Dziewczyny do wzięcia

Komedia "A właśnie, że tak!" jest pusta jak kalorie w kolorowych drinkach.
Toksyczna matka (histeryczna Diane Keaton) próbuje ułożyć życie swojej najmłodszej córce, szukając dla niej faceta. Bo Milly, która ma świetną pracę, mieszkanie, ciuchy, cerę i przyjaciółki, do szczęścia brakuje właśnie małżeństwa. Przynajmniej według jej matki i scenarzystek.



Jeśli ktoś kiedyś zechce nakręcić filmowy odpowiednik miesięcznika "Cosmopolitan", będzie mógł się wzorować na komedii Michaela Lehmanna. Jego bohaterki są jednowymiarowe, a ich życie i problemy przypominają dramaty żywcem wzięte z rubryk kobiecego magazynu. Temat numeru? Toksyczna matka (histeryczna Diane Keaton) próbuje ułożyć życie swojej najmłodszej córce, szukając dla niej faceta. Bo Milly, która ma świetną pracę, mieszkanie, ciuchy, cerę i przyjaciółki, do szczęścia brakuje właśnie małżeństwa. Przynajmniej według jej matki i scenarzystek. Pojawiające się odniesienia do komedii z lat 50. służą tylko wzmocnieniu tezy, że paniom mimo upływu czasu i rewolucji seksualnej wciąż chodzi tylko o jedno. Bynajmniej nie o orgazm, o którym dziewczyny rozmawiają bez skrępowania nawet w sklepie z butami (które oczywiście nałogowo kupują). Życiowym celem kobiety nadal jest znalezienie stałego partnera. Cóż można rzec na taką propagandę? A właśnie, że nie!

Ola Salwa/ Przekrój

Fot. SPI "A właśnie, że tak!", reż. Michael Lehmann, USA/ 2007, 102’, SPI, premiera 15 czerwca.
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)