samotność, kobieta, okno, smutek, żal, emocje, psychika/fot. Fotolia/Edipresse fot. Fotolia

Święta w samotności

>Większość z nas w rozmaitych sondażach deklaruje chęć spędzenia świąt w gronie rodzinnym, są jednak osoby, które spędzają święta samotnie. Za każdym razem, kiedy pojawiają się statystyki, zadajemy sobie pytanie: dlaczego niektórzy spędzają święta samotnie?
/ 22.12.2017 11:06
samotność, kobieta, okno, smutek, żal, emocje, psychika/fot. Fotolia/Edipresse fot. Fotolia

Samotni z przymusu

Dużą grupę osób spędzających święta samotnie stanowią osoby, które wyjechały z rodzinnych stron w poszukiwaniu pracy. Z dala od rodziny znajdują się osoby, które pracują w miastach bardzo odległych, pochodzą z rejonów źle skomunikowanych z resztą kraju lub przebywają na emigracji.

Trudności przeżywają osoby pracujące w święta. Jakkolwiek ustawa uregulowała status pracowników handlu (m. in. pracowników dużych sieci supermarketów, które nierzadko są otwarte przez 24 godziny na dobę), istnieją zawody, w których praca odbywa się nieprzerwanie. Pracują osoby zatrudnione w służbie zdrowia, PKP, pracownicy wodociągów, elektrowni i hut. Służby mundurowe również nie mogą sobie pozwolić na przerwę w pracy, bowiem wiadomo, że święta, podobnie jak okres wyjazdów urlopowych latem to czas wzmożonej aktywności przestępców, jak również okres, gdy przybywa na drogach pijanych kierowców i wypadków.

Samotne pozostają osoby, które nie mają bliskich ani przyjaciół. Osoby zmarginalizowane społecznie, jak bezdomni, również nie spędzają świąt w gronie rodzinnym, najczęściej pozostając we własnym gronie lub korzystając ze spotkań organizowanych przez organizacje charytatywne czy związki wyznaniowe.

„Świąteczni”

Szczególną grupą ludzi, którzy są pozbawieni opieki i towarzystwa najbliższych w święta są osoby w podeszłym wieku, które wprawdzie mają rodzinę, ale z różnych względów trafiają bądź do domów opieki ( i tam pozostają w czasie świąt), bądź do szpitali. Ta ostatnia grupa budzi coraz większy niepokój socjologów i psychologów, a nawet znalazła się w obszarze zainteresowania mediów.

Lekarze nazywają tych szczególnych pacjentów „świątecznymi”. Ich rodziny znajdują się w różnej sytuacji społeczno-ekonomicznej, łączy je jednak fakt oddawania swoich starszych, uciążliwych bliskich „na przechowanie” w czasie, który tradycyjnie określa się czasem umacniania rodzinnych więzi.

Motywy, jakie kierują rodzinami osób starszych, zwłaszcza przewlekle chorych lub zniedołężniałych, to przede wszystkim ogromne zmęczenie nieustającą opieką. Nałożenie się codziennych obowiązków związanych z pielęgnacją i przygotowań do świąt rzeczywiście może powodować znaczne przeciążenie, jednak druga strona medalu to cierpienie psychiczne osób oddawanych do szpitala. Nie jest prawdą, że osoby starsze nie zdają sobie sprawy z przebiegu wydarzeń, na co również zwracają uwagę psychologowie i psychogeriatrzy. Poczucie osamotnienia i pozostawienia przez bliskich może negatywnie wpływać na psychikę osób starszych.

Polecamy: Bezstresowe święta

Samotni z wyboru

Na drugim krańcu zdają się być osoby, które odmawiają uczestniczenia w uroczystościach rodzinnych, łącznie ze świętami. Choć wydaje się to niezrozumiałe i spotyka z niezrozumieniem ze strony najbliższych, istnieje grupa osób, która woli spędzać święta samotnie lub w gronie niespokrewnionych znajomych. Jest to kwestia wyboru, ale też czasami okoliczności, z którymi kojarzą się święta. Przyczyną odseparowania się od rodziny może być konflikt, nieprzyjemna atmosfera związana z waśniami i kłótniami w rodzinie. Przyczyną, o której mówi się rzadziej, może też być niedawna strata. Osoby, które straciły osobę bliską, z którą zwykle spędzały lub urządzały święta, mogą odczuwać święta jako okres szczególnie bolesny. Niektórzy niedawno owdowiali ludzie mówią wprost, że widok całej rodziny bez tej jednej osoby szczególnie mocno i dotkliwie przypomina o stracie, dlatego wolą unikać uroczystości rodzinnych, by oszczędzić sobie tego bólu, a rodzinie – widoku osoby cierpiącej i nie podzielającej świątecznego, radosnego nastroju.

Alternatywą dla zapraszania na całe święta osoby, która czasowo nie odnajduje się w tych okolicznościach, może być świąteczna wizyta, która jest dowodem pamięci i więzi, łączącej rodzinę w każdych okolicznościach.

Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (3)
/17.12.2019 18:32
Te komentarze są strasznie podłe, reklama w takiej formie to czyste z kury syństwo.
/22.12.2016 09:22
Ledwo radziłam sobie ze swoją depresją. Na moje urodziny wszystko się skumulowało. Zaczęłam się dołować, że kolejny rok upłynął, a ja wciąż jestem sama, że zmniejszają się moje szanse na potomstwo. Praca nie sprawiała mi radości już od dłuższego czasu, tam zawsze coś było nie tak i atmosfera była napięta. W pustym domu nie było lepiej, bo tu chowałam się przed światem, jakby ktoś miał ochotę mnie znaleźć. Rodzice wciąż ingerowali w moje życie, a ja wiedziałam, że robią to z miłości. Zawsze mnie wspierali. Ja natomiast popadałam w coraz cięższą depresję. No i matka nie pytając mnie o zdanie umówiła mnie na wizytę do terapeuty. Wtedy byłam wściekła, dziś całują ją za to po rękach. Pani Dagna Ślepowrońska z Psychologgii odmieniła moje życie. Nie od razu, nie po jednej wizycie, ale to się stało! Ja dziś jestem w zupełnie innym punkcie mojego życia, lepszym. Dziękuję!
/27.11.2015 17:28
Cały czas chodziłam przygnębiona, wszystko mnie denerwowało. Nie potrafiłam się kompletnie odnaleźć na świecie. Moje życie było zwykłą egzystencją, czasem nie chciało mi się nawet wstawać z łóżka. Szukałam dla siebie pomocy, ale nie chciałam faszerowac się lekami. Zamówiłam oczyszczanie energetyczne na stronie moc-energii.pl - i naprawdę mi to pomogło. Teraz przez większość dnia mam całkiem dobry humor, umiem docenić to co mam, a obowiązki przestały mnie przerastać. Czuję się jakbym wstała z kolan.