Zdradliwe efekty diety cud

Któż z nas nie zwrócił uwagi na zachęcające teksty o dietach, dzięki którym łatwo i szybko można zrzucić parę kilo? A ilu z nas dało się nabrać na cudowność diet „cud”? Chęć pozbycia się nadmiaru tłuszczyku często przymyka nam oczy i zatyka uszy na głośne napomnienia dietetyków, krytykujących ten sposób żywienia.
/ 22.10.2009 07:25
Któż z nas nie zwrócił uwagi na zachęcające teksty o dietach, dzięki którym łatwo i szybko można zrzucić parę kilo? A ilu z nas dało się nabrać na cudowność diet „cud”? Chęć pozbycia się nadmiaru tłuszczyku często przymyka nam oczy i zatyka uszy na głośne napomnienia dietetyków, krytykujących ten sposób żywienia.

Dieta „cud” trwa około dwóch tygodni. Opiera się na spożywaniu posiłków w ilości minimalnej. Ma to być efektywna metoda gwarantująca szybkie pozbycie się nadwagi i cieszenie się „piękną, szczupłą i zdrową sylwetką”. Zwykle rozumujemy tak: „jem mało, albo nie jem nic, więc stracę na wadze”. Po jakimś czasie osiągamy wymarzoną figurę. Później nadchodzi okres, w którym powracamy do normalnego życia, m.in. zjadając to, co przed cudowną dietą.

Zdradliwe efekty diety cud

I oto po paru tygodniach szok, rozczarowanie, wściekłość – co zauważamy? Nasze ciało nabiera z powrotem tych samych, a często i większych gabarytów. Dieta okazała się wielką pomyłką. Nie dość, że przez wiele dni trzeba było walczyć ze swoimi słabościami, rezygnować z przyjemności i zejść na drogę wyrzeczeń, to teraz nasz organizm płata nam takie figle.

Brak regularnej dostawy pożywienia dla naszego organizmu okazuje się katastrofą. Małe posiłki nie wystarczają. Pojawiają się zmiany nastroju, senność, poczucie zmęczenia, rozbicia. Organizm traci niezbędne pierwiastki, brakuje mu witamin. Na skutek „oszczędności” kalorii, ustrój zwalnia metabolizm i zaczyna gromadzić zapasy na „czarną godzinę”. Energię czerpie z tkanki tłuszczowej oraz... mięśni!

Zredukowana masa mięśniowa jest bardzo trudna do odbudowania. To przecież dzięki pracy mięśni spalamy tuczące tłuszcze, ale jeśli są one słabe i „odchudzone” wówczas procesy spalania tłuszczu spowalniają się, co w rezultacie obserwujemy jako efekt jo-jo.

Dodatkowym „gwoździem do trumny” po okresie restrykcyjnej diety jest silna chęć „wynagrodzenia” sobie męki... I wtedy sięgamy po jedzenie. Głód staje się silniejszy od naszej woli. Rozpoczynamy triumfalną ucztę. Jednak organizm ma duże problemy z tym, by dać sobie radę z nawałem pokarmu. Powoli go trawi i magazynuje nadwyżki. Już nie potrafi gospodarować składnikami pokarmowymi tak jak w okresie sprzed diety...

Pamiętajmy, że nie trzeba się katować, po to by uzyskać wymarzone kształty. Jeżeli chcemy skutecznie i zdrowo stracić na wadze, zasięgnijmy porad u wykwalifikowanych osób – lekarz, dietetyk, trener. Niezawodnym sposobem jest indywidualnie dopasowana i zbilansowana dieta oraz aktywność fizyczna.

Nadwaga występuje wtedy, gdy tzw. BMI jest większe od 25. Wskaźnik ten wyliczymy postępując według wzoru: BMI = waga [kg]/ wzrost2 [m2]
Jeżeli nadwaga nie jest znaczna, wówczas możemy sami spróbować z nią walczyć. Wystarczy, ze ograniczymy objętość i kaloryczność posiłków, zrezygnujemy z przekąsek, alkoholi, a swój ostatni posiłek zjemy przed godziną 18. Warto jeszcze wspomagać organizm ćwiczeniami, takimi jak np. bieg, pływanie, jazda na rowerze. Takie treningi powinny odbywać się np. co 2 dzień i trwać minimum pół godziny.
Zwróćmy też uwagę na ilość wypijanych płynów. Często odczuwając głód, jesteśmy odwodnieni., więc gdy żołądek czegoś się od nas domaga, spróbujmy przytłumić go wodą mineralną lub sokami przecierowymi.

Zdrowie mamy tylko jedno. Szanujmy swój organizm i nie dajmy się zwariować współczesnej epidemii wychudzonych ciał. Nie ulegajmy fałszywym przesłankom o cudownych dietach. Wyrządzają więcej szkód niż pożytku.

Katarzyna Ziaja