Co by powstało gdyby kobieta miała skonstruować samochód, który zapewniałby jej komfort w trakcie jazdy i postoju?

WIDEO

player placeholder

Takiego eksperymentu podjął się koncern Volvo. Zaprezentowany po raz pierwszy na targach motoryzacyjnych w Genewie w 2004 roku prototyp samochodu jest dziełem dziesięciu kobiet, które postanowiły stworzyć idealne, przyjazne auto. Ich hasło brzmiało: „Jeśli sprostasz oczekiwaniom kobiet, przekroczysz oczekiwania mężczyzn". Efektem ich starań jest Volvo YCC (Your Concept Car) pełne różnych (przydatnych lub nie) rozwiązań.

Wygoda niezależna od stroju

Zobacz także:

Volvo YCC ma otwierane w górę drzwi i obniżane progi co ułatwi kobietom ubranym w spódnicę wsiadanie. Dodatkową zaletą takiego rozwiązania jest to, że można uniknąć ubrudzenia się o blachę. Jeżeli panie prowadzą w butach na obcasie, łatwo obniżą podparcie pod piętami. Zagłówki także można dopasować do fryzury.

b223671-2ee9937

Dużo miejsca na szpargały

Samochód posiada automatyczną skrzynię biegów oraz sterowany elektronicznie hamulec, więc pomiędzy fotelami znajduje się duży schowek i uchwyty na napoje. Tylne siedzenia można złożyć, aby uzyskać dodatkową przestrzeń np. do przewożenia zakupów.

b423671-1928ffe

Niespodzianki

Wewnątrz drzwi, od strony kierowcy znajduje się specjalne miejsce na parasol – aby zawsze był pod ręką. Pod maską widzimy jedynie wlew oleju i płynu do spryskiwaczy. Resztę zabudowano osłoną, którą można zdjąć w warsztacie. Na kokpicie są tylko dwa przyciski – użycia wycieraczek i otwarcia wlewu paliwa.

b123671-699156f

Wygląd

Sylwetka auta jest opływowa. Duża, tylna szyba ułatwi parkowanie i cofanie. Wnętrze ma minimalistyczną formę, bez zbędnych zakamarków i trudnodostępnych miejsc. Fotele dostępne w kilku wersjach kolorystycznych pozwalają odświeżyć samochód, kiedy już nam się znudzi. Ciekawostką jest to, że do karbowania skóry użyto takiej technologii, by chemikalia nie pozostawiły na niej nieprzyjemnego zapachu.

I po co to wszystko?

Volvo YCC nie zostało wprowadzone na rynek. Wyobraźmy sobie, że wyjeżdżamy takim autem na ulicę. Co słyszymy? „Baba za kierownicą”! W najgorszym wypadku ktoś mógłby próbować wywołać sytuację kolizyjną licząc na pieniądze z ubezpieczalni. Dzisiaj już nawet młodzi kierowcy przestali oznaczać swoje auta zielonymi listkami. Kobiety natomiast prowadzą tiry, autobusy, tramwaje.

b323671-a0b9a60

Jeżeli chodzi o rozwiązania dotyczące zakrytego silnika czy dwóch przycisków na kokpicie, wydaje mi się to podtrzymywaniem stereotypu o niższości kobiety kierowcy nad mężczyzną. Reszta jest w porządku. Oceńcie sami.