Dieta wegańska jest niebezpieczna!

Okazuje się, że jedzenie samych tylko warzyw i owoców, zamiast odchudzić może utuczyć i zniszczyć zdrowie.

Okazuje się, że jedzenie samych tylko warzyw i owoców, zamiast odchudzić może utuczyć i zniszczyć zdrowie.

Dieta wegańska jest niebezpieczna!

depositphotos.com

Jest wiele powodów, dla których ludzie decydują się przejść na dietę wegańską. Argumenty o zdrowej zieleninie (w przeciwieństwie do czerwonego mięsa), współczucie dla zwierząt, strach przed antybiotykami i sterydami pakowanymi w trzodę chlewną a także obietnica utraty kilogramów – to najpopularniejsze z nich. I choć zwolennicy będą piać nad korzyściami z diety wegańskiej, obiektywna prawda wydaje się być daleka od optymizmu.

Co to jest weganizm?

Aby nie mylić z wegetarianizmem, dieta wegańska wyklucza nie tylko mięso i ryby, ale także wszelkie produkty pochodzenia zwierzęcego a więc nabiał, jajka, mleko, masło, żelatynę... i wszystkie pokarmy, które jeden z tych składników zawierają ( a zatem olbrzymią większość ciast, makaronów, dżemy, itd.). W Stanach z praktykowania diety wegańskieji słyną Bill Clinton, Michelle Pfeiffer a także Megan Fox, która jednak ostatnio skruszona powróciła do steków.

I owszem, odżywianie się głównie owocami, warzywami i produktami mącznymi może mieć dla ciała sporo korzyści. Utrata wagi, zdrowszy układ krążenia, niższe ryzyko cukrzycy a nawet nowotworu to częste skutki uboczne weganizmu.

Weganin nowoczesny

Problem polega wszak na tym, że aby żyć zdrowo z tak ograniczonym zakresem pożywienia trzeba by prowadzić farmerski tryb życia, cały rok mieć dostęp do świeżych owoców i warzyw i najlepiej wypiekać z pełnoziarnistych mąk różnego rodzaju chleby, placki i inne produkty zbożowe. Bo nie da się ukryć, że dwa jabłka, ogórek i pszenny chleb potrzeb pokarmowych człowieka nie pokryją. A tak właśnie dietę wegańską wciela w życie ogromna rzesza odchudzających się kobiet.
Na samych warzywach żaden człowiek w naszej szerokości geograficznej nie wytrzyma, więc zwykle prędzej czy później zaczyna się podjadanie wszystkiego co się da, co jest bezmięsne – chipsów, słodyczy, paluszków, orzeszków, itd. Z głodu nie umieramy, ale masa ciała nie spada, a może wręcz rosnąć. Na dodatek, po pwenym czasie jak w banku mamy deficyt witamin z grupy B, żelaza, cynku, wapnia a także niezbędnych organizmowi kwasów tłuszczowych.

Czy się da?

Oczywiście. Białko zwierzęce nie jest nam koniecznie potrzebne, bo pełen garnitur aminokwasów uzyskamy łącząc odpowiednie warzywa strączkowe (fasola, groch, soja, soczewica) z produktami zbożowymi (ryż, kasza gryczana, jęczmienna, jaglana). Potrzebna jest jednak dogłębna wiedza co z czym łączyć i w jakich proporcjach aby szkody na zdrowiu sobie nie wyrządzić.

Niestety trzeba by być naukowcem i dietetykiem, aby mieć pewność, że w długim okresie czasu nie niszczymy swojego organizmu.Niedobory zwykle bowiem powstają bardzo powoli i pokazują się wyraźnie dopiero, gdy sytuacja jest już bardzo groźna i cierpimy na zaawansowaną anemię, niedoczynność tarczycy czy problemy z sercem spowodowane zbyt niskim poziomem dobrego cholesterolu. Ludzie początkujący przez pierwsze sześć miesięcy często czują się świetnie tracą wagę i detoksykując organizm, zaś dopiero po roku czy dwóch odczuwają spadki energii, obniżenie odporności, problemy z koncetracją, itd.

Czy wegetarianizm jest lepszy?

Nie ulega wątpliwości, że im bardziej różnorodna dieta, tym lepiej. Wegetariaznim dopuszczając produkty mleczne i jaja, a w niektórych przypadkach nawet i ryby, stanowi znacznie mniejsze zagrożenie dla zdrowia i może przynieść wymierne korzyści zwiazane z rezygnacją z tłustego, naszpikowanego hormonami mięsa oraz chemicznie wzbogacanych wędlin.

Praktyka pokazuje jednak, że i u wegetarian obserwuje się często niedobory wynikające z nieprawidłowej konstrukcji jadłospisu a także przyrosty wagi związane z zaspokojaniem ciągłego głodu przez podjadanie. Wydaje się więc, że jedzenie niewielkich ilości chudego mięsa a także pozostawienie w jadłospisie tłustych ryb, nabiału i szczególnie zdrowych jaj, to lepsza metoda aby zapewnić sobie i zdrowie, i sylwetkę – jedząc białko mięsne czujemy się bowiem bardziej syte i mniej podjadamy.

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (17)
/tydzień temu
Zobaczcie sobie jak wyglądają weganie na youtubie. Albo otyli albo wygłodzeni. Zniszczona skóra i włosy im dłużej na tej diecie. Mała masa mięśniowa. Muszą brać tony suplementów w tym ZASTRZYKI z witaminą B12. NIENATURALNE. Sami weganie się wypowiadają o ciągłych problem zdrowotnych, zmęczeniu. Rośliny nie są zdrowe. Mięso jest. Daliście się zrobić w jajo przez media jak zawsze, gdy dowody możemy zobaczyć na własne oczy, na youtubie. Weganie lubią się dzielić tym, że są nimi i tym jak wyglądają, co robią, jedzą etc. sprawdźcie sobie.
/2 tygodnie temu
pytanie do użytkownika "ocknijcie się". Czy Użytkownik widział jak się robi mięso? Wiesza się np. żywą przytomną krowę za tylne nogi i podrzyna gardło. Na żywca.Rok dręczonego zwierzęcia rozdziera serca oprawców dlatego szybko dopada ich znieczulica, inaczej by nie wytrzymali. Kałuże krwi, kał, mocz chlupie w butach. Za życia biedne zwierzęta faszerowane są tonami antybiotyków, hormonów i caą tablicą Mendelejewa. W ich mięsie to wszystko zostaje. W kiełbasie można znaleźć kał i mocz i krew zarzynanych zwierząt. Parówki są robione ze śmieci - głów, nóg, podrobów, to się szybko psuje więc dodaje się konserwanty. Baaardzo dużo konserwantów. Barwniki, aromaty, cukier (CUKIER, TAK!!!), tony soli. Wie Użytkownik co? Ja bym się brzydziła to jeść. Pomijam cierpienie zwierząt bo to pewnie jest ostatnie coś co Użytkownika obchodzi, ale... tak z szacunku do MOJEGO własnego organizmum brzydziłabym się to jeść i podziwiam Użytkownika że się nie brzydzi. Naprawdę, pełen szacun. Ja bym nie była do tego zdolna. Pozdrawiam i smacznego
/2 tygodnie temu
W sumie trudno odmówić racji autorce. Weganizm MOŻE być niebezpieczny. Z naciskiem na "MOŻE". Jeśli ktoś to rozumie jako trzy liście sałaty i jedną rzodkiewkę to... trudno się dziwić że nie daje rady. Szkoda że autorka artykułu nie wspomina że istnieją jeszcze ziarna, zboża, strączki, orzechy i grzyby. Od razu widać że wychowała na tradycyjnej diecie - chleb (pewnie biały), szynka/ziemniaki+kotlet. Odnośnie niedoborów mikroelementów - dietę wegańską stosuję od 20 lat, z roczną przerwą wymuszoną stołowaniem się w skoszarowanej szkole. Tyle lat temu istotnie trudno było. Ale teraz?... Żywię się w supermarketach, ze względu na pracę (częste przeprowadzki uniemożliwiają nawet uprawę ogródka, a lokalne ryneczki są czynne zawsze wtedy kiedy jestem w pracy). Moja praca ponadto wymusza na mnie coroczne gruntowne badania. I co roku wyniki mam takie jakie chciałby mieć niejeden mięsożerca. Miałam z zyciu epizod z zaawansowaną anemią - w skoszarowanej szkole, gdzie musiałam jeść to co podają. A podawali mięso, mięso i... mięso. Trzy razy dziennie. Za to warzyw szukałam na talerzu przez lupę. Przez całą szkołę ani jednego owocu. Po powrocie ze szkoły do domu i roślinek pół roku zajęło mi odbudowanie zdrowia. Teraz jest jak kiedyś. A, zapomniałam - jestem od 8 roku życia wyczynowym sportowcem, w domu mam pół szafy medali. Gdyby weganizm sam w sobie szkodził to tych medali by po prostu nie było... Więc można :-)
POKAŻ KOMENTARZE (14)