Czym jest syndrom chińskiej restauracji?

Kuchnia chińska jest najbardziej zróżnicowaną kuchnią na świecie. Co więcej – ta prawdziwa – jest bardzo zdrowa. Syndrom chińskiej restauracji jest jednak nazwą zdecydowanie niechlubną. Czy rzeczywiście ma związek z dalekowschodnimi potrawami? Jakie są objawy tej dolegliwości? Jaki związek z nimi ma glutaminian sodu?
/ 29.04.2013 11:13

Syndrom chińskiej restauracji – co to takiego?

Syndrom chińskiej restauracji często nazywany jest również chorobą Kwoka. Ta druga nazwa pochodzi od amerykańskiego lekarza – Roberta Kwoka, który jako pierwszy opisał tę chorobę. Dolegliwości związane z tą przypadłością wynikają z nadwrażliwej reakcji na glutaminian sodu, bądź po prostu z nadmiernej ilości spożycia tej substancji. Glutaminian sodu jest substancją najczęściej dodawaną jako wzmacniacz smaku m.in. do produktów „instant”, a więc także do popularnych „zupek chińskich”. Stąd właśnie wzięła się nazwa nawiązująca do dalekowschodnich restauracji.

Jakie symptomy ma osoba cierpiąca na syndrom chińskiej restauracji?

Osoba mająca chorobę Kwoka może zauważyć u siebie objawy, takie jak:

  • osłabienie mięśni i stawów (takie samo, jakie odczuwamy mając grypę),
  • migrenowe bóle głowy,
  • problemy żołądkowe: mdłości i biegunki,
  • oblewające poty,
  • wypieki na twarzy,
  • opuchlizna na ciele,
  • silne kołatanie serca,
  • drętwienie okolicy ust.

Dlaczego glutaminian sodu jest niezdrowy?

Glutaminian sodu, oprócz powodowania syndromu chińskiej restauracji, jest szkodliwy jeszcze z kilku innych względów. Przede wszystkim jest go pełno w wielu produktach: kostkach rosołowych, zupkach chińskich, wszelkich produktach „instant”, fast-foodach, sosach w słoikach, ketchupie, majonezie, chipsach, konserwach, a nawet… w produktach do higieny osobistej, takich jak mydła i szampony!

Glutaminian sodu jest dodawany jako ulepszacz smaku – to dlatego zupa pieczarkowa w proszku smakuje jakby rzeczywiście zawierała grzyby (choć w rzeczywistości nie ma tam ani grama pieczarek!). Jednak, co ciekawe, sam glutaminian sodu jest bezsmakowy, ma jedynie właściwości podkreślające intensywność innych smaków. Substancja ta potrafi uzależnić, a co więcej wzmaga apetyt – tak więc osoby, które są na diecie nie powinny dać się zwabić niskiej zawartości kalorii w produkcie, bo zawartość glutaminianu sodu sprawi, że szybciej poczują głód i sięgną po kolejne niezdrowe przekąski, co w efekcie spowoduje przyrost, a nie redukcję wagi.

Glutaminian sodu może również negatywnie wpłynąć na cały układ nerwowy, gospodarkę hormonalną, a nawet znacznie osłabić nasz wzrok.

Warto wiedzieć: Jaka jeszcze żywność nam szkodzi?

Jak można pozbyć się dolegliwości związanych z syndromem chińskiej restauracji?

Dolegliwości związanej z nadwrażliwością na glutaminian sodu nie leczy się farmaceutycznie, a jedyną metodą walki z dokuczliwymi objawami jest wykluczenie ze swojej diety produktów spożywczych zawierających wzmacniacz smaku. Wydaje się to dość trudne, gdyż na sklepowych półkach roi się od produktów z glutaminianem sodu. Podpowiemy ci, jak niektóre z nich możesz zastąpić:

  • kostki rosołowe – włoszczyzna + przyprawy;
  • ketchup – możesz zrobić własny ketchup według domowej receptury i zapasteryzować – wystarczy na bardzo długo!
  • zupki w proszku – tradycyjne zupy (są szybkie w przygotowaniu, bardziej sycące, zdrowsze,
  • wystarczają na kilka dni, a co za tym idzie – są tańszą alternatywą);
  • chipsy – możesz zrobić je w domu: ziemniaki pokrojone w talarki rozłóż na papierze do pieczenia w piekarniku, oprósz ulubionymi przyprawami i zapiekaj w temp. 200°C przez około 20 minut (w zależności od grubości chipsów). Tak samo możesz zapiekać inne warzywa np. marchewki.

Szkodliwe działanie glutaminianu sodu nie musi być widoczne natychmiast po jego spożyciu. Substancja ta gromadzi się powoli w organizmie, a skutki uboczne widoczne są dopiero po kilku latach.

Nie daj się nabrać na inne nazwy glutaminianu sodu!

Tych produktów, dla których nie ma zdrowych i domowych zamienników, lepiej nie używaj, a kupując produkty w sklepach dokładnie czytaj etykiety i sprawdzaj czy nie zawierają glutaminianu sodu. Niestety zapamiętanie tej jednej nazwy nie wystarczy, żeby się ustrzec tego wzmacniacza smaku.

Czego więc jeszcze należy się wystrzegać? Składników o takich nazwach jak:

  • E621,
  • MSG,
  • teksturowane białka roślinne,
  • ekstrakt z drożdży lub autolizowane drożdże,
  • kwas glutaminowy,
  • kazeinian sodu,
  • hydrolizowana kukurydza,
  • hydrolizowane białka roślinne.

Specjaliści od marketingu dobrze wiedzą o tym, że chcesz kupować produkty bez ulepszacza, dlatego używają synonimicznych nazw na etykietach produktów, zapamiętaj je i nie daj się nabrać.

Polecamy: Co jeść, by ograniczyć ból głowy?