Ceny ropy rosną, a wraz z nimi koszty w fabrykach kosmetyków. Choć pochodne petrochemii znajdziemy w większości receptur i plastikowych opakowań, producenci wiedzą, że polskie konsumentki nie wybaczą drastycznych podwyżek. Jak branża beauty radzi sobie z tą presją? Wraz z Justyną Żerańską z Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego i Krzysztofem Bocianem z WiseEuropa spoglądamy za kulisy produkcji i sprawdzamy, z czego naprawdę składa się cena opakowania kremu, jak długo marki mogą brać te koszty na siebie i dlaczego prawdziwe zagrożenie kryje się w braku pieniędzy na rozwój polskiego przemysłu kosmetycznego.
WIDEO…
Skąd bierze się cena opakowania kremu?
Często wydaje nam się, że płacimy głównie za reklamę, ładną etykietę i marżę znanej marki. Rzeczywistość w fabrykach jest jednak mocno osadzona w twardych liczbach: ponad połowę budżetu na wyprodukowanie kosmetyków pochłania sam zakup składników i plastikowych słoiczków.
- Materiały stanowią około 54% całkowitych kosztów produkcji kosmetyków w Polsce. Przemysł z natury wymaga bowiem zakupu surowców i komponentów, z których dopiero powstają gotowe produkty - wyjaśnia Krzysztof Bocian, starszy analityk WiseEuropa.
Daje to jasny obraz: skoro aż 54 zł z każdych wydanych 100 zł idzie na same surowce i opakowania, to podwyżki cen ropy naftowej podniosą rachunki polskich producentów. Ekspert zwraca jednak uwagę, że nie każdy kosmetyk odczuje to w ten sam sposób.
- Sektor kosmetyczny obejmuje bardzo szerokie spektrum produktów - od kremów do twarzy i szamponów, przez mydła i pasty do zębów, po kosmetyki do makijażu i perfumy. W efekcie wzrost cen konkretnego surowca nie uderza tak samo we wszystkie produkty. W niektórych kategoriach skok kosztów będzie mocniej odczuwalny, ale nie oznacza to automatycznie droższej całej drogerii - uspokaja Krzysztof Bocian.
W praktyce oznacza to prostą zależność: tani żel pod prysznic w plastikowej butelce znacznie mocniej odczuje droższą ropę niż ekskluzywne serum w szklanej fiolce, gdzie o cenie decyduje przede wszystkim drogi, zaawansowany składnik aktywny.
Ceny w drogeriach nie rosną z dnia na dzień
Gdy cena ropy naftowej skacze na światowych giełdach, na półkach w drogeriach nie zobaczymy podwyżek następnego poranka, przemysł kosmetyczny reaguje na zawirowania surowcowe ze znacznym poślizgiem, bo fabryki zamawiają składniki z wielomiesięcznym wyprzedzeniem, pracują na zapasach i wiążą się z sieciami handlowymi długoterminowymi umowami.
- W okresie wzrostu cen z lat 2022–2023 producenci stosunkowo skutecznie przenosili rosnące koszty na konsumentów, jednak w przypadku kosmetyków odbywało się to z kilkumiesięcznym opóźnieniem. Podczas gdy szczyt ogólnej inflacji przypadł na przełom 2022 i 2023 roku, najwyższy wzrost cen kosmetyków odnotowano dopiero w marcu 2023 r., kiedy ceny były o 19,3% wyższe niż rok wcześniej - przypomina Justyna Żerańska, dyrektor generalna Polskiego Związku Przemysłu Kosmetycznego (PZPK).
Dziś jednak, jak zauważa Krzysztof Bocian, starszy analityk WiseEuropa: - Sytuacja inflacyjna w Polsce i na świecie jest znacznie bardziej stabilna, przez co trudno oczekiwać znaczących, powszechnych podwyżek. Ewentualne korekty będą raczej efektem indywidualnej polityki cenowej poszczególnych firm niż jednorazowego szoku kosztowego, co oznacza, że wyższe ceny ropy uderzają w pierwszej kolejności w marże producentów, a nie w portfele konsumentek.
Pułapka na producentów
Z jednej strony rosną koszty produkcji, opakowań i transportu, z drugiej producenci doskonale wiedzą, że klienci mają swoje granice.
- Firmy starają się oczywiście łagodzić te wzrosty, jak tylko mogą: ulepszają procesy w fabrykach, szukają tańszych dostawców czy renegocjują umowy. Nie da się jednak brać na siebie kolejnych podwyżek w nieskończoność. Jeśli koszty będą wciąż rosły, w dłuższej perspektywie producenci nie dadzą rady w pełni ich pokryć bez wpływu na swoje zyski, nowe inwestycje, a w konsekwencji także na ceny na półkach - podkreśla Justyna Żerańska.
Sytuację rodzimych firm dodatkowo komplikuje fakt, że Polacy są wyjątkowo czuli na punkcie cen w sklepach i drogeriach.
- W branży tak konkurencyjnej producenci nie mogą swobodnie podnosić cen. Polscy klienci są niezwykle wrażliwi cenowo, na podwyżki reagują natychmiast, porzucając dotychczasowe marki i przechodząc do konkurencji - dodaje szefowa PZPK.
Skoro marki boją się odpływu klientów, pierwszym miejscem, z którego dokładają do drożejącej ropy, są ich własne zyski i marże.
Gdzie naprawdę kryje się zagrożenie?
Eksperci wskazują na obszar, który na pierwszy rzut oka jest dla nas niewidoczny: rozwój i innowacyjność polskich marek.
Polska jest jednym z kosmetycznych liderów w Europie, a nasze kremy czy podkłady trafiają do ponad 160 krajów świata. Tę mocną pozycję zbudowaliśmy na połączeniu wysokiej jakości, świetnych składów i rozsądnej ceny.
- Długotrwale rosnące koszty składników petrochemicznych mogą osłabić pozycję polskich producentów na rynkach zagranicznych. Gdy firmy przez dłuższy czas dokładają do produkcji ze swoich zysków, zaczyna brakować im pieniędzy na rozwój, innowacje i zwiększanie możliwości produkcyjnych - podsumowuje Justyna Żerańska.
Gdy marka kosmetyczna musi przeznaczać większość budżetu na pokrycie droższych surowców i opakowań, brakuje jej środków na trzy kluczowe rzeczy:
Laboratoria i nowe receptury: Opracowywanie jeszcze skuteczniejszych formuł i nowych składników aktywnych.
Eko-transformację: Zamianę sztucznych składników z ropy na ich droższe, naturalne i ekologiczne odpowiedniki.
Rozwój fabryk i eksport: Kupno nowoczesnych maszyn i wchodzenie na nowe rynki zagraniczne.
Co to oznacza dla polskich konsumentek?
Zawirowania na rynku ropy nie przełożą się na nagły skok cen w sklepach, zyskujemy czas dzięki poduszce finansowej producentów i opóźnieniu, z jakim koszty surowców docierają do handlu. Ewentualne podwyżki będą rzadkie, punktowe i dotkną głównie najtańszych produktów w plastikowych opakowaniach. Prawdziwa stawka tej sytuacji leży jednak w naszej lojalności: wybierając polskie marki, dajemy im przestrzeń do zachowania marż, a tym samym budżetów na naturalne składniki, innowacyjne receptury i rozwój, z którego od lat jesteśmy dumni.
Czytaj także:
- Złoto w kosmetykach i na talerzu. Najdroższe placebo świata?
- Jak zmienić gęstość skóry? Czym jest pielęgnacja biometryczna?
- Pielęgnacja biomimetyczna: Nowe spojrzenie na odbudowę i nawilżenie skóry



























