ratownik fot. Adobe Stock

Wstrząsające wyznanie ratownika z Darłówka! On wydobył 11-latkę z wody

To on wydobył z wody ciało 11-letniej Zuzi. Nie może otrząsnąć się po tragedii.
Małgorzata Germak / 22.08.2018 12:54
ratownik fot. Adobe Stock

„To była najdłuższa i najcięższa akcja, w jakiej brałem udział. Przez kilkanaście godzin dziennie ja i moich kilkudziesięciu kolegów przeszukiwaliśmy każdy zakamarek wybrzeża na odcinku 20 km” – mówi w rozmowie z „Faktem” Andrzej Stępowski, szef ratowników powiatowego WOPR. To on po 4 dniach wydobył ciało 11-letniej Zuzi z wody. Nie może otrząsnąć się po tej tragedii.

Tragedia w Darłówku - relacja ratowników

Rodzina z Sulmierzyc (wielkopolskie) spędzała wakacje nad morzem. Wybrali plażę w Darłówku, a dokładnie miejsce przy falochronie. 14 sierpnia mocno wiało, były wysokie fale. Trójka rodzeństwa była w wodzie. Kiedy matka na chwilę poszła do najmłodszego dziecka na brzeg, fale porwały 14-letniego Kacpra, rok młodszego Kamila i 11-letnią Zuzię. Ratownicy rzucili się na poszukiwania dzieci.

Fala wywracała nam skutery i pontony. Nurkowie musieli trzymać się betonowych bloków, by prąd nie wyciągnął ich w morze” – opowiadał na łamach „Faktu” Andrzej Stępowski. Chociaż udało się wyciągnąć Kacpra, chłopak zmarł w szpitalu kilka godzin później. Pozostałej dwójki wtedy nie znaleziono.

„Po tej tragedii nie mogę spać”

Kolejne dni to dalsze poszukiwania dzieci. W piątek niedaleko wejścia do portu w Darłowie pasażerowie statku wycieczkowego wypatrzyli ciało Zuzi.

„Gdy podpłynęliśmy skuterem, unosiła się na wodzie plecami do góry. Wyciągnąłem ją. Woda bardzo zmieniła jej twarz. Ten straszny obraz teraz nawiedza mnie po nocy. Żeby go odpędzić, odszukałem w internecie jej zdjęcie za życia. Trochę pomogło, ale nie do końca” – czytamy w „Fakcie” wstrząsające wyznanie ratownika.

Pracuję jako ratownik 36 lat. Widziałem wielu ludzi, którym woda odebrała życie. Jednak inaczej patrzy się na dorosłego, a inaczej na śmierć dzieci, a później na rozpacz ich rodziców. Do tego nie można się przyzwyczaić
– wyznaje ratownik.

Dzień później ratownicy odnaleźli też ciało Kamila. Ciało chłopca prąd morski zniósł na wschodnią stronę portu.

Mocny apel do rodziców ratowniczki WOPR

Po tragedii w Darłówku ciągle pojawiają się głosy o tym, czy można było temu zapobiec, kto zawinił. Są różne wersje zdarzeń odnośnie tego, czy dzieci kąpały się przy czerwonej czy białej fladze, czy miejsce, gdzie jest zakaz kąpieli, jest wystarczająco dobrze oznakowany. Rodzina ma zastrzeżenia do ratowników i zamierza skierować sprawę do prokuratury. Z kolei inni rodzice poruszeni tragedią zastanawiają się, czy dzieci powinny być same w wodzie. Wiele osób obwinia matkę Kamila, Kacpra i Zuzi.

Jest jeszcze jeden punkt widzenia – Maja Nować, ratowniczka WOPR z 10-letnim doświadczeniem opublikowała na Facebooku mocny wpis.
„Dziś chcę napisać kilka słów o tragedii w Darłówku, ale przede wszystkim o tym, jak wiele tego typu nieszczęść można było uniknąć…” – zaczyna. Dalej ratowniczka opisuje, jak wiele nieodpowiedzialnych i niezrozumiałych zachowań widziała w swojej pracy. I ludzi, którzy na wakacjach nagle zapominają o odpowiedzialności za swoje dzieci.

Na basenie czy na plaży wychodzą z założenia, że ratownicy WOPR to darmowe opiekunki dla ich dzieciaków. Jest ratownik, jest impreza! Można więc sączyć piwko przy hotelowym leżaku czy na piasku przy szumie fal (…) Robić wszystko, na co ma się ochotę, poza oczywiście pilnowaniem swoich dzieci… Od tego przecież jest ratownik… Naprawdę?
– czytamy we wpisie ratowniczki.

Dalej Maja Nować opisuje trzy interwencje, które tego dnia miała na basenie – to sytuacje, kiedy rodzice zostawiają całkowicie bez opieki w wodzie swoje dzieci – czasem nawet bardzo małe, bo 3-4-letnie.

„Więc ja się pytam, jak wy rodzice (oczywiście niektórzy) możecie prowadzić dzieci nad morze i powierzać ich życie i bezpieczeństwo ślepemu losowi?! (…) Gdzie jest respekt do tego potężnego żywiołu, jakim jest woda?!” – pisze poruszona ratowniczka. Potem pada więcej gorzkich słów w stronę nieodpowiedzialnych rodziców. „Tragedia w Darłówku wstrząsnęła całą Polską, ale z czystym sumieniem mogę wam powiedzieć, że ludzie żadnych wniosków nie wyciągnęli”.

Przeczytaj cały powyższy wpis ratowniczki WOPR. Warto. „Pilnujcie zawsze siebie nawzajem nad wodą (…), bo chwila nieuwagi może bezpowrotnie zmienić wasze życie. Bądź zawsze czujny nad wodą” – tak kończy się jej apel.

Czytaj więcej o tragedii w Darłówku:Oświadczenie rodziny w sprawie tragedii w Darłówku: „Nie jest prawdą, że dzieci kąpały się przy czerwonej fladze”„Jesteśmy wstrząśnięci. To były dobre dzieci”. Mieszkańcy Sulmierzyc w żałobie. Zorganizowali wsparcie dla rodziców porwanych przez fale dzieciTragedia w Darłówku – ludzie już wydali wyrok na matkę. Ratownicy: „Nie byłaby w stanie uratować dzieci”