10004197.jpg

Osiedlowa elegantka

Kelly Rowland, najbardziej niedoceniona wokalistka ocalała z Destiny’s Child, dostaje drugą szansę.
/ 27.07.2007 10:29
10004197.jpg

Ma dużo do udowodnienia. Pierwsza solowa płyta Kelly była rozczarowaniem. Zdecydowanie blednącym przy dokonaniach macierzystej grupy czy tej, której się powiodło – Beyoncé Knowles. Beyoncé duetem z Jayem Z zapoczątkowała serię numerów jeden, panna Kelly strzeliła celnie raz, zresztą też w duecie, z oklejonym plastrami raperem Nellym, co zilustrowano teledyskiem o sąsiedzkim romansie.

Znamiennie. Bo o ile Beyoncé pozuje na wyniosłą, pretensjonalną diwę, o tyle Rowland jest osiedlową elegantką, poczciwą dziewczyną z podwórka obok. Pech, że nie ma przy sobie utalentowanego narzeczonego, który trząsłby hiphopowym biznesem. Zachowała za to naturalny wdzięk, odzyskała zdrowy rozsądek. "Ms. Kelly" to rzecz spójna, Rowland koncentruje się na efektownym r&b. I tylko wciąż brakuje przeboju, który wywindowałby wokalistkę na zasłużoną pozycję.

Angelika Kucińska/ Przekrój

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)