Rzuć kotwicę - jak bezpiecznie i sprawnie dojść do pomostu lub boi?

Jeśli uświadomimy sobie, że jacht nie ma hamulców możemy przez chwilę czuć się nieswojo. Jak sobie radzić w trakcie manewrów przy zatłoczonym pomoście? I tu tajniki żeglarskiej sztuki pozwalają wyjść z niejednej opresji. Jak bezpiecznie i sprawnie dojść do pomostu lub boi?
/ 25.08.2010 12:10
Przy wiatrach dopychających dochodzimy do pomostu najczęściej na samym foku. Jacht, gdy utraci prędkość, zawsze powinien się zatrzymać.

Istnieje kilka sposobów wyhamowania jachtu - wystarczy przykładowo całkowicie wypuścić szoty w trakcie żeglugi na wiatr. Natomiast umiejętność sprawnego hamowania żaglami przydaje się często podczas dochodzenia do boi lub nabrzeża, zwłaszcza gdy jacht już płynie w linii wiatru, a my wciąż płyniemy z dużą prędkością.

Dojście do bojki

Dojście do boi, choć pozornie proste, jest zresztą jednym z najtrudniejszych manewrów żeglarskich, gdyż wymaga uwzględnienia kilku czynników, w tym:

  • wielkość promienia krążenia jachtu,
  • długość odcinak na swobodne dopłynięcie jachtu
  • i… brak hamulców właśnie.

Do boi dochodzimy w linii wiatru. Aby można było założyć cumę, jacht zawsze powinien stanąć w odległości zasięgu ręki lub bosaka. Jeśli dochodzimy za szybko, hamujemy żaglami; jeśli za wolno – musimy odpaść i manewr powtórzyć.

Pamiętajmy, że żagle zrzucamy dopiero po założeniu cumy.

Przy wiatrach odpychających

Jeszcze trudniejszym manewrem jest dochodzenie do pomostu (nabrzeża) przy wiatrach odpychających, bowiem jeśli nie wyhamujemy do odpowiedniej prędkości, możemy narazić nasz jacht na uderzenie o pomost. Dojście z różnych kursów przeprowadza się podobnie: wyostrzamy do bejdewindu, odcinek swobodny jachtu przechodzimy w linii wiatru przy żaglach wyluzowanych i zatrzymujemy się w odległości odpowiedniej, aby podać cumę. Pamiętajmy, aby jeśli jest płytko, pod sam koniec podnieść miecz i płetwę sterową. Jeśli płyniemy ze zbyt dużą prędkością, to nie ma rady – musimy przerwać i powtórzyć całe podejście zwiększając długość odcinka na swobodne dopłynięcie jachtu.

Przy wiatrach dopychających

Przy wiatrach dopychających dochodzimy do pomostu najczęściej na samym foku. Jacht, gdy utraci prędkość, zawsze powinien się zatrzymać. Już podczas ostrzenia musimy więc odpowiednio wyhamować sterem i wytracić nadmiar prędkości, aby zapobiec ewentualnemu rzuceniu naszej łódki na pomost. Alternatywnie, możemy rzucić kotwicę na długiej cumie i po zrzuceniu żagli (z wyjątkiem jednego, np. foka) dojść do pomostu na biegu wstecznym, luzując cumę kotwiczną. 

Polecamy: Jak się ubrać i co zabrać na żagle?

"Rzucić kotwę!"

Zanim przystąpimy do cumowania na kotwicy musimy zbadać głębokość i rodzaj dna oraz przygotować kotwicę: buchta liny kotwicznej/łańcucha musi być tak zwinięta, aby po rzuceniu kotwicy lina rozwijała się bez przeszkód, przechodząc przez półkluzę. Koniec liny (o dł. co najmniej 3-krotnej głębokości wody) obkładamy na knadze. Jeśli kotwicę rzucamy z dziobu, najpierw zrzucamy foka, aby nie przeszkadzał podczas wykonywania manewru. Następnie napływamy na miejsce (ostatni odcinek żeglujemy w łopocie), aż jacht zatrzyma się w zamierzonym punkcie i rzucamy kotwicę. 

Przeczytaj: Kto i jak może prowadzić jachty żaglowe?

Żagle trzymamy cały czas na maszcie, aby nie pozbawić się możliwości manewrowania, gdyby coś poszło niezgodnie z planem.