Kto ma problem z Matą? fot. materiały prasowe/SBM Label

Strażnicy moralności Michała Matczaka. Kto ma problem z Matą?

Mata nie robi niczego bardziej szokującego niż inni przed nim. Dlaczego więc zbiera za to takie cięgi?
/ 24.10.2021 17:16
Kto ma problem z Matą? fot. materiały prasowe/SBM Label

Mata to fenomen. Co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Jego osiągnięcia, zwłaszcza jak na tak młody wiek, biją na głowę te, które kilka lat temu mieli na koncie Taco Hemingway czy Dawid Podsiadło – a przecież to oni wypełnili po brzegi cały Stadion Narodowy. Coś, co wcześniej udawało się jedynie gwiazdom międzynarodowego formatu – i to nie wszystkim.

Mata zaś sam, bez niczyjej pomocy, wypełnił całe Lotnisko Bemowo, na którym wcześniej gościli artyści tacy jak Madonna, Metallica czy Iron Maiden. Skalę imprezy ukazuje to, że koncert został zarejestrowany przez Canal+, który uzyskał wyłączne prawa do (zapewne lukratywnego) streamingu występu rapera. Ale także to, że utwory Maty słyszało nie tylko całe Bemowo, ale i sąsiednie dzielnice, a wielu mieszkańców pobliskich bloków zostało ewakuowanych przez… podejrzenie trzęsienia ziemi albo niestabilności budynków.

Poza oszałamiającymi statystykami na YouTube czy Spotify, Mata ma na koncie jeszcze jeden wielki sukces: jest pierwszym polskim artystą, który znalazł się na międzynarodowej liście przebojów Billboard Global 200 (poza USA) z utworem „Kiss Cam (Podryw roku)”. Choć jego pierwsza płyta, a więc oficjalny debiut, wydana została zaledwie półtora roku temu, druga pokryła się podwójną platyną już w przedsprzedaży.

Jego kariera budzi jednak tyle zachwytów, ile słów krytyki. Komu przeszkadza Mata i dlaczego?

„Sodoma, Gomora, Śródmieście”

Teksty Maty kręcą się wokół świata nastolatków i studentów. Ich emocji, ale przede wszystkim problemów z odnalezieniem się we współczesnym świecie i ambicjach rodziców, którzy odnieśli sukces. Stąd tytuł pierwszego singla - „Patointeligencji”.

Matczak nie ukrywa, że on i jego koledzy, bohaterowie jego tekstów, pochodzą z uprzywilejowanej grupy. Uprzywilejowanej tak bardzo, że prestiżowe szkoły, luksusowe wille i rodzice, którzy traktują swoje dzieci jak „projekty”, zaczynają budzić w nich sprzeciw.

Może właśnie dlatego jego twórczość bardzo rozjusza tych, którzy wierzą, że dali swoim dzieciom wszystko, co najlepsze, zapominając jednak, że czasem „wszystkim” jest dla młodego człowieka rozmowa, bezwarunkowe wsparcie i zrozumienie, a nie wypełniony po brzegi portfel Prady. Uciekają więc w świat, w którym czują się ważni, a na swojej drodze, jak wszyscy zbuntowani nastolatkowie, spotykają narkotyki, alkohol i seks.

Mata nie ujawnia właściwie niczego, co byłoby nowe, przełomowe albo szokujące. Dlaczego więc zarzuca się mu, że „demoralizuje młodzież”, kiedy w rzeczywistości to on sam sygnalizuje, że młodzież ma problem i potrzebuje pomocy dorosłych?

Niektórzy rodzice nastolatków widzą w Matczaku idola, który gloryfikuje niebezpieczne zachowania i sprowadza ich pociechy na złą drogę. Matczak i jego słuchacze widzą z kolei tłumy rodziców przerażonych tym, że ich nastawiane na sukces i prestiż dzieci nie mają ochoty poruszać się po wyznaczonym „taśmociągu”.

I w dodatku buntują się w sposób, który zostawia wyjątkowo nieestetyczną plamę na ich dopracowanym wizerunku „młodzieży z dobrych domów”.

To do ziomali, co gonią marzenia swoje, a nie swoich starych. Chociaż niektórzy już od urodzenia są starannie programowani do ch** wie czego. Przez starego ego.

Jeszcze innym argumentem za rzekomą demoralizacją młodzieży jest język, którym posługuje się raper. Mata jest wulgarny, to prawda. Może się to podobać lub nie, ale umówmy się: nie jest to cecha, która powinna razić czy szokować akurat w gatunku muzyki, którą nagrywa.

Mata i jego tata

Z uwagi na wyraziste poglądy antyrządowe, aktywność w sieci i zaangażowanie w kwestię obrony Konstytucji, radca prawny i wykładowca uniwersytecki prof. Marcin Matczak stał się obiektem zainteresowania od momentu, w którym o jego synu zaczęło być głośno.

Nie to, żeby owe zainteresowanie mu przeszkadzało: chętnie gościł w mediach udzielając wywiadów na temat kariery swojego dziecka, wziął udział w hot16challenge i wypuścił książkę „Jak wychować rapera”. Choć Matczak, po konflikcie z Adrianem Zandbergiem na temat 16-godzinnego dnia pracy, ma obecnie nienajlepszą prasę, nie da się ukryć, że sam zbił PR-owy kapitał na medialnej roli „taty Maty”.

Oczywiste jednak było, że raper szybko zostanie zaszufladkowany politycznie jako syn swojego ojca i znajdzie się na celowniku. Bo warto zaznaczyć, że „Patoreakcja”, w której niektórzy doszukują się politycznego aktywizmu Maty, to jedynie odpowiedź na krytykę, która spłynęła na jego rodzinę ze strony członków rządzącej partii. Sam z siebie nie wchodzi na tematy polityczne.

Przeciwnicy rządu jednak łapią się poglądów jego ojca i obelgi wyrapowanej w kierunku Jacka Kurskiego, aby w Macie dojrzeć „antysystemowca” i głos w walce o ich własne cele. Nie pytają jednak czy faktycznie chce lub zamierza nim być.

Ale sądzą go według norm i ram, w których sami go umieścili.

McDrama

Współpraca rapera z siecią McDonald’s to temat tygodnia, który prawdopodobnie jeszcze długo nie ucichnie. Na 21-latka spadła lawina krytyki i obarczono go odpowiedzialnością za „propagowanie niezdrowych nawyków żywieniowych”. Winę za rosnącą otyłość wśród dzieci i młodzieży z łatwością przerzucono na lukratywny kontrakt Matczaka, na którym z lubością wyżyło się wielu aktywistów.

Ale czy faktycznie młodzież sięga po „śmieciowe jedzenie”, bo reklamują je gwiazdy? Czy problem nie tkwi w łatwej dostępności, niskiej cenie i uzależniających, ociekających tłuszczem, cukrem i solą połączeniach smakowych? A także w nawykach żywieniowych wyniesionych z domu?

Zgoda, można się spierać z etyką zawierania współpracy z koncernem, którego działalność niewątpliwie ma negatywny wpływ na zdrowie swoich klientów. Zrozumiała jest głośna krytyka, kiedy na współpracę z McDonald’s decydują się influencerzy promujący modę (oczywiście w rozmiarze od 32 do 36), a tym bardziej zdrowy styl życia. Zrozumiałe są krzywe spojrzenia w kierunku sportowców reklamujących Coca-Colę, Laysy czy alkohole.

Warto tu też wspomnieć, że wpływ fast foodów na zdrowie znany jest od dawna i został gruntownie, wielokrotnie przebadany. Ani McDonald’s, ani Mata nikogo nie oszukują.

Co innego dziesiątki influencerów promujących produkty o niesprawdzonych działaniach i skutkach ubocznych (suplementy diety czy środki wybielające zęby) czy niskiej jakości usługi (np. salony przedłużania włosów, które oszpecają i okradają swoje klientki). Nie brakuje też takich, których znaki towarowe okazują się być kradzione bądź takich, którzy na odzież czy akcesoria stworzone przez innych producentów bezczelnie naklejają swoje metki.

Z tym, że Mata nie należy ani do jednych, ani do drugich, ani do trzecich. A miliardowe zyski „złotych łuków” nie są uzależnione od kampanii z jego udziałem.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez MATA (@33mata)

Czytaj także:
Depresja wśród nastolatków - coraz więcej osób popełnia samobójstwo
Cyberprzemoc - na czym polega i jak uchronić przed nią dziecko
Nastolatek na wakacjach: od ilu lat dziecko może pojechać samo na wakacje?