Robbie słabiej

Nowy Robbie Williams - bez zmian, ale tym razem także bez hitów.
/ 16.03.2006 16:57
 
Nie sprawdziły się pogłoski, jakoby Robbie obrał muzyczny kurs na reggae i ska. Może i szkoda, bo pulsujące karaibskim rytmem w duchu The Police singlowe „Tripping” to najciekawszy fragment nowego albumu, przy całej sympatii dla brytyjskiego gwiazdora – najmniej udanego w jego dotychczasowej karierze.
Niby to wciąż ten sam Williams, jakiego znamy od lat – autoironiczny błazen, narcystycznie zapatrzony w siebie lekkoduch, przede wszystkim genialny popowy kameleon. Wraz z ukończeniem 30. roku życia jednak coraz mniej ognisty, niepokojąco refleksyjny, z tymi gładko spiłowanymi pazurami wręcz nudny. Jeszcze niedawno niestrudzony w szaleńczej walce o sławę i zaszczyty, teraz, czekając na godnych siebie konkurentów, z rozrzewnieniem wraca pamięcią do czasu dzieciństwa. We wspominkach z lat 80. pomaga mu Stephen Duffy, jeden z założycieli Duran Duran, który nieszczęśliwie opuścił grupę, zanim ta wypłynęła na szerokie wody. Jak się okazuje, słaby to następca dla Guya Chambersa, autora największych dotychczasowych hitów Williamsa. Zrobić z tych piosenek przeboje na miarę „Angels” czy „Feel” nie da rady nawet Radio Zet.

Bartek Winczewski/ Przekrój

Robbie Williams „Intensive Care”, Chrysalis
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)