabym znaleźć na miejscu. Przez lata nauczyłam się, że jeśli coś się dzieje, najlepiej korzystać z lokalnych odpowiedników.

Na pewno sprawdzam kwestie higieniczne i menstruacyjne w danym kraju. Wielokrotnie przekonałam się, że w różnych krajach podpaski jeszcze są dostępne, ale tampony bardzo trudno kupić. O tym w ogóle nie myślimy, bo u nas to jest na wyciągnięcie ręki. Wtedy się to docenia.

Zawsze mam przy sobie czołówkę, która przydaje się w przeróżnych, dziwnych sytuacjach i power bank. Mam też co najmniej dwie karty kredytowe, zazwyczaj biorę międzynarodowe prawo jazdy, bo warto je mieć, książeczkę szczepień. Jeśli chodzi o pakowanie, im mniej, tym lepiej, choć nie jestem mistrzynią kompaktowego pakowania. Zauważyłam, że z każdym kolejnym wyjazdem biorę mniej rzeczy, bo zawsze można zrobić pranie. Moja rada to rolowanie ubrań. Naprawdę się sprawdza, zajmują mniej miejsca.

Od czego zacząć, jeśli marzy nam się pierwsza samotna podróż?

Moje podróże zaczęłam od wyjazdów po Europie i uważam, że tak trzeba zacząć. Nie od razu Rzym zbudowano. Kobieta, która chce wyjechać gdzieś solo, niech spróbuje city breaka. Nie trzeba od razu jechać do Tajlandii czy na konną wyprawę do Mongolii, żeby przeżyć coś niesamowitego, bo przygoda jest wszędzie tam, gdzie możemy ją znaleźć. Szczególnie przy pierwszych wyjazdach cokolwiek się dzieje, jest przygodą. Nie należy porywać się z motyką na słońce, tylko powoli sprawdzić, gdzie w okolicy moglibyśmy się wybrać. Dobrze wybrać kraje znane z przystępnej infrastruktury turystycznej.

Gruzja na przykład jest takim miejscem, po którym bardzo łatwo się podróżuje. Bardzo lubią tam Polaków. Spędziłam tam dużo czasu, jeżdżąc autostopem, mam wspaniałe wspomnienia, to przepiękny i przyjazny kraj. Po Polsce też można podróżować, na przykład autostopem czy spać pod namiotem. Uważam, że na własnym podwórku najlepiej takie rzeczy wypróbowywać.

A jeśli chodzi o dalsze podróże, to na pewno Azja Południowo-Wschodnia, na przykład Tajlandia. Infrastruktura turystyczna jest tam bardzo dobrze rozwinięta, miejscowi są przygotowani na turystów i łatwo się tam podróżuje.