Magda Gessler - Gotowanie mnie uspokaja

Gwiazda „Kuchennych rewolucji” zdradza nam, które spośród świątecznych potraw lubi najbardziej!
Magda Gessler fot. AKPA

Ten wywiad zaczął się… godzinę po północy. Dopiero wtedy w jej kalendarzu znalazł się pierwszy od tygodni wolny termin…

- Jednak to nie plotki: śpi pani trzy godziny na dobę.
Magda Gessler:
Tak. Między czwartą a siódmą rano. I zupełnie mi to wystarcza. Szkoda marnować czas na sen, gdy wokół tyle wrażeń i wyzwań.

- Może choć w święta pani leniuchuje i odpoczywa?
Magda Gessler:
Wtedy staram się być jak najdłużej z najbliższymi.

- Lubi pani atmosferę świąt wielkanocnych?
Magda Gessler:
Bardzo. Gdy byłam dzieckiem, mama zaczynała ten dzień od otwarcia okien. Twarz łaskotało rześkie powietrze. Z oddali dobiegał dźwięk kościelnych dzwonów. Budziłam się jak we śnie. Cały dom pachniał żonkilami. W wazonach stały też tulipany, a w doniczkach na oknach wzrastała łączka z owsa. Aż chciało się żyć!

- Równie niezapomniane święta wielkanocne zdarzały się pani i w dorosłym życiu?
Magda Gessler:
Tak. Chyba najbardziej niezwykła była Wielkanoc w dawnej grocie pod Madrytem. Stał tam wiekowy piec chlebowy, w którym piekłam wielkanocne baby i inne ciasta.

- A która z potraw najbardziej kojarzy się pani ze świętami?
Magda Gessler:
Mazurek. To absolutny numer jeden na wielkanocnym stole. Kajmakowy, z fiołkami – najlepiej
z Nałęczowa. Połączenie cudownego smaku, zapachu i kolorów.

- Bliska jest pani także prawosławna Wielkanoc…
Magda Gessler:
Jestem nią od lat oczarowana i także ją świętuję. Już nie przy mazurku, ale z paschą. Przepiękny, prawosławny rytuał. Moja mama jest z pochodzenia Rosjanką. Znałam wiele osób z Rosji. Gdy miałam 14 lat, całą klasę zaprowadziłam w to święto do cerkwi. Bardzo im się podobało.

- Umie się pani jeszcze zachwycać jedzeniem? Bo chyba próbowała pani już wszystkiego?
Magda Gessler:
Oj, nie! Mało znam regionalną, prawdziwą kuchnię części Azji. Olśnienia doznałam podczas kolejnej już wizyty w Meksyku, gdy podano mi potrawę z surowej ryby i dodatków, tzw. ceviche. Nigdy nie jadłam jej w lepszym wydaniu. Z kolei w Brazylii zupełnie odpłynęłam, próbując tamtejszych mięs.

- Podobno tylko w kuchni najlepiej pani odpoczywa…
Magda Gessler:
Tak. Kuchnia mnie odstresowuje, łapię w niej oddech.

- Gotowanie pani lubi. Jak z resztą domowych obowiązków?
Magda Gessler:
Uwielbiam prasowanie. Za to zmywania naczyń i sprzątania nienawidzę! Z życiem jest jednak jak z jedzeniem ryby: mięso pyszne, ale żeby się do niego dobrać, trzeba uważać na ości, przebrnąć przez nie. Pewne rzeczy trzeba zrobić, żeby mieć radość z innych.

- Pani tę radość okazuje nawet w stroju: barwne odcienie sukienek, żywe kolory w dodatkach.
Magda Gessler:
Mamy wokół wystarczająco dużo szarości, by jej nie powielać. Kolory to światło, witalność.

- Może to sposób na odgonienie od siebie smutku? Zdarza się pani miewać chandrę?
Magda Gessler:
Nie mam na nią czasu. Prowadzę kilkanaście restauracji, program telewizyjny i intensywne życie towarzyskie. Mam wspaniałego partnera, dwoje dorosłych już dzieci i plany na przyszłość. Gdzie tu miejsce na bezproduktywną melancholię? (śmiech)

- A może pani świetne samopoczucie i forma to zasługa także zdrowej diety?
Magda Gessler:
Dla mnie zdrowa kuchnia znaczy tyle co naturalna: oparta na nieprzetworzonej żywności, a nie konserwantach i ulepszaczach. Unikam szkodliwych węglowodanów. Nie jem słodyczy, pieczywa. Nie sięgam po frytki, ani fast-food. I, jak widać, zupełnie nie narzekam na wypalenie czy brak energii. Jesteś tym, co jesz.

- Stosuje pani jakieś diety?
Magda Gessler:
Żadnych, poza jedną: zdrowym rozsądkiem. Sama wiem, ile i czego mogę zjeść. Może dlatego, choć nie noszę rozmiaru 36, podobam się sobie.

- Co daje pani ogromna popularność? Poczucie sukcesu?
Magda Gessler:
Raczej satysfakcję, że robię coś pożytecznego. Wysoka oglądalność programów kulinarnych, także mojego, to znak, że Polacy chcą poznać życie dosłownie od kuchni. Coraz lepiej znają się na jedzeniu. Robią się wymagający.

- Jaki najmilszy komplement usłyszała pani w swoim życiu?
Magda Gessler:
Hmmm.... Że jestem… najlepszą osobą na świecie.

- A co daje pani najwięcej radości?
Magda Gessler:
Samo życie. Po prostu.

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)