muzyka fot. Adobe Stock

Amon Tobin „Foley Room”

Elektronik Amon Tobin mocniej niż dotąd idzie w stronę dźwięków konkretnych (odgłosów nagranych w terenie) i instrumentów akustycznych.
/ 25.04.2019 14:40
muzyka fot. Adobe Stock

Mieszkający na Wyspach Brytyjskich Brazylijczyk tworzył już połamaną rytmicznie taneczną muzykę drum and bass (jako Cujo), szatkował samplowany ze starych płyt jazz, przetwarzał smyczkowe brzmienia, tworząc z nich muzykę do gry komputerowej, a raz pociął nawet głos rapera na drobne sylaby i puszczono mu to płazem.

Teraz mocniej niż dotąd idzie w stronę dźwięków konkretnych (odgłosów nagranych w terenie) i instrumentów akustycznych – jako sekcję smyczkową zatrudnił nawet słynny Kronos Quartet. Wyłowiona tu spośród basów i beatów seria trzasków może być równie dobrze przetworzonym rykiem lwa i silnikiem motocykla.

Całość jest najbardziej zgrzytliwą i ciężką płytą Tobina. To akurat nie zarzut. Gorzej, że zabrakło drugiego ważnego składnika jego muzyki – emocjonalnej energii, która dawniej chroniła słuchaczy przed przytłoczeniem. W jak zwykle drobiazgowych, wielowarstwowych konstrukcjach jest za mało życia.

rgb/ Przekrój

Amon Tobin „Foley Room”, Ninja Tune, 50’33’’, 69,90 zł

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)