Kayah unplugged, ale z prądem

Łatwo zbagatelizować całą rzecz jako materiał robiony na zamówienie. Ale nie radzę tego robić.
/ 11.04.2007 13:45
Prąd przeszywa, chociaż całość niby bez prądu.

To był w zasadzie ulotny projekt – koncert z udziałem specjalnych gości (w tym Anny Marii Jopek, Krzysztofa Herdzina). Co prawda w legendarnej serii koncertów MTV, ale dla telewizji. Łatwo zbagatelizować całą rzecz jako materiał robiony na zamówienie. Ale nie radzę tego robić. Dzięki temu „zamówieniu” dostajemy wreszcie płytę koncertową Kayah – z dobrym tempem i paroma rewelacyjnymi momentami, szczególnie w otwierającym „Lśnię” (będzie na nowej płycie „Skała”), „Jestem kamieniem” i „Wszystko się skończyło”. Tu prąd przeszywa, chociaż całość niby bez prądu. Jest wersja „Na językach” z udziałem nowojorskiego beatboksera (Chesney Snow) i parę innych przearanżowanych hitów. Jedyny problem, jaki widzę w tym „MTV Unplugged”, to fakt, że nie ma ono wiele wspólnego z kameralnymi koncertami akustycznymi, do jakich przyzwyczaiły nas zachodnie odcinki tej serii. Owszem, słychać instrumenty nieamplifikowane, ale w tej masie dają one prawdziwą superprodukcję. Z przyjemnością postawię więc rzecz na półkę, ale nie jako dodatek do dyskografii, tylko jako lepszy zestaw przebojów Kayah niż „The Best & The Rest”. Jakiś taki... żywszy.

Tekst: (BACH)/Przekrój


Kayah „MTV Unplugged”,
Kayax, 69’18’’, 35 zł
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)